Może Słowik jako pomysłodawca kręcenia filmu?

Albo Gwindor jako nadworny Grimuarowy kinomaniak?

Scenariusz to połowa sukcesu(lub plan filmu, w wypadku dokumentu opartego na zlepku narracji i wywiadów). Potem wybierze się reżysera, montażyste, operatorów/operatora, no i aktorów.
Ważne jest, żeby daną funkcję pełniły konkretne osoby, które to również możemy potem wyłonić na zasadzie konkursu(np. kandydaci na reżyserów będą przedstawiali w skrócie swoją wizję realizacji zwycięskiego scenariusza

). W ten sposób uniniemy sytuacji w stylu "reżyseruje najgłośniej krzycząca osoba z ekipy za operatorem", albo, o zgrozo, robią to sami aktorzy i każdy reżyseruje swój kawałek.
Najbardziej martwi mnie jednak montaż. To ogrom roboty, do tego żeby to zrobić zgrabnie i schludnie, trzeba odrobiny talentu. Do tego taki montażysta będzie musiał spędzić całe dnie z reżyserem ustalając, które ujęcia mają się w filmie znaleźć.
No i czy będziemy się bawić w coś takiego jak
scenopis , a jeśli tak, to kto się tym zajmie?