|
A ja widzę na liczniku 23 godziny. Zegarek ustawiony na 18:00, czyli jakoś na godzinę (albo mniej) przed wjazdem do Lubenki. Licznik więc skończy się w busie, ale przecież wtedy już będzie terrAkademikon. :-)
Od kilku dni terrAkademikonowicze piszą jakby intensywniej. Niektórzy przesyłają propozycje piosenek na Mega Imprę, inni dopytują o postacie do LARPa. Wędrują e-maile, PW, wiadomości na Facebook. Idea terrAkademikonu tętni życiem.
Trochę mi żal, że nie wystartowałam megasa, ale to nic. Będzie w przyszłym roku. Trochę nie wiem jak to mi będzie - być na terrA jako uczestnik, przez ostatnich kilka tygodni bałam się, że będzie jakoś inaczej. Ale dziś wiem, że wcale nie. :-)
Co najintensywniej wspominam?
Liliannę w śnieżnobiałej sukni wypływającą ze zboża. Wino pite pod jabłonią, z tyłu chatki, w wieczornym słońcu. Słowika grającego "postaciami" do Szkatułki w karty. Zimny, nocny piasek pod moimi plecami na rozstajach. Chabry. Harkora strojącego sobie żarty przy ognisku.
Ciekawe co będzie. Jak będzie. W sumie to czekam.
|