Mam drobnego prośba. Przybędę do miasta Wielkiego Organa Rozrodczego mniej więcej koło pierwszej, a potrzebuję dobrego człowieka, który mnie odbierze i odstawi do knajpy kowętowej na Tajną Wiewiórczą Naradę i kowęt itself.
Kto mógłby być tym dobrym człowiekiem? Obiecuję, że wystarczająco wcześniej dam mezga, że docieram.
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Jak co roku Rkon był rodzinny, przytulny i udany. Przyjacielscy ludzie i pomocni orgowie sprawili, że czułam się naprawdę dobrze - mimo tego, że podobno wyglądałam jak pół-zdechła jaszczurka. Taki już mój urok czasem ;-).
Odwiedziłam kilka fajnych konkursów: Kalambury, Ryczą wieki, Konkurs improwizacji, Konkurs aktorski, Konkurs Potworny i wszystkie były ciekawe. Ludzie wyśmienicie się bawili, niektórzy pewnie nabawili się zakwasów ze śmiechu, szczególnie obserwując panów 'kopiących' balon bananem do celu czy Adama rysującego psa - niezapomniane momenty :-D
Prelekcji nie odwiedzałam, ale opinie słyszałam raczej pozytywne zarówno na temat naszego bloku jak i innych - czyli bez wykopu, ale pozytywnie.
Jak Gosia wspomniała, zabrakło pokazów czy innych 'akcji' przykonwentowych, ale i tak było do wyboru sporo rzeczy do porabiania. Więc z knajpą konwentową nawet się nie zapoznałam.
Zabrakło również trochę potwornej konwencji w tym 'potwornym' konwencie - oprócz Słowika i Em nie pojawił się chyba ani jeden przebrany w klimacie człowiek - szkoda :-( Za to tych dwoje powaliło na kolana swoją charakteryzacją - chylę czoła.
All in all, było super bo licznie się tam pojawiliśmy i naprawdę miło było widzieć wasze uśmiechnięte, nawet jeśli czasem zmęczone, mordki :-) Dziękuję :-)
Dzięki Jurku za koordynację naszego bloku prelekcjowego :-)
ORGomne podziękowania również dla Orgów - dobra robota.
I dozo za rok - co byście nie mówili!
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez braids 2010-03-14 17:42:14
Ok, ode mnie:
1. Wielkie dzięki wszystkim, że miałam z kim siedzieć, gadać, wygłupiać się (Słowik, uwielbiam Cię), prelegować, słuchać, grać, LARPować... Ogólnie kocham was
2. Na prelekcjach nie byłam długo (jak zwykle), jednak i tak jestem zadowolona.
3. LARPy - no cóż, przy moim głodzie takowych wszystko by przeszło. Niemniej byłam na dwóch, które mi się podobały, nieważne, co mówią inni
4. Klimat - ogólny był dobry, jednak konwencjowego (konwencjonalnego?) mi zabrakło. Gdzie te potwory, poza naszymi?
To tyle na razie. Wyśpię się, to może napiszę coś mądrego
Nie zaliczyłem zbyt wielu punktów programu, ale wszystkie które widziałem były bardzo dobre (jedynie konkurs planszówkowy był mniej-więcej, ale darowanemu koniu w zęby się nie zagląda )
Dziękuje
- Levirowi i Miśkowi za orgowanie
- prelegentom: Gosi, Słowikowi, Dorocie, Biołemu, Braiderze (byłem tylko na prelekcjach grimuarowych, a wszystkie były dobre)
- konkursorobom Merlinowi i Mordredowi - ubawiłem się setnie
- człowiekowi z fajną koszulką, czyli Jurkowi , oraz reszcie hexowego składu. Jakbym kiedyś potrzebował, żeby mnie ktoś z kimś godził, wiem już do kogo się zwrócić
- ekipie z LARPa - tak jak w przypadku Em, bardzo mi się podobał, chociaż w pewnym momencie zrobiło się dosyć absurdalnie i ten, tego, no wiecie... Ale pierwszy raz od dłuższego czasu udało mi się od początku do końca odegrać postać tak, że nie miałem sobie nic do zarzucenia. Nawet moje różnego rodzaju fejle wynikały z gry innych postaci albo były przewidziane
- teamowi z PKSa - nawet przespana droga w towarzystwie lepsza
- Boniowi (nie wiem, czy tu zagląda), za epickie spanie i wypełzanie z pułapki oraz konkurs improwizacji. Wow.
- wszystkim nieuwzględnionym, z którymi chciałem pogadać a nie miałem czasu, z którymi bawiłem się, a nie wymieniłem ich powyżej
Ten, tego... Spać... pierwszy raz w życiu byłem tak zmęczony, że czułem się jak po nasennych...
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Ten R-kon był moim pierwszym...
To było wpsaniałe wydarzenie w moim życiu. Było super!
Prelekcje prowadzone przez Słowika, Draqa, Biołego, Dorotę itd były świetne (oprócz Krzaka który nazwał Panterę Puder metalem)(niech zczeźnie za to!).
Brałem nawet udział w jednym konkursie, Potworny konkursie, który bły bardzo fajny.
Grałem w planszówki i inne gry w Games roomie,głównie pierwszej nocy.
Byłem też drugiej nocy w Irish pubie.
Ogólnie było super(szkoda że nie mogłem się powstrzymać od tej odrobiny snu ).
Dziękuję też mojej ekipie(Nataly, Remek i Justi) z którymi ożna było się ciągle wydurniać
Pozdrawiam wszystkie dzieci Chaosu!
Miałem to zrobić wczoraj, ale usnąłem ni z tego ni z owego. Dla mnie R-kon jest konem wyjątkowym. Jednym z pierwszych, odwiedzanym rokrocznie, o którym myślę z niemałym sentymentem. Miła atmosfera, wielu znajomych (Levir, Misiek, Mordred - fanie było Was zobaczyć po tak długiej przerwie), serdeczni orgowie, smaczne jedzenie w sklepiku/barku, rozmowy o różnym poziomie absurdu, to jest zwykle clue tego konwentu, tak było i tym razem.
Z merytorycznej części po raz kolejny prawie nie skorzystałem. Byłem na połowie (dobrej, choć za krótkiej) prelekcji Doroty i Braids, przez chwilę na kalamburach (gdybyśmy tylko przyjechali 20 minut wcześniej...), na larpie obłąkańczym (liczyłem na neowikroriański, ale nie wyszło) gdzie całkiem dobrze się bawiłem.
Zawiodłem się konwencją, która wg mnie z roku na rok jest coraz ciekawsza i coraz mniej widoczna. W ogóle nie było jej widać, poza kilkoma punktami programu, a miała taki potencjał. Chyba byłem jedynym potworem na tym konwencie - nie licząc krótkiego występu Teściowej Pospolitej.
Dzięki wszystkim za kolejny R-kon: orgom, współspaczom, prelegentom, konwentowiczom - bez Was, to nie byłoby to samo.
Wielkie dzięki dla Gosi i Braids za współudział, sądzę, że daliśmy radę.
Ogromne dzięki dla naszego kierowcy rajdowego, za chwile radości i grozy.
Monstrualne dzięki dla Selket, która przez dwie godziny tak mnie oszpeciła, że po spojrzeniu w lusterko, miałem odruch wymiotny.
Mój pierwszy R-Kon. Jestem zadowolony. Głównie za sprawą klimatu, ludzi i paru wydarzeń. Czas mi spłynął bardzo szybko. Dziękuję wszystkim za wspólnie spędzony czas!
Organizacyjnie konwent na plus, orgowie bardzo pomocni w razie potrzeby (dzięki Levirze, Miśku ).
Szkoda tylko, że nie widziałem dla siebie prawie w ogóle ciekawych punktów programu. Dwa, które mnie interesowały były akurat w trakcie moich prelekcji :/. Za to bardzo się cieszę, że zapisałem się na larpa neowiktoriańskiego, w którego grało mi się bardzo dobrze. No i sesja Neuroshimy u Multideja to także duży plus.
Czuję, że przy dobrych wiatrach za rok skuszę się ponownie .
P.S. Tayniak, jak byś mnie słuchał na prelekcji to byś teraz takich głupot nie pisał .
tvn24: "naukowcy odkryli odległy o setki lat świetlnych układ słoneczny zadziwiająco podobny do naszego, na miejscu jest nasz reporter..." (Bash)
Wow, jestem w szoku - myslałem ze chociarz połowa Grimuaru co roku jedzie na R-kon, a wychodzi ze większosc, tak jak i ja, przybyła poraz pierwszy do Grodu Wielkiej C na świeto fantastów.
Według mnie, R-kon był miłym konwnetem. Dobre prelekcje, kilka ciekawych nie związanych atrakcji, niezły LARP neowiktoriański, nawet moja dyskusja się udała, choć wróżyłem jej klęskę. Byłoby DUŻO gorzej, gdyby nie Grimuaryci, którzy stworzyli naprawdę fajny blok prelekcji o potworach, których z radością się słuchało ( zwłaszcza prelki Em o azjatyckich potworach - demoniczna parasolka i demon-ekshibicjonista rzadza ).
Ale w porównaniu z ostatnim Falkonem, R-Kon to... Powiedzmy ze jeśli ostatni Falkon był soczystą gruszka, znalezioną w urokliwym sadzie, o tym powalającym smaku, to R-Kon był jabłkiem z jakiegkolwiek straganu - dobre, ale do ideału daleko.
Ale w porównaniu z ostatnim Falkonem, R-Kon to... Powiedzmy ze jeśli ostatni Falkon był soczystą gruszka, znalezioną w urokliwym sadzie, o tym powalającym smaku, to R-Kon był jabłkiem z jakiegkolwiek straganu - dobre, ale do ideału daleko.
Lol. Litwinie, może zaczniesz przyrównywać tyciKON do Pyrkonu? R-kon chyba nigdy nie aspirował do mega-konwentu jak Falkon, ale do przyjacielskiego, miłego spotkania znajomych, więc porównywanie tych dwóch konwentów jest tutaj cokolwiek nie na miejscu
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)