|
Jeśli to nie jest bezsens, to nie wiem, co to jest.
Jeden z członków mojej rodziny od kilku lat choruje, przy czym nie mówi się o tym głośno - cicho zresztą też nie, dopóki niepożądane osoby nie opuszczą pomieszczenia (sama zazwyczaj dowiaduję się o takich rzeczach, przechodząc za drzwiami). Choroba jednak chorobą, z czasem staje się poważniejsza i ukrywać ją jest coraz trudniej. Ale pozory trzeba zachowywać, przecież okazywanie słabości to grzech ciężki i ułomność, prawda?
Dziś rano ów członek rodziny poczuł się źle, zasłabł, ciężko mu było oddychać itd., co jest z jego chorobą związane. Na nieszczęście znajdowałam się akurat w tym pomieszczeniu, więc inny, wtajemniczony członek rodziny szturchnął lekko chorego, spojrzał na mnie znacząco i syknął "Cicho, przestań, bo zobaczy".
A ja, głupia, zamiast odwrócić wzrok i udawać że nic nie widziałam, nierozważnie podeszłam i zapytałam, czy może członek rodziny nie chce usiąść lub czy nie przynieść mu szklanki wody. W odpowiedzi usłyszałam "Nie wtrącaj się, to nie twoja sprawa, smarkulo", po czym - najwyraźniej w celu odwrócenia mojej uwagi - rozpoczął się długi wykład o zawiedzionych ambicjach i nadziejach, wstydzie przyniesionym rodzinie, moim nieudacznictwie, ogólnie rzecz biorąc standardowe "bo ty zawsze, bo ty nigdy".
Parę godzin później podczas zakupów ze mną ów członek rodziny spotkał znajomą i grzecznie zapytał o święta - odpowiedziała mu, że ona nic nie robi, bo z mężem i dziećmi jedzie na urlop, i ma w nosie jakiekolwiek zapieprzanie w domu. Po wyjściu ze sklepu członek rodziny stwierdził (nie żeby prosto w twarz, raczej "w przestrzeń" ), że też by tak chciał, i byłoby super, ale przecież nie może, bo przyjeżdżają wszyscy do domu, trzeba siedzieć z rodziną nie wiadomo po co i odpowiadać na durnowate pytania, bo nikt nie potrafi pilnować własnego nosa.
Chciałabym kiedyś mieć takie fajne, normalne, rodzinne święta, gdzie ludzie siedzą razem, gadają o pierdołach, oglądają telenowelę i piją wódkę, a przy tym nie ma tej całej nieprzyjemnej otoczki przymusu i obłudy.
Przepraszam, już nie smęcę. Trzeba zacisnąć zęby i się dostosować - wszak rodzina jest najważniejsza.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2011-04-21 15:30:41 "Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)
Unhallowed Metropolis
|