Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Misterium Rodu Featherlove
Gdybyś to ty tworzył historię rodu Featherlove, byłaby to opowieść o...
śmierci i zmartwychwstaniu 7% [1]
miłości i przeznaczeniu 23% [3]
cykliczności życia 0% [0]
wędrówce dusz 0% [0]
wierze i sprawach duchowych 7% [1]
tajemnicach i mistyce 23% [3]
ciemnych zakamarkach ludzkiej duszy 38% [5]
Grimuar
Crusta
Skąd: z krypty
Postów: 1672
Punkty: 3644
Trochę czasu minęło, emocje nieco opadły, więc postanowiłam w końcu zasiąść i napisać coś od siebie.

Przede wszystkim dziękuję za grę mężowi memu, Lawrence'owi. Był prawdziwą kulą u nogi na żelaznym łańcuchu :] Kiedy dowiedziałam się, że zmienił się gracz, pomyślałam, że mój "nowy" maż będzie zapewne miły i grzeczny, a nasze relacje ograniczą się do zdawkowych uprzejmości. I z jednej strony to prawda, Lawrence ani na krok nie uchybił dobrym manierom, a mimo to był mi taką solą w oku i taką zadrą, że lepszej nie mogłam sobie chyba wymarzyć :] Bo jak tu op... ekhm, zbesztać kogoś, kto jest tak uderzająco miły i troskliwy?

Bardzo, bardzo podobał mi się Theodore. Był taki, jakim sobie go wyobraziłam. Dziwaczny, nieco straszny i widzący więcej, niż by się wydawało komuś z zewnątrz. A słów To Bernard mi kazał, Bernard mi kazał... nie zapomnę nigdy. Naprawdę przez moment serce mi się ścisnęło w takim żalu... Szkoda tylko, że scena została zniweczona przez ogólne rozluźnienie i żarciki. Norniku, jesteś wielki.

Dziękuję też mojej najbliższej rodzinie: Edmundowi za stoicki spokój, Dariusowi i Lilly za troskę, a moim dzieciom Connorowi i Wandzie za prawdziwe poczucie bliskości. I choć w niezwykle dramatycznych okolicznościach straciłam niepokorną Monday, to na jej miejsce zyskałam drugą córkę, jakże zupełnie od niej inną.

I to, co najtrudniej mi napisać...

Haraldzie, przepraszam.
Kiedy zadecydowałam o losie Roselyn, byłam pewna, że to najlepsze wyjście. Nawet tuż po Misterium byłam przekonana, że właśnie tak miało być.
A potem, kiedy przemyślałam wszystko na spokojnie nagle coraz bardziej zaczęłam utwierdzać się w przekonaniu, że popełniłam straszny błąd. Nie tyle skazując samą Roselyn, co pociągając Haralda za sobą. Naprawdę, zaskoczyłeś mnie. Czemu, do cholery, nie zabrałeś się stąd i nie odpłynąłeś w stronę zachodzącego słońca wzdychając smutno za swą szczenięcą miłością? Po jakie licho przekreśliłeś całą przyszłość? Miałeś synów, statek, otwarte morze, wolność... Trzeba było odjechać i tylko czasem z rozrzewnieniem wspomnieć smutną, słabą Rose.
Gdyby nie to cholerne dążenie do LARP'owej puenty, nasze losy potoczyłyby się pewnie zupełnie inaczej! Na skrzydłach romantyzmu pognałam ku przepaści, nie patrząc na nic i na nikogo. Chyba rzeczywiście zachowałam się jak prawdziwa samobójczyni, w gruncie rzeczy samolubna w chęci podkreślenia wagi krańca swego losu.

Na larpie poniosły mnie emocje i skończyło się to tak, że opowiadając już w domu Jurkowi historię Rose i Haralda o mało się nie rozpłakałam z żalu i złości na samą siebie. A do tej pory, kiedy o tym myślę, aż ściska mnie w gardle.

Levir, przepraszam.
Naprawdę, autentycznie jest mi przykro.
Autor postu otrzymał pochwałę
Człowiek o wąskich horyzontach lepiej widzi to co przed nim.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Halo Orgi, halo Orgi - czy w ramach PRu po-LARPowego planujecie jakieś oficjalne zamknięcie, podsumowanie, PDFa, cuś? :]

Bo tak ostatnio czytałam sobie o pijarze LARPowym by Sqrl i mi się przypomniało. I patrzę sobie czasem na drzewko i mi bardzo rzewnie robi...
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
gwyn_blath napisał:
Halo Orgi, halo Orgi - czy w ramach PRu po-LARPowego planujecie jakieś oficjalne zamknięcie, podsumowanie, PDFa, cuś? :]


Najprawdopodobniej nie.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Na stronie unhallowed.pl pojawiła się właśnie relacja z LARPa Misterium Rodu Featherlove. Zapraszamy do czytania, komentowania i oceniania artykułu oraz wspominek :)
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
Nie dziaa.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: ż daleka
Postów: 1445
Punkty: 3020
Mi działa. Nie wiem o co kaman.
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
No mnie już też zadziałało.
Zdaje się, że od tamtego lipcowego wieczora minęły wieki.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Minęły miesiące a jednocześnie całe lata, ale niektórzy wciąż tą grą żyją. Honestly, o ile Sen Nocy Letniej zawsze będzie miał bardzo specjalne miejsce w moim małym kamiennym serduszku jako mój pierwszy i niezwykły LARP, to Misterium uważam za prawdziwe mistrzostwo i wciąż jestem zdania że był to najlepiej napisany scenariusz w jakim miałam przyjemność brać udział.

Lowe.
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
Nic dziwnego, tyle osób go tworzyło, że musiał mieć w sobie to coś.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Nowa Aleksandria :D
Postów: 797
Punkty: 1735
Misterium było naprawdę cudowne. Jeden z tych niewielu LARPów, z których jestem całkiem zadowolona i nie mam żadnych zastrzeżeń - do siebie samej oczywiście. I dłuuuugo będę pamiętać spotkanie z Gomorą-Eleonorą pod czerwonym księżycem. I możliwość odegrania Eleonory później.

Dziękuję :*
Hej, Heretyku! Masz ogień?!

Rzeczywistość budzi u mnie głęboki sprzeciw.
Całe szczęście, że rzeczywistość to coś, co przytrafia się innym.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz