Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Ulice Miasta
Lublin Pod
Papula
Postów: 4
Punkty: 12
Ulice Miasta Rytmicznie wystukały nadejście Sędziego

Ktoś mnie wołał...???

Ulice Miasta Rytmicznie wystukały odejście Sędziego...odszedł w kierunku Czarnego Rynku
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Sędzia 2008-11-29 18:39:35
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 14
Punkty: 30
<<<< Dandys opuszcza Sanktuarium

Krok za krokiem, noga za nogą, szedł ulicami miasta. W jego myślach nadal rozgrywały się ostatnie wydarzenia Wiecu. Brzmiały słowa Trinovantesa, które ustalały nowe prawa i nowy porządek. Widział twarze tych, którzy przeżyli: jedni ze stoickim spokojem przyjmowali słowa samozwańczego króla, inni byli co najmniej zdziwieni obrotem wydarzeń.

Zgarbiony, z opuszczoną głową wtuloną w kołnierz, przeszedł przez bramę zniszczonej Wieży Zegarowej i wkroczył do zniszczonego Starego Miasta. Nie patrzył na zniszczone w wyniku trzęsień kamienice. Nie zwracał uwagi na ludzi, którzy uprzątali gruz. Trącił ramieniem jakiegoś mężczyznę, na sekundę podniósł głowę, wybąkał ciche "przepraszam" i szedł dalej.

Dandys wkracza na Czarny Rynek. >>>>

StaryLublin wyciął Url z "wyjścia", aby napis stał się zielony. Niezielony napis jest niezgodny z regulaminem PBFa. Proszę o uważne posługiwanie się zasadami.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Dandys 2008-12-01 18:32:48
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 5
Punkty: 10
Kat pojawia się na Ulicach Miasta.

Kat pierwszy raz od czasy odgruzowanie Więzienia pojawił się na ulicach Lublina Pod. Przemierza miasto spokojnym krokiem nie kierując się w żadne konkretne miejsce, po prostu chodzi i obserwuje>

Kat udaje się na Czarny Rynek.

StaryLublin dodał zielone "zdanie wejścia" o którym prosi pamiętać (podobnież i o "zdaniu wyjścia" - na przyszłość).
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez StaryLublin 2008-12-02 08:46:55
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Miasto Cieni
Postów: 59
Punkty: 118
Kawka wyłania się zza jednej z kamienic na Ulicach Miasta.

Ulica. Gwar głosów. Powiew zimnego, wilgotnego wiatru.
Kawka odetchnęła pełną piersią. Miasto Cieni powitało ją jak dawno niewidzianego gościa.
Ruszyła przed siebie, słuchając stukotu obcasów na bruku. W tłumie ludzi mignęła jej sylwetka Kornika. Do diaska, nie wyglądał jak ten Kornik, którego znała... Niedostrzegalnie wzruszyła ramionami, stwierdzając, że pewnie pomylił go z kimś bardzo do niego podobnym. Tuż za rogiem kamienicy zniknął Dandys – co do tego nie miała żadnych wątpliwości. Zacisnęła szczęki.

Na Ulicach Miasta w kilka chwil później pojawia się Porcelanowe Serce

Zwolniła, pozwoliła, aby zrównał z nią krok. Szli ramie w ramie przez kilka chwil, nie odzywając się do siebie, ignorując spojrzenia przechodniów. Peleryna Charonity łopotała, szarpana przez niecierpliwy wiatr.
- Zostawiłam w Sanktuarium kurtkę. - Najemniczka przerwała ciszę. - Myślisz, że dam jeszcze radę ją odzyskać?
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Vesiculum
Skąd: Pod
Postów: 32
Punkty: 67
Charonita rozejrzał się wkoło. Wszystko zdawało się być na swoim miejscu. Jakby nic się nie stało. Wydawało mu się, jakby wrócił tu po wieloletniej podróży, a przywitały go te same brudne mury kamienic i ciemność...

Po chwili dopiero dotarły do niego słowa Kawki.
"Nie wiem, moja droga." odpowiedział wyrwany z głębokiego zamyślenia, po czym zdjął pelerynę i wręczył ją Kawce. "Jeżeli Ci zimno, nie krępuj się. Jeżeli chcesz jednak udać się do Sanktuarium, chodźmy."
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Miasto Cieni
Postów: 59
Punkty: 118
Przyjęła pelerynę i skinęła w podziękowaniu głową.
Ruszyli plątaniną ulic. W pewnym momencie Kawka zatrzymała się jak wryta. Porcelanowe Serce śledząc kierunek jej spojrzenia dostrzegł zwalistą sylwetkę Kata, znikającego w jednym z zaułków.

- Chyba nas nie widział... - w jej glosie zabrzmiała wyraźna ulga. - Jakoś nie mam zbytniej ochoty spotkać się z którymkolwiek z Triady. Wystarczy mi wrażeń na dziś. - A po chwili dodała jakby sama do siebie: - Albo raczej już teraz Duetu. Trzeba będzie się zorientować w obecnych zależnościach.

Dotarli na róg Staszica i Krakowskiego Przedmieścia. Miejsce, którego szukali, przestało być Sanktuarium z momentem opuszczenia go przez uczestników Wiecu. Teraz była to po prostu jedna z wielu knajp, jakich nie brakowało w Mieście Cieni. Podała Charonicie pożyczoną pelerynę i ruszyła do wnętrza.

Kawka bez zbytniej nadziei przeszła pomiędzy zatłoczonymi stolikami, rozglądając się już tylko dla zasady. Porcelanowe Serce stał w progu, opierając się o framugę. Czekał.
Jedna z osób siedzących na wysokim barowym stołku wydawała się być odziana w niezwykle podobną do jej kurtki część garderoby.

Ktoś szturchnął barowicza w bok. Chudy, tykowaty blondyn obnoszący jej odzienie odwarknął coś w odpowiedzi. Towarzysz pochylił się nad jego uchem i gorączkowo coś wyszeptał. Blondyn obrócił się do tyłu i jego wzrok spotkał się z martwymi oczyma Najemniczki.

- Wybacz. - zaczęła zimno. - Wydaje mi się, że znam skądś tą kurtkę...
Mężczyzna bez słowa zdjął ją i podał Najemniczce. Przyjęła ją i narzuciła na ramię.
- Dziękuję, że ją dla mnie przechowałeś. - stwierdziła uśmiechając się lekko. Blondyn skinął tylko głową z ponurą miną.

Razem z Charonitą ruszyli do drzwi.
Udała, że nie słyszy szeptów pozostawionych za plecami ludzi. Była pewna, że przynajmniej kilka osób splunęło przez ramię, żeby odegnać pecha.

Kiedy wrócili na Krakowskie przedmieście, Kawka szczelniej otuliła się, ochraniając się przed zimnem i postawiła biały kołnierz. Sięgnęła do kieszeni. A jednak tam były! Założyła ciemne okulary, kryjąc przyciągające uwagę oczy za ciemnymi szkłami.

- Nie wiem jak ty, ale ja poszłabym się napić. - uśmiechnęła się lekko.
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Vesiculum
Skąd: Pod
Postów: 32
Punkty: 67
Charonita odwzajemnił uśmiech na tyle, na ile potrafił. Nie robił tego za często, w tym przypadku było inaczej. Był dumny ze swojej wychowanki. Czuł się jak ojciec, którego córka osiągnęła w życiu coś, czego on sam nigdy nie osiągnie. A już jutro... Już jutro pójdzie swoją drogą. Będzie zupełnie wolna. Nawet ode mnie. Czy naprawdę tego chce? Czy JA tego chcę?

"Niestety, moja droga, nie będę mógł Ci towarzyszyć. Jest pewna osoba, którą muszę odnaleźć" powiedział po krótkiej chwili Porcelanowe Serce, po czym po zapytał: "Nie wiesz może gdzie jest moja ukochana? Muszę ją odszukać, zanim stanie się jej jakaś krzywda."
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Porcelanowe Serce 2008-12-01 01:44:24
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Triada
Postów: 80
Punkty: 160
Krążca wychodzi z rynku w towarzystwie Thairessy i Doktora.
Czysty ciągnął opowieść od dłuższego czasu, kierował się do ruin Zamku Królewskiego. Orchidee roztaczały nietypowy dla Miasta Cieni zapach.
Kolejną ważną siłą Lublina Pod jest Triada. Właściwie to Kwarta. Niestety, stała się Triadą, gdyż, jak mówi legenda:
„Przed wiekami było czterech braci, a każdy z nich różny od drugiego, jakby w ogóle nie byli spokrewnieni. Pierwszy, jasny i świetlisty, wzbudzający szacunek i władczy. Drugi, śniady i silny, mężny i sprawiedliwy. Trzeci, samotnik, o dziwnym spojrzeniu, którego wszyscy się bali. Czwarty, ciepły, dobry i współczujący, kochali go wszyscy ludzie. I była też ta przesiąknięta złem, brzydka istota. Podstępem przemknęła za braćmi do ich podziemnego królestwa i rzuciła klątwę tak straszną, że czwarty stracił pamięć i zaginął w ciemności. Od tego czasu minęły stulecia, a on dalej tam był, w ciemności, niepomny swego przeznaczenia.”

Przerwał, kiedy podbiegł do niego zmęczony mężczyzna w czarnym surducie i cylindrze. Mężczyzna przeprosił za zwłokę i wręczył Nubukowi list. Ten przeczytał go i podziękował, kazał przekazać podziękowania również dla Ojca. List trafił do jednej z licznych kieszeni płaszcza Krążcy.
Legenda traktuje o powstaniu Miasta Cieni, opowiada o braciach, którzy byli znani jako Triada i rządzili miastem, aż do pewnych tragicznych wydarzeń... Bracia nosili imiona Król Słońce, Sędzia i Kat. Czwarty został przeklęty i zaginął, nikt o nim nie słyszał. Król Słońce był dobrym władcą. Zamknięty w swoim pałacu, sprawował rządy za pośrednictwem swoich sług, znanych pod nazwą Legionu Królewskiego, zaś Legionowi przewodniczył jednak wybrany przez Króla Ojciec. Jednak nasz władca potajemnie wymykał się z zamku, spacerował ulicami Lublina, poznawał życie swoich podwładnych, przyglądał się im, rozmawiał... Był w tym tak podobny do mnie... Potem wracał do legionistów i wydawał decyzję.

Nubuk uśmiechnął się do wspomnień, przez chwilę w jego słowach słychać było melancholię. Szybko jednak wrócił do tonu bajarza.
Drugi z braci, Sędzia, odpowiadał za prawo w mieście. Był sprawiedliwy w swoich wyrokach, sądził, kiedy Legion znalazł kogoś, kto nie podporządkował się nakazom Króla. Nie był może szczególnie kochany, bo w końcu kto kocha stróżów prawa? Za to miał autorytet. Jego decyzje były nieodzowne. Sędzia sprawował także pieczę nad Sanktuarium, miejscem, w którym, jak mówią, zaczął się Lublin Pod. Pilnował jego spokoju i zwoływał Wiece, na których najważniejsi mieszkańcy Miasta Pod rozwiązywali jego problemy. Jest najsilniejszym z całej Triady.
A za wykonanie wyroku odpowiadał Kat. Ten, który jest nienawidzony, o którym się nie wspomina, żeby nie wywoływać wilka z lasu. Zamknięty w Więzieniu, do którego lepiej się nie zbliżać, żeby przypadkiem nie znaleźć się w środku. Tutaj najwięksi zwyrodnialcy odbierali swoją karę, ich wrzaski toczyły się szerokim echem po ulicach Miasta Cieni...

Wydawało się, że Krążca opada z sił. Coś było z nim nie tak, zwolnił kroku, powłóczył nogami, mimo to słabym głosem ciągnął opowieść.
Jednak Triada osłabła. Coś się stało, jak przypuszczano, kłótnia między braćmi ich poróżniła. Król Słońce zaszył się w Zamku Królewskim, mówiono, że kompletnie zdziecinniał, stał się paranoikiem i dopuszcza do siebie tylko Ojca. Podobno na skutek zamachu. Sędzia odsunął się od życia Lublina Pod, co parę lat prowadził wręcz pokazowy proces. Zazwyczaj kończył się wyjątkowo okrutnym wyrokiem. Mówiło się, że znalazł nowe zainteresowanie - okultyzm. Kat wychodził tylko po to, żeby go wykonać. Zamknięty w swoim dominium wsłuchiwał się w krzyki dostarczonych mu przez Legion zbrodniarzy. A czwarty? Przecież zniknął, nigdzie go nie było.
Teraz już wiemy, że to nie szaleństwo usunęło Króla Słońce i nie zamach. Spotkał wspaniałego konstruktora, znanego teraz jako Architekt. Ten, który zbudował maszynerię z Wieży Zegarowej, która działała bez paliwa, w świecie Nad i Pod. Chciał dać Miastu Cieni światło, zbudować maszynę, Panią Świetlistą. Królowi spodobał się ten pomysł. Maszyna powstała. Niestety, zbuntowała się i zabiła Króla Słońce, tak jak wcześniej maszyneria z Wieży zabiła Architekta. Tak właśnie powstała Pani Jedyna... Ale oto jesteśmy w ruinach. Poznajesz? Tutaj stał Zamek Królewski.
Nubuk oddzielił cztery kwiaty z bukietu i rzucił je przed siebie. Tam, gdzie upadły, stała kiedyś brama.
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Ulica
Postów: 68
Punkty: 139
Marnotrawstwo tych ślicznych kwiatów - mruknęła Thairessa z niezadowoleniem. Podeszła do nich, podniosła jeden. W sumie zapomniała, że poza Nubukiem był z nimi jeszcze ktoś. Ktoś, kto nie do końca wiedział, kim była, nie widział jej.
Jedyne, co doktor mógł zobaczyć to unoszący się nagle jeden z kwiatów.
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Miasto Cieni
Postów: 59
Punkty: 118
- Twoja... Beatix? - dziwnie brzmiało imię lalki, wypowiadane, jakby była żywą, czującą istotą. Oczy skryte za ciemnymi szkłami okularów skutecznie kryły lekkie zmieszanie. - Tak, wiem, gdzie możesz jej szukać.

Sięgnęła do kieszeni, z zaskoczeniem odnajdując w niej zmiętą, niemalże zupełnie opróżnioną paczkę primek. Nieomal z wdzięcznością pomyślała o chudzielcu z Wareckiej.

- Powinieneś złożyć wizytę komuś, kto był niezwykle zainteresowany przejęciem twego ciała tuż po tym, jak... - wyjęła pogiętego papierosa z paczuszki i zaczęła go prostować obracając w palcach. - No wiesz.

Wskazała Charonicie Wieżę Trynitarską.

- Pan-Na-Wieży. To jemu powinieneś złożyć wizytę. - włożyła papierosa do ust i poklepała się po kieszeniach. Niestety, blondyn prezentując jej papierosy, zapomniał dorzucić zapałek. Założyła primkę za ucho. - Tak myślałam, że nie będziesz mi towarzyszył. No cóż, będziemy jeszcze mieli okazję się spotkać... nauczycielu. - ostatnie słowo wymówiła z nutką rozbawienia.

Uniosła dłoń na pożegnanie i ruszyła w kierunku Kabaretu.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz