F. Forsyth,
"The Dogs of War". Zaskoczyło na plus, że większość książki to przygotowania, logistyka i rozkmina taktyczna. Odwrotnie niż na filmach. Albo sesjach RPG. :-)
Apdejt:
Dukaj, "Xavras Wyżryn".
(Lojalnie uprzedzam, "Zanim noc" - takie przerośnięte opowiadanko, które wydaje się być tylko dodatkiem do tytułowego utworu - jest straszne. Jeszcze parę takich i zacznę bać się ciemności oraz starych domów. Bdb.)
Tytułowy "Xavras..."- bardzo Dukajowy w stylu. Dziwny rytm - raz akcja pędzi z siłą wodospadu, a raz dwie strony wewnętrznych monologów. Imho co nieco pomysłów zaczerpnięte z "Diuny". Ale takie klimaty są mniam (historia alternatywna). Chaos polityczny/wojenny godny postapo, ale bez gun porno, ubertwardzielskości i taniego heroizmu. Można znaleźć elementy sienkiewiczowskie

.
Właśnie zaczynam "W kraju niewiernych" (też Dukaj).
Aktualizacja #2. Znowu Dukaj, "Czarne oceany". Ryje głowę mniej więcej tak samo, jak "Perfekcyjna niedoskonałość" czy "Extensa". Zaczynam lubić tego autora tak bardzo, że chyba rzucę się na "Lód".
Aktualizacja #2. Martin, "Gra o tron". Gdzieś tam w połowie jestem i podoba mi się. Rzadko się zdarza taka ładna intryga. Bohaterowie ciekawi.
Aktualizacja #3. "Gra o tron" skończona. Nawet nawet. Tylko brak trzymającego porządnie w napięciu (a la Zelazny

). Dowiedziawszy się, że jest kontynuacja, dopadłem "Starcie królów". Też niezłe, ale tu z kolei dzięki wikipedii wyszła straszna prawda: to cykl bez końca. Tj. jest w trakcie pisania - idzie to powoli i pewnie autor będzie trzaskał tom za tomem przez najbliższe dwadzieścia lat. Strasznie zniechęcające.
Aktualizacja #n. Feynman,
"A co cię obchodzi, co myślą inni". Bardzo zainteresował mnie jeden drobny fragment, który od razy kojarzy się z bardzo podobnym, ale o diametralnie przeciwnej wymowie fragmentem "Czarnoksiężnika..." U. K. Le Guin.
A oto i on:
- Widzisz tego ptaka? - mówił. - To gajówka Spencera (wiedziałem, że nie zna prawdziwej nazwy). - Widzisz, po włosku to jest Chutto Lapittida. Po portugalsku - Bom da Peida. Po chińsku - Chung-long-tah, a po japońsku - Katano Tekeda. Możesz poznać nazwy tego ptaka we wszystkich językach świata, ale kiedy już się ich nauczysz, nie będziesz miał o nim bladego pojęcia. Będziesz tylko wiedział, że ludzie w różnych miejscach świata tak go nazywają. Więc popatrzmy sobie na ptaszka i zobaczmy, co robi, bo to się właśnie liczy. (Bardzo wcześnie nauczyłem się, jaka jest różnica między poznaniem nazwy jakiegoś przedmiotu a wiedzą o nim).