|
Od samego początku wiedziałem, że ten konwent będzie wyjątkowy. I był. Od momentu wyruszenia pociągu w czwartek rano do wejścia do mpka w poniedziałkowy wieczór. Dzięki wszystkim, z którymi miło spędzałem ten czas. Dzięki za herbatkę, czeklistę, pasterza butów, drzwi do Narni, miłość w tropikach, wspomnienie mrocznej Gargoyli, pokiereszowaną karocę, volkswagena w popielniku, nososrakorożca i króla lwa, kopytko, supertajną bazę, rybie łuski, manie czegoś do chleba, prawdziste cappucino, karteczki, ekspresowego larpa, spacer, superfajną bazę, kalambury, sen, wyrozumiałość, cebulową. Podziękowania należą się też Miśkowi za - wybaczcie, muszę to napisać - ogarnięcie Grimuaru na konwencie.
|