Jessssuuuu... robicie mi wesele w chałupie...
Jeśli bardzo się upieracie przy ciepłym, to okej, tylko że:
1. kuchnię mam maciupką, ale skoro Wam się chce męczyć, to nie będę wam szlabanu stawiać (ja osobiście chorobliwie nie znoszę gotować, dlatego dziwię się, że Wam się chce...

)
2. Jeżeli znajdzie się ktoś, kto sprawi, że ten burdel, który narobicie, zniknie - tym bardziej zapraszam

(czy naczynia z całego tygodnia też mogę dorzucić?

)
3. mam: 2 średnie garnki i 1 patelnię, piekarnik i, bodajże 1 prodiż i 1 mikrofalówkę i 1 opiekacz (rrany, po co mi tyle tego? ja i tak tylko w opiekaczu parówki podgrzewam...)
Czy my damy radę to wszystko zjeść? Może faktycznie tylko jakiś rosołek? Ale, Wasz wybór
