Ja pamiętam Amber rpg od czasów, gdy recenzja ukazała się w 6 numerze Magii i Miecza, w 1994 (obok przygody Pułapki w pułapkach i mini-przygody Tan Dors-Sakana - ktoś to jeszcze pamięta?

, zaś Dziesięcioksiąg Amberu był dla mnie chyba drugą w życiu lekturą z gatunku fantastyki, zaraz po Władcy Pierścieni.
O ile podziwiam kreatywność Zelaznego (chociaż inne jego książki, które wpadły mi w ręce, nie zrobiły na mnie aż takiego wrażenia), to muszę przyznać, że zagrać w Amber to nieliche przedsięwzięcie. A idea bezkostkowości to całkiem ciekawy koncept w świecie, w którym bohaterowie obdarzeni są całkiem pokaźną (i ładnie usprawiedliwioną) mocą.
A może ktoś już zrobił prelekcję o Amberze?