Uwielbiam na nią patrzeć. To przez jej androgyniczność, kojarzy mi się z anielskością, ale nie tą pocztówkowo-kiczowatą, ale tą nie-ludzką, zimną i odległą. Grała nawet taką rolę, była archaniołem Gabrielem w "Constantinie".
Grała też postać, która żyła życiem kilka razy dłuższym niż zwyczajni śmiertelnicy i która narodziła się jako chłopiec, aby kilka pokoleń później obudzić się jako kobieta. Mowa o "Orlando".
Byłą też Czarownicą, która sprowadziła wieczną zimę na Narnię.
Wygląda tak, że mogłaby być siostrą Davida Bowie.
Albo bratem.
Fotki
tutaj.