Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Ostatnio czytam
Postów: 4991
Punkty: 0
Zaczęłam czytać książkę wygraną na DJW. Szmidt "Polowanie", z Kronik Jednorożca. Ponoć polska odpowiedź na serial "Heroes" LOL.
Miłe dość.
Jest sobie specjalna jednostka rządowa w polskim MSWiA rekrutująca ludzi uzdolnionych paranormalnie, a kluczową, legendarną postacią jest tutaj Jednorożec - osoba z najbardziej niezwykłą zdolnością, umiejętnością przewidywania przyszłości. Jak sądzę cała opowieść będzie o jego poszukiwaniu, czy jakoś.
Lekkie, nie żaden superwypas, trochę mam wrażenie słabo językowo napisany, ale można czytać w wannie. Można się zrelaksować a nawet jak się utopi - niewiele się straci.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Postów: 613
Punkty: 1465
squirel napisał:
(...)
Jest sobie specjalna jednostka rządowa w polskim MSWiA rekrutująca ludzi uzdolnionych paranormalnie, a kluczową, legendarną postacią jest tutaj Jednorożec - osoba z najbardziej niezwykłą zdolnością, umiejętnością przewidywania przyszłości. Jak sądzę cała opowieść będzie o jego poszukiwaniu, czy jakoś.(...)
Magia w naszym świecie i gości szukający jednorożca? Hmm. Brzmi jak znana książka Resnicka z jednorożcem w tytule ;-).

Odrabiając zaległości dorwałem:

- "Bezsilni tego świata" Strugackiego. Objętościowo nieduża książka z dwucyfrowa liczbą bohaterów tytułowych. W bardzo "strugackim" stylu - czytasz, nie wiesz o co chodzi, czytasz dalej, czujesz się głupi, czytasz dalej, bo świetne. Opowiada o pewnym odkrywaczu szczególnych talentów i grupie jego bardzo szczególnych odkryć, czyli osobach ze zdolnościami graniczącymi z paranormalnymi. Rzadko zdarza się móc poczytać o tym, jak takie osoby, zamiast wymachiwać mocą i superbohaterzyć, starają się po prostu żyć.

- "Spook Country" Gibsona. Cyberpunku: +/- zero. Klimatu wcześniejszych jego książek: niedużo. W zasadzie polityczny thriller pozbawiony zakończenia. Jeśli komuś podobają się klimaty światowych spisków, organizacji przestępczych, wielkiego biznesu i jego pokręconych szefów, to może się spodobać. Może. Ale wątpię.
PS. Ciekawe, kto uznał, że polski czytelnik może nie znać takiego skrótu, jak RIAA :).

- "Kirinyaga" Resnicka. Dosyć niezwykła książka, choć stanowi tylko kompilację opowiadań. Żeby było ciekawiej, pierwsze z nich zostało napisane na konkurs, którego zasady określały pewne ramy, w których auor mógł się poruszać (odsyłam do wstępu, posłowia, czegośtam). Do rzeczy: grupa pozostających wiernymi tradycji członków niemal wymarłego (pod względem kultury, nie fizycznie) afrykańskiego szczepu postanawia - korzystając z możliwości techniki tych złych Europejczyków ;) - na pewnym kawałku skały unoszącym się w kosmosie założyć swoją kolonię. Na tej kolonii planują wskrzesić tradycje plemienne. Czytaj: cofnąć się o setki (tysiące?) lat w rozwoju. Nad przestrzeganiem prawa i tradycji ma czuwać odpowiednik szamana i to z jego punktu widzenia jest narracja.
Czyta się dosyć dziwnie, zwłaszcza o kompletnie nieracjonalnych zwyczajach tego plemienia. Z drugiej strony można wysnuć kilka ciekawych wniosków na temat zwyczajów w ogóle, postępu, racjonalizmu a także władzy jako procesu (nie, nie ma krwawej dyktatury, ani żadnej innej).

Apdejt:
- "Oblicze wód" Silverberga. Przeciętne s-f opowiadające o ludziach mieszkających na planecie pokrytej w całości wodą i zamieszkałej przez zylion form życia, z czego duża część jest inteligentna a wszystkie oprócz jednej jawnie wrogie. Książka kiepska albo po prostu skrzywdzona przez tłumaczy (Barbara Kamińska, Zbigniew A. Królicki) z redaktorem (Bogusław Jusiak) na spółkę. Jako przykład: w tekście mozna znaleźć takie rdzennie polskie słowa, jak "air-skimmer" czy "arrowfish". Żeby jeszcze bardziej zniechęcić czytających, zespojluję wszystko jednym słowem: Solaris. :-)

Upd.: "Hotel pod Poległym Alpinistą" (A. i B. Strugaccy). Praktycznie aż do końca przypomina klasyczny kryminał, w dodatku nieco chaotyczny (tj. akcja jest taka, nie sposób napisania) a na końcu pojawia się to, na co wszyscy czekają od początku. To jest, właściwie nie pojawia się. Na końcu och-jaki-mądry-morał. Słabe. Ewentualnie dla totalnie fanatycznych wyznawców twórczości Strugackich.

Upd. #2: Łukanienko, "Brudnopis". Rzecz o światach równoległych (no, niektóre są prawie prostopadłe) i delikwencie, dla którego te otworzyły się były. Ale nie dla rozrywki i wojaży, a służbowo (nowość). Na plus: pomysłowe. Bardzo dobrze się czyta. W miarę ludzki, dosyć realistyczny bohater. Dobrze dobrany tytuł. Na minus: odrobinę za dużo Wymachiwania Mocą [TM]. Chwilami poważne zapożyczenia z Matrix-a. Kilka wątków jakby zostało zapomnianych w trakcie pisania (pani kowal). Ogólnie całkiem zgrabne czytadło.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez AndrzejB 2009-08-13 16:56:03
Let the earth erupt in flame
It is enough to have the strength and knowledge
to raise our dream machines into the sky
Offline
Profil
Wiadomość
Pustula
Postów: 308
Punkty: 708
Marek S. Huberath "Balsam długiego pożegnania" - zbiór opowiadań, na razie przeczytałem same świetne: "Wrócieeś Sneogg, wiedziaam...", "Trzy kobiety Dona", "Kara większa" (wybitne), "Balsam długiego pożegnania".
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: ż daleka
Postów: 1445
Punkty: 3020
Ostatnio skończyłem "Źołnierzy kosmosu" Heinleina. No cóż, klasyka, chyba nie trzeba o tym dużo mówić. Książka mnie wciągnęła do tego stopnia, że czytałem ją w kaźdej wolnej chwili i nie rozstawałem się z nią na dłużej niż godzinę. Na ogromny plus - jest to książka z gatunku sf, którą przeczyta mój ojciec. To sukces.


Potem była "Droga przeznaczenia" Larry'ego Nivena. W końcu zebrałem się do przeczytania czegoś tego autora. Ta książka chyba nie była zbyt udana.
Widać było, że chce coś powiedzieć, ale jakby nie wiedział, jak się do tego zabrać. Pomysł ciekawy, ale akcja trochę się wlecze, że główną myśl możnaby przeoczyć, gdyby nie była podana tak łopatologicznie. Niemniej, kilka razy się uśmiechnąłem czytając. Właśnie stamtąd pochodzi tekst:
- Nie wolno piep***ć ptaków!
- Takie jest prawo!
Zastanawiam się, dlaczego nie jest sławny. Jest tego godzien.
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Frederiksberg
Postów: 1726
Punkty: 3858
Od kilku miesięcy męczę w bólach prawdziwego klasyka - Małe, duże Crowleya (J., nie A.). Męczę w bólach, bo nie dość, że nie mam czasu porządnie przysiąść nad tą książką, to w dodatku postmodernistyczny styl narracji absolutnie mnie przerasta.

Momentami książka wydaje mi się genialna, kiedy indziej jest nudna jak flaki z olejem - zwłaszcza, kiedy autor nagle wpadnie w dygresję nad przysłowiowym sensem Wszechświata. Ale uparłam się, że przebrnę te ponad 700 (!) stron, i pewnie kiedyś tego dokonam. Nie wiem jednak, niestety, ani kiedy to będzie, ani ile mi mózgu zostanie po tej wycieczce.
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Chełm/Lublin/reszta świata
Postów: 1077
Punkty: 2309
Ostatnio dorwałam się do "Świata Zofii". Taaa... Miałam to przeczytać x lat temu, ale wciąż się zebrać nie mogłam... Klasyka syntezyjna historii filozofii w z deczka psychodelicznej oprawie.

Od razu uwaga - nie czytajcie tego w busie. Skutki opłakane, jak ktoś się zainteresuje... Wczoraj usłyszałam taki łańcuszek myślowy:
"Świat Zofii" - filozofia - studia - system nauczania - gimnazjum/liceum - matura - nieprzygotowanie - nauczyciele - komuna...
Potem przestałam nawet zwracać uwagę :twisted:
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3794
Punkty: 11339
Czytałem tę książkę pod koniec podstawówki i zastanawiam się, na ile do mnie dotarło przesłanie.

Ja natomiast od kilku miesięcy czytam (chociaż to chyba niewłaściwe słowo, bo więcej nie czytam niż czytam) "Szklane Księgi Porywaczy Snów" Gordona Dahlquista. Stylizowana na XIXwiek powieść o bardzo tajemniczej grupie ludzi, która spotyka się we dworze na odludziu, organizuje tam jakieś erotycznie zabarwione rozrywki i jakieś dziwne eksperymenty. Książka pisana jest z perspektywy trójki nader charakterystycznych bohaterów: panienki z dobrego domu, płatnego zabójcy i szpiega-lekarza, którzy zaszli owej grupie za skórę. Czyta się to dość opornie ze względu na stylizację i dość długo ze względu na objętość (10 rozdziałów po 70 stron)
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Frederiksberg
Postów: 1726
Punkty: 3858
Właśnie skończyłam proces, który napawał mnie obrzydzeniem i wstydem. Jednak jako że nie lubię wypowiadać się na tematy które są mi obce, przemogłam się i postanowiłam przeczytać popularny ostatnio Twilight, znany z błyszczących w słońcu "wampirów".

Jakiś czas temu próbowałam przedrzeć się przez polskie tłumaczenie, ale po kilku stronach miałam dość. Pomyślałam: "Ej, ale może to tłumacz, przecież ta książka nie może być aż tak zła, skoro taka jest popularna". Dlatego postanowiłam rzucić okiem na oryginał. Właśnie skończyłam się przez niego przedzierać - wnioski: "A jednak MOŻE!"

Nawet nie wiem, od czego zacząć. Od razu odrzuciła mnie narracja, która stylem przypomina blogi różowych dwunastolatek, coś w stylu: "Wstałam rano, założyłam niebieskie dżinsy, różową bluzeczkę i czarną bluzę, zjadłam jogurt, umyłam zęby (BTW - to jedyne, co bohaterka robi w łazience oprócz prysznica), założylam kurtkę, pojechałam do szkoły. Ojej, jaka jestem brzydka i bezndziejna." Choć "narracja" sprowadza się głównie do zachwytów nad wampirzym amantem. Równie przeraził mnie zasób słów autorki, stojący mniej więcej na poziomie ucznia niższych klas podstawówki (wydaje się, że "pisarka" zna około dwudziestu podstawowych przymiotników). Zresztą językowo książka generalnie wygląda na dzieło ucznia co najwyżej gimnazjum, jeśli w ogóle.

Postacie... Koszmar. I to poczynając od głównej bohaterki, która jest śliczna, słodka, mądra, dobra, wszyscy ją kochają, ale sama siebie uważa za brzydką i beznadziejną. Absolutnie nie ruszają jej motywy w stylu "On jest wampirem!" "Bella, jestem wampirem!" "Co noc siedzę za twoim oknem i patrzę jak śpisz!" itd. - wszystko wydaje się przyjmować z takim spokojem, jakby to była absolutna normalka. Postać absolutnie nieprawdopodobna pod względem zachowania, a jednocześnie zupełnie nieokreślona pod względem charakteru. Poza nią jest jeszcze jej wampirzy amant, o którym można powiedzieć tylko tyle, że jest nieziemsko piękny i idealny, wygląda jak Adonis (porównanie które autorka wyraźnie sobie upodobała - czy ma to świadczyć o jej "oczytaniu", czy co?) i świeci w słońcu. A poza tym jest emo, którego moralne rozterki sprowadzają się do "Bella, jestem niebezpieczny, nie zbliżaj się do mnie! Nie, nie mogę bez ciebie żyć, zostań! Nie, odejdź! Nie, zostań!", a poza tym tak jak jego ukochana jest papierowy i wyprany z jakiegokolwiek charakteru. Poza nimi jest jeszcze tłumek psiapsiółek głównej bohaterki oraz zakochanych w niej wielbicieli, jak również wiecznie nieobecny ojciec, który pozwala jej na wszystko i wcale go nie dziwią jej wybryki. I jakieś inne "wampiry", które świecą w słońcu oraz są idealne i piękne.

BTW - nie wiem, czemu autorka nazywa to coś "wampirem". Kłów nie ma, krwi nie pije (oprócz zwierzęcej, bo "są wegetarianami", hahaha?), słońce go nie spala, za to jest piękny i błyszczący. Własna interpretacja to jedno, ale dorobek kulturowy to drugie, droga "pisarko".

Ciężko cokolwiek powiedzieć o fabule, bo takowa prawie nie istnieje - jak wspominałam, większość książki to zachwyty głównej bohaterki nad wampirzym amantem. O ile na początku nie przypadają sobie do gustu (chyba?), to później jest nagle ni stąd, ni zowąd tzw. "OMG TRUE LOVE!" i słodycz przeżerająca zęby. Wszelkie wydarzenia są tak przewidywalne, że można właściwie przeczytać zajawkę książki i to wystarczy. Kilka wątków pobocznych jakby się urywa i ginie, ale autorka generalnie ma skłonność do zapominania tego, co napisała 2 paragrafy wcześniej i zaprzeczania samej sobie.

A tak poza tym: dziewczyna i chłopak - on nie jest człowiekiem i ma nieziemskie moce - siedzą razem na biologii - on unika badania krwi - ratuje jej życie - zakochują się w sobie, licealny romans - ale broń Boże nie ma seksu - on ma rodzinę taką jak on - każde z nich ma inną moc - oni nie są zadowoleni ze związku - ale tylko przez chwilę - przybywają inni i mieszają - ale są mądrzy Indianie, którzy wiedzą więcej niż blade twarze - bo dawno temu zawarli z nimi pakt - i tak dalej... Roswell High, anyone?

Naprawdę starałam się znaleźć jakieś zalety tej książki, żeby zrozumieć jej sukces. Niestety, nie znalazłam takowych. Pomimo prostego języka bełkotliwa narracja sprawia, że lektura bynajmniej nie wciąga, ja się wręcz męczyłam przy czytaniu. Czytałam swego czasu tanie romansidła, blogi i fanfiki (tych ostatnich mnóstwo), które były sto razy lepiej napisane. Twilight mnie zniesmaczył i sprawił, że poczułam się brudna.

A dla tych, którym też zdarzyło się czytać ten gniot, mały deser:

Bella
Przystojniakom wszystko wolno
Narracja w "Twilight"
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2009-08-26 17:29:57
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Oooojej.
To ja się już nie dziwię, że jesteś smutniasta. :-* :-)
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Chełm/Lublin/reszta świata
Postów: 1077
Punkty: 2309
Swoimi czasy uparłam się. Przeczytałam cały "Zmierzch". Filmu już nie zdzierżyłam do końca.

Dla mnie to był kompletny MINDFUCK wampiryczny. Żesz kurde co? Glamour tajemniczy przystojniak i pani piękna czująca się szarą myszką? Ta, jasne.

Ale przebrnęłam. Przez całość, w jakieś trzy noce. Tylko po to, żeby się zanudzić i wreszcie zasnąć. Jeśli się czyta dla samego czytania, nawet nie myśląc, ile tu nielogiczności,głupot i bezsensu - ujdzie. Ale i tak czas był zmarnowany.

Co powiedzieć - to papka na współczesne, odsączone ze smaku mózgi.

Ps. zapowiadałam sobie wytrwanie kolejnych części. To tak zamiast oglądania filmów w stylu "mindfuck". Podobne spustoszenie. Ale nie jestem pewna, czy jestem aż taką masochistką.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz