Kwiatki z Akademikonowej sesji
Victoriany.
Bohaterowie:
-
Vincent Symonds, człowiek z klasy wyższej, wojskowy, nacjonalista, posiadacz słodkiej, dziesięcioletniej siostrzyczki - Jaca,
-
Agnus Attenborough, krasnolud z klasy średniej, członek Gildii, czartysta zaangażowany w pracę charytatywną - Corn
- MG - moi
Jaca: Jestem genialny!
Dorota: Genialny jest tylko Gwindor.
(dla ludzi wciąż żyjących w błogiej nieświadomści - chodziło o stałą postać Gwindora, Genialnego Gnomiego Wynalazcę Igora)
MG: (opowiada czartyście o buncie robotników) Osoby o poglądach komunistycznych i bolszewickich niestety są...
Corn: Niestety.
Morderca w przygodzie zarzyna kobiety i wykraja im serca. Komentarze:
Jaca: Ta suka nie miała serca!
Dorota: Ten morderca jest bez serca.
Corn: To znaczy, teraz z dwoma.
Agnus, widząc ciało kobiety, przygląda się wybebeszonym flakom.
MG: Miałeś podstawy anatomii, ale oglądałeś jedynie ryciny w książkach do tego męskie.
Jaca: Mój Boże, ona miała piersi!
Dorota: Tak, Jacku, kobiety mają piersi...
Vincent od jakiegoś już czasu uderza w konkury do panny Christine - z różnym skutkiem. Jaca dostaje informację, że ostatnia wizyta nie przebiegła zbyt pomyślnie.
Vincent: (do siebie) Och, i tak mnie kocha.
MG: Tak, pobiła cię tym bukietem wyłącznie z miłości.
Kolejna wizyta u panny Christine.
Jaca: Niosę jej gigantyczny bukiet róż, największy, jaki mogłem znaleźć.
Dorota: Słitaśne.
Jaca: Nie uniesie go i nie będzie mogła mnie nim pobić!
Kochający swe Imperium Vincent rozmawia ze swą małą i słodką siostrzyczką Jennifer. W rozmowie wspomniana zostaje Królowa.
Jenny: Widziałam Królową w gazecie!
Vincent: To bardzo ładnie.
Jenny: Była gruba.
Vincent: CO?! (święte oburzenie, totalna konsternacja, chwila skonfundowanej ciszy) Jenny, nie wolno tak mówić! Mówi się, że jest "nobliwa".
Jenny: Za długie słowo.
(Chwila radości... Przerwana krzykiem z okolicy)
Krzak: (z sąsiedniego stolika z
In Nomine) A teraz k...a co?!
Vincent tłumaczy Jennifer, że musi uczyć się grać na pianinie (co jej idzie kiepsko), bo młoda dama powinna posiąść tę umiejętność, by znaleźć odpowiedniego męża. Podkreślam: Jenny ma lat 10.
Jenny: A kto będzie moim mężem?
Vincent: Jeszcze nie zdecydowałem, jednak będzie godnym człowiekiem. (zastanawia się i rzuca jakimiś nazwiskami) Hmmm, może X... Albo nie, Y... Nie, najmłodszy Z będzie odpowiedni.
Jenny: Najmłodszy? Ile ma lat?
Vincent: Trzydzieści osiem.
Jenny: Ale to dużo więcej od ciebie! Jest stary!
Vincent: Moja droga, to dojrzały człowiek, który będzie potrafił się tobą zająć.
Jenny: Ale jak podrosnę to będzie jeszcze starszy!
Vincent: (chwila namysłu) Hmm, koło czterdziestu pięciu... Masz rację, zbyt duża różnica wieku. (Jenny odetchnęła z ulgą, Vincent kontynuuje) Mógłby nie dać ci potomka.
Do Agnusa przychodzi chłopiec z ulicy, którym dobry krasnolud się czasem opiekuje, i próbuje mu sprzedać gazetę.
Agnus: Coś jest ciekawego w gazecie?
Elliot: (chowa gazetę za plecami) Tak, mnóstwo ciekawych rzeczy!
Agnus: A co?
Elliot: (rezolutnie) Nie umiem czytać.
Ciąg dalszy.
Agnus: Chcę zobaczyć tę gazetę.
Elliot: (wyciąga gazetę przed siebie, do góry nogami) O, tak wygląda! (rozluźnia uścisk) Nie pomięta!
Agnus: To dobrze, bo pomiętych nie czytam.
MG: (o zaangażowaniu Scotland Yardu w sprawę morderstwa) Jak zwykle, policja szuka, szuka, jest już na tropie...
Corn: Taaaa, szuka, szuka, jest coraz bliżej...
Jaca: (filozoficznie) Bo nie chodzi o to, by królika złapać, ale by go gonić...
Wielka scena finałowa, zły Mastermind, dr Henry Crowburg (krasnolud) zostaje oskarżony, na miejsce przybiega nagle Agnus.
MG: Za Stanleyem przybiega ten krasnolud, który zdenerwował twą ukochaną w parku.
Vincent: Co to ma być, jakiś spisek krasnoludów?!
Mam nadzieję, że dobrze Jacę rozczytałam

Jeszcze raz dzięki za sesję, ubawiłam się, zwłaszcza rozmowami bohaterów z dziećmi: Elliotem i Jennifer
