|
Na Akademikonie bawiłem się świetnie. Mieliśmy rewelacyjną miejscówkę: było postapo, mroczny kącik w kulisach i elegancki stolik z bordowym suknem - podziękowania dla Nornika. Wszystko było dopięte na ostatni guzik i tu podziękowania za agitację, koordynację i nadzór należą się Drakowi.
Sesja Monastyru była wdechowa - sporo momentów dosłownie na wdechu i z bijącym sercem. Było i wesoło, i smutno, i straszno, i obrzydliwie - wszystko w odpowiednich proporcjach (no może obrzydliwości trochę można sobie było podarować). I tu ukłony, kwiaty i podziękowania dla Bonia, który zrobił kawał dobrej roboty oraz laurki dla współgraczy, którzy też mieli niemały udział w tworzeniu klimatu. Było EPICKO przez duże EPICKO. Czyli tak, jak w Monastyrze być powinno. Zabrakło tylko czasu na dokończenie przygody, a graliśmy do rana - tu podziękowania dla Kuby, który nas wziął i przygarnął.
Więcej takich Akademikonów. Kiedy następny?
Cortez, jest sprawa...
|