Trzeba nam kupić bandaże, dlatego osoby, które chcą mieć maskę powinny mię wpłacić po 2 zł, jako koszt zakupu bandaża i szmat.
Zrobienie maski zaczyna się od powiedzenia, że majstrowanie przy cudzej twarzy to rzecz delikatna i odpowiedzialna. Osoby, które będą podejmować niemiłe osobie "maskowanej" działania nie będą mogły robić tego dalej. To nie jest pastwienie się, tylko dobra zabawa.
Zrobienie maski wymaga odgarnięcia włosów z czoła. Warto przynieść sobie jakąś opaskę albo wsuwki do włosów, żeby się to nie przykleiło do naszego dzieła. Przyniesiemy z Lilianą prześcieradła i szmaty, z nich zrobi się ochraniacze - śliniaczki na stroje.
Twarz delikwenta smaruje się grubą warstwą kremu Nivea, żeby maska łatwo schodziła. Robienie sobie makijażu "przed" jest bezcelowe, bo po całej operacji i tak nic z niego nie zostanie. Za to po zrobieniu maski twarz się ma odmłodzoną i jak po zabiegu kosmetycznym
Maskę robi się przy pomocy pociętych bandaży. Weźcie ze sobą nożyczki. Bandaże macza się w wodzie. Ja i Lila weźmiemy po misce, ale ze dwie by jeszcze nie zaszkodziły (tu zwracam się zwłaszcza do osób, które mieszkają blisko i mogą tą miskę przytaszczyć bez większych strat moralnych).
Maska potem trochę wysycha, może przydać się chusteczka higieniczna do wytarcia i reklamówka do transportu.
I to tyle wieści. Rozpuście je proszę dalej.


