Zacisnął zęby. Na twarzy miał napięcie, wypisz, wymaluj - Nubuk w drodze na Wiec, obawiający się własnego cienia, a może tego co w cieniu się chowa? Spojrzał na Kawkę z zimną obojętnością.
- Mam nadzieję, Madamme, że wybaczy mi pani dyskomfort, jaki sprawię pani klientom. - ta sama, ledwie trzymająca się twarzy maska obojętności. Jego wzrok powoli prześlizgnął się na Królową Haremu. - Sprawa jest niezwykle istotna.
Obrócił się do Sumati. Przez chwilę patrzył w milczeniu w czarne studnie jej oczu.
- Tym bardziej, że jesteśmy w wygodnym i ciepłym miejscu, a ni sterczymy na bruku jak zmarznięte gargulce. - powiedział dużo głośniej, niż trzeba było.
Ukłonił się głęboko obu kobietom i ruszył szybkim krokiem za Kawką.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Nubuk Czysty 2009-01-23 16:57:44
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Siedząc, nie zauważyła, że Nubuk poszedł dalej, zostawiając ją z Carem. Dopiero po chwili zauważyła brak opiekuna.
- No pięknie... Zaraz znów zasłabnę na tym cholernym stoliku i na tym się skończy... - mruknęła do siebie, rozeźlona.
Ale zaraz wpadła na chory wręcz pomysł.
- Pozwolisz? - zapytała z chichotem, kładąc rękę na dłoni Cara i skupiając się...
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
- Wszystko w porządku. Idziemy sprawdzić pokoje dla służby? - głos Karo rozległ się w części prywatnej Haremu.
Najemniczka skinęła głową, ruszyły ku otwartemu dla klientów korytarzowi.
Stanęła pod drzwiami, czekając aż Karo przekręci klucz w zamku, dostrzegając kątem oka mężczyznę w cylindrze, czarnym płaszczu i białym szalu, zaciskającym niecierpliwie dłoń na klamce jednego z pokoi. Zmarszczyła czoło, usiłując przywołać w myślach rozkład pomieszczeń. Z tego, co udało jej się zapamiętać, był to pokój, w którym dostrzegła otulony w kołdrę nieokreślony kształt.
Chrobot przekręcanego klucza zaalarmował mężczyznę, który odwrócił twarz w ich stronę. - Ojcze. – Kawka skłoniła głowę w powitaniu. Żadnej ze stron nie wypadało udać, że nie dostrzegło się osoby po drugiej stronie korytarza. Przywódca Legionu uśmiechnął się zdawkowo, uchylając cylindra i zmieszany pospiesznie ruszył ku wyjściu. - Chyba przyłapałyśmy kogoś na gorącym uczynku... – Najemniczka zerknęła znacząco na Karo, ta odpowiedziała uśmiechem.
Ruszyły na piętro dla służby.
Tym razem oględziny pomieszczeń były dużo bardziej otwarte.
Pukanie do drzwi, naciśnięcie klamki albo chrobot klucza w zamku, zerknięcie do środka, czy wszystko jest w porządku, kolejny pokój.
Zapukała do ostatnich drzwi. Musiały kiedyś mieć wymieniany cały mechanizm zamka, bo jako jedyne na piętrze miały gałkę zamiast klamki.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Kawka 2009-01-24 01:35:27
Właśnie się przebierała, kiedy usłyszała że ktoś próbuje się dostać do jej pokoju.
- Chwileczkę! - zawołała.
Pociągnęła specjalnie w tym celu przygotowany sznureczek - to był jeden z jej ostatnich, genialnych pomysłów - i za jednym zamachem otworzyła wszystkie pięć zamków, które ostatnio wmontowała w drzwi, te następnie same odskoczyły, otwierając się przed gośćmi.
Przed oczami Kawki i Karo ukazał się pokój, niepodobny do żadnego innego w Haremie - Ściany były obwieszone zegarami, bijącymi nierównym rytmem. Wydawało się, że powinno to tworzyć hałas, jednak miast tego powstawał przyjemny dla ucha, uspokajający szmer. Wszystkie wolne od zegarów ściany obwieszone były planami - w większości poświęconych właśnie tym urządzeniom. Na jedynym stole, jaki znajdował się w pokoju, słała delikatnie oświetlająca wszystko lampka a wokół niej leżały stosy arkuszy i metalowych elementów, pochodzących od różnych mechanizmów. Łóżko położone nieopodal było równo, dokładnie posłane. Całość powinna tworzyć wrażenie chaosu, jednak wydawało się, że "w tym szaleństwie jest metoda".
Wychyliła głowę zza parawanu, żeby spojrzeć kto składał jej wizytę. Na widok Kawki uśmiechnęła się szeroko i znów się schowała.
Po chwili wyłoniła się zza niego, wyglądając co najmniej osobliwie - zamiast wcześniejszej skromnej pensjonarskiej sukienki miała na sobie...
Cóż, między innymi spodnie. Z dużą ilością kieszeni, szelek i guzików, co nieco deformowało ich kształt. Przy każdym ruchu wydawała z siebie lekkie dzwonienie - kojarzące się jednak raczej ze śrubkami i nakrętkami niż monetami czy dzwonkami. Szeli, podtrzymujące spodnie leżały na prostej, grubej koszuli, którą zaraz przykryła zakładaną właśnie kamizelką, zrobioną z identycznego, grubego i trwałego, materiału co spodnie, również pełnego kieszeni. Chłopięcego wyglądu dopełniały krótko ostrzyżone włosy - choć spędziła tu całkiem sporo czasu, wydawało się że nie urosły ani o milimetr, ani nie były wyrównywane, wciąż tworząc tą samą, nieporządną, "fryzurę". Na jej szyi wsiały dziwne gogle, z jednej z kieszeni kamizelki wystawały dziwne, grube rękawice, na nogach zaś miała specjalnie wzmacniane buty, jakie nosi się w warsztatach.
Z dziwnym, niepodobnym do niej błyskiem w oku wyszczerzyła się i po męsku ukłoniła przed obiema kobietami.
- Witam w mych skromnych progach. W czym mogę służyć? - uniosła pytająco brwi.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Maja, Córka Zegarmistrza 2009-01-24 00:38:46
"Każda wystarczająco zaawansowana Technologia jest nieodróżnialna od Magii"...
..."Każda technologia odróżnialna od magii jest niewystarczająco zaawansowana"
Już chwilę temu Car zauważył zmiany w powietrzu obok stolika. Teraz poczuł chłód na dłoni, a kącik jego ust momentalnie uniósł się w niewielkim uśmiechu.
Thairessa znalazła się w nowym miejscu.
Było ciemno… Nocne niebo bez gwiazd, czy jakiegokolwiek innego źródła światła.
Było zimno… Olbrzymia równina pokryta lodem… i nic więcej.
-Witaj dziecko… – Car zwrócił się do Thairessy z bliżej nieokreślonego miejsca. -Znalazłaś się w Fortecy Umysłu, a rzadko zdarzają się tu goście… z zewnątrz.
Po lodowej równinie szedł powoli Car… starszy i ubrany w żebracze szmaty. Zatrzymał się obok dziecka ulicy.
-Najwyraźniej potrafisz tworzyć więzi podobne do tych, którymi sam się posługuję. Jeśli się nie mylę, Nubuk jest Twym „żywicielem”. Chłód tego miejsca oraz zimno Twojego ducha tylko ułatwiły ściągnięcie Cię tutaj. Dodatkowo, jesteś duszą, nie posiadasz ciała… można by rzec, żeś cała jest tylko umysłem. Nie obawiaj się… Choć mógłbym Cię tu uwięzić i torturować na miliardy sposobów, przy których ból ciała jest niczym, zdecydowanie wolę potraktować Cię, jako pierwszego od wieków gościa. Za chwilę powrócisz do stanu pierwotnego… Najpierw jednak wezmę sobie mały drobiazg…
Dłoń Cara błyskawicznie wniknęła w głowę Thairessy, po czym równie szybko zanurzyła się w twarzy Cesarza.
-Tak… Dusza i umysł o wiele silniejsze niż marny szczur, a do tego martwa, widząca o wiele więcej niż śmiertelnicy… Sama zapukałaś do drzwi tego miejsca… Spokojnie… Przed chwilą nauczyłem się od Ciebie, jak widzą duchy. Wiedz jednak, że nie jestem złym gospodarzem… Dostaniesz na pożegnanie upominek…
Tym razem dłoń Cara wbiła się w jego serce, a po chwili w serce Thairessy.
-Twój duch… Twój umysł… są niedoświadczone. Przekazałem Ci niewielką ilość doświadczenia, które nabyłem przez wiele, wiele lat. Powinno uczynić Cię to silniejszą, mniej zależną od „żywiciela”. Prostsze wydadzą Ci się Twe działania, jako martwej duszy. Z pewnością zauważysz, że niektórzy łatwiej będą mogli Cię usłyszeć. Teraz jednak pora się pożegnać…
Thairessa ponownie widziała dookoła siebie tylko salę Absyntu. Car zamrugał, spojrzał na (teraz już wyraźnie dla niego widoczną) postać dziecka ulicy, po czym powoli powiódł wzrokiem po stolikach.
Była zbyt zaskoczona, by zareagować w jakikolwiek sposób, gdy została wciągnięta w ten obcy świat. Co więcej, tam początkowo czuła się ograniczona. Przytłoczona przez miejsce, którego nie znała. Nie odzywała się, zaskoczona.
Gdy Car dokonał tej osobliwej wymiany umiejętności, zdołała zdumiona wydusić tylko jedno zdanie:
- Nieuprzejmie pchać się z łapami do kobiecego biustu...
Nie wiedziała, skąd się jej wzięło, by to powiedzieć, ale powiedziała. Jakby nic innego, lepszego, nie przyszło jej do głowy.
W końcu jakoś ogarnęła się i zrozumiała swoją sytuację. Właśnie wtedy, gdy wróciła do realnego świata. Westchnęła ciężko, zeskakując ze stołu i siadając na krześle. Jakieś maniery trzeba zachować przy rozmowie.
- Teraz rozumiem, dlaczego jesteś niebezpieczny, Carze... Szanuję Twój dar i nasza wymianę, tak samo i Ciebie. Ale źle zrobiłeś, pomagając mi się uniezależnić. To będzie złe... Dla miasta.
Uśmiechnęła się tajemniczo, po czym dodała:
- Skoro gramy w nieco otwarte karty... Nie jestem duszą, a bardziej wspomnieniem... Siła może pochodzić od innych, ale główną potęgą jest mi coś innego..
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
Najemniczka zamrugała gwałtownie. Zwielokrotnione tykanie zegarków było dźwiękiem tak tutaj zaskakującym, że stała przez chwilę w progu, osłupiała, lustrując dziwne pomieszczenie. Szmer tysięcy trybików i zapadek, rysunki i wykresy, narzędzia i plany – miała wrażenie, jakby z przekroczeniem progu pojawiła się w brzuchu olbrzymiej, żyjącej machiny.
Głos gospodyni tego miejsca przywołał Kawkę do przytomności. Odchrząknęła cicho.
- Ekhm. Tak.- Maja patrzyła na nią pytająco. - Przepraszam, dziewczynko... - Kawka obrzuciła spojrzeniem pomieszczenie, uśmiechnęła się szeroko i stwierdziła niezobowiązującym tonem: - Nie chowasz tu przypadkiem pod łóżkiem jakiegoś potwora, prawda? – po czym cofnęła się w kierunku drzwi.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Kawka 2009-01-24 01:29:07
Pierwotne zadowolenie z reakcji przesławnej Najemniczki zniknęło, kiedy ta zadała owo niezrozumiałe pytanie.
- Nie jestem dziewczynką i nie wierzę już w potwora spod łóżka - powiedziała dziwnym głosem. Po chwili gwałtownie zamrugała powiekami, a po chwili dziwny, szaleńczy błysk zniknął z jej oczu. A może po prostu znów schował się w głębi duszy.- Ach... To ma związek z tym co się stało na dole, prawda? Proszę, powiedz mi, co się stało? Czemu Madame była taka blada? Proszę, powiedz... - podeszła do Kawki, unosząc nieco głowę, żeby spojrzeć jej w oczy.
"Każda wystarczająco zaawansowana Technologia jest nieodróżnialna od Magii"...
..."Każda technologia odróżnialna od magii jest niewystarczająco zaawansowana"
Czerwona Madame podniosła jedną brew, gdy Nubuk pobiegł za Kawką. Wiedziała, że Krążca miał zaraz wrócić jak niepyszny.
Spojrzała znów na Sumati i Tanatosa.Więc czy zechcą państwo podzielić się wiedzą? Tylko już bez zagadek i szarad, proszę. Uśmiechnęła się słodko, ale w tej słodyczy była skryta trucizna. Obawiam się, że nie jestem w nich dobra.
Pozwól mi być jedną chwilą, wierszem poezji i snem...
Przed samymi drzwiami się zawahał. Stanął w miejscu.
- Hola, hola, mój panie. – głos Kawki był zimny jak lód. - Nie usłyszałam, abyś zdobył aprobatę Madame na myszkowanie po jej prywatnych pokojach. Jak powiedziałam, zdam relację. A tymczasem bądź łaskaw zaczekać na dole.
Nubuk nie odpowiedział. Patrzył w oczy Kawki, nawet kiedy ukryła je za okularami. Było to spojrzenie wyprane z emocji, zupełnie zimne i puste.
- O co chodzi, Czysty? Czyżby krew rozpaliła twoje zmysły? - cynizm Kawki nie dotarł do niego. Zastygł, niemal jakby zamarzł.
Kawka zwróciła się do Karo i przekroczyła próg. Kiedy znowu spojrzała na Nubuka, zobaczyła jego lekki, przepraszający uśmiech. Zdawał się mówić: "Przykro mi...".
Drzwi zamknęły się z trzaskiem. Usta Krążcy ruszały się przez chwilę, jednak żadne słowo nie zostało wypowiedziane. Może nikt nie stał na tyle blisko, żeby je usłyszeć?
Czysty wrócił na główną salę Absyntu. Przywdział minę człowieka czekającego na przedstawienie. Sala była wyjątkowo zapchana, jednak znalazł dla siebie miejsce. Ludzie woleli unikać towarzystwa niektórych gości...
Usiadł i rozparł się wygodnie. Kapelusz położył na stole. Przymknął oczy, ręce splótł na brzuchu - na przemian żywy i martwy palec... Pomiędzy środkowymi palcami błyszczała krawędź monety.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Nubuk Czysty 2009-01-26 09:40:28
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek