Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Ulubiona konwencja/świat grania...
Grimuar
Ulcus
Skąd: Pim pi rim pim
Postów: 637
Punkty: 1440
Hmmm... Nie chcę tu wtrącać się w czyjąś rolę, ale podobno nie było zalecane, by pisać posty typu "zgadzam się"... Ale mogę się mylić, ja tam nic nie wiem... :-D
Shoop da woop!
Offline
Profil
Wiadomość
Pustula
Skąd: Cefalu
Postów: 394
Punkty: 951
Libra, Twój post nie dotyczy tematu :-D
Kto pod kim dołki kopie...

Nie zgadzam się z Markiem.

M.Lakesfield, czego konkretnie słuchasz?
BTW nazwa "Space Ambient" pachnie trochę jak masło maślane.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Pim pi rim pim
Postów: 637
Punkty: 1440
Ale ja nie kopię, co wy, nie bawię się!!!! :cry:
Buuuu! Gdzie tu władze, chcie siem pośkalzić....

A co by nie zaskarżono mnie o piep. głupot, to powiem:
Zgadzam się z Falknerem i Markiem. Serio.
Chociaż Fallout jest górą :-D
Shoop da woop!
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Kielce
Postów: 534
Punkty: 1479
sellc napisał:
BTW nazwa "Space Ambient" pachnie trochę jak masło maślane


Ambient to nastrój. Muzyka ambientowa nie opiera się na melodyce, ale na niekonwencjonalnym użyciu instrumentów (np gitara elektryczna nie służy do grania klasycznych riffów i solówek, ale, powiedzmy, odgrywa zapętlone, powtarzające się dźwięki nakładające się na siebie).

Zaś Space Ambient to odmiana powyższego, tworząca (głównie za pomocą syntezatorów) klimat wizualizujący przestrzeń kosmiczną. Graliście kiedyś w Master Of Orion, Hegemonię, Star Wolves, Homeworld, czy inne gry odbywające się w kosmosie? Tam właśnie leci sobie w tle, ledwo zauważalna, muzyka typu Space Ambient. Szczególnie polecam muzykę z Hegemonii. Fajny Space Ambient jest też w UFO: Aftermath i Aftershock.

Jeśli mogę polecić jakichś wykonawców, to proponuję zacząć od Roberta Frippa. To jest założyciel i gitarzysta King Crimson, ale tutaj mam na myśli kilka jego płyt solowych, tychgranych techniką Frippertronics i (później) Soundscapes (część z jego płyt opiera się na dziwnych kompozycjach gitarowych i przekombinowanych, wielopoziomowych strukturach granych na wielu gitarach elektroakustycznych, ale te, które nagrał sam, są zazwyczaj ambientowe).

Proponuję album "The Gates Of Paradise", podzielony 2 skontrastowane ze sobą części: The Outer Darkness i The Gates Of Paradise. Pierwsza to dźwięki... "piekielne", muzyka której można się dosłownie przestraszyć. Zaś druga, to kojące brzmienia, odcięte od poprzedników jak biel od czerni. Album jest ciekawy też z tego powodu, że całą tę orkiestrę dźwięków Fripp wydobywa sam za pomocą jednej gitary.

Ciekawe są też jego starsze płyty z lat 70tych, nagrane z Brianem Eno.

Poza tym, ostatnio Selket pożyczyła mi płytę Phila Thorntona "Sorcerer". To już inny typ ambientu, bardziej podchodzący pod World Music (czyli muzykę etniczną, lub muzykę nią inspirowaną). Mam też jego album "Tibetan Meditation". Muzyka tego gościa jest świetna na sesje fantasy.

Na koniec mogę rzucić nazwę zespołu Alpha Wave Movement. To klasyczny Space Ambient; tytuły kawałków oddają nastrój znakomicie: Lunar Sunrise, Plasma Cloud, The Edge Of Infinity.
---- -------------- ------ -- -------
Écrire, c'est une façon de parler sans être interrompu.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Ulcus
Skąd: Caliban
Postów: 829
Punkty: 1987
"The Gates of Paradise" mam na cdku, kosztował mnie nieziemskie pieniądze. A płytę z Eno mam na kasecie. Jak ktoś chce, mogę udostępnić.:-P
"I can't believe life's so complex when I just wanna sit here and watch You undress"
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11573
Zagłosowałem na Fantasy. Z bardzo prostej przyczyny: w innych konwencjach grywam raczej rzadko [wyjątek NS]. Z fantazy zetknąłem się natomiast w wielu odmianach i tych, gdzie gorzej jest lepiej, i tych, gdzie gorzej jest gorzej. Niektóre sesje były horrorowate, inne heroiczne, a jeszcze inne komiczne.

Na marginesie:
Ten temat to prawdziwy śmietnik i rzeczywiście trudno jest czasami dojść, o co tak właściwie chodzi.
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4
Punkty: 0
W temacie fatycznie śmietnik jest straszny, do tego stopnia, że nie przebrnęłam przez cały, tylko postanowiłam odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule.

Otóż, po chwili zastanowienia, doszłam do wniosku, że najbardziej lubię grać w konwencjach mniej czy bardziej historycznych.

Od antyku począwszy, przez średniowiecze (Wampir: Mroczne wieki i większość typowych fantasiaków), renesans i barok (Monastyr, Siódme Morze i takie tam), epokę wiktoriańską (Wolsung czy Vampire: Victorian Age), wiek XIX (ZC, ale też DL i ogólnie - złote czasy westernu...), przełom wieków (ZC), dwudziestolecie międzywojenne (ZC oczywiście, ale też WoD i dużo własnej inwencji - zawsze lubiliśmy się bawić w klimatach międzywojnia), II wojnę aż po przeszłość bliższą (z jednej strony jakieś ZC 1990 i In Nomine..., a z drugiej mnóstwo własnych pomysłów - bardzo przyjemnie gra się sesje w drugiej połowie zeszłego wieku).

Jak widać - przekrój jest spory. Podobno jestem paskudną symulacjonistką. Coś w tym może być, jeśli taką frajdę daje mi eksplorowanie (jako graczka) lub przygotowywanie (jako MG) świata gry. Poza wszystkim innym już samo przygotowanie do prowadzenia w konwencji historycznej (jeśli nacisk kładniemy tu na słowo historycznej) jest przyjemnym wyzwaniem. Dla mnie bardzo przyjemnym, bo uwielbiam szperać w książkach w rodzaju "Historia życia prywatnego" (swoją drogą bardzo polecam - cudownie wydane pięć tomów w twardej oprawie wydawnictwa Ossolineum, dobrze i ciekawie opisane życie prywatne od Cesarstwa Rzymskiego począwszy na naszych czasach skończywszy).

Z innych konwencji ogromnie lubię od czasu do czasu porządny horror (choć ciężko ostatnio o porządny horror...). Z tym że sesja horrorowa ma jednak znacznie większe wymagania (choćby lokalowe) niż wiele innych, więc horror egzystuje niejako na marginesie.

Z drugiej strony zastanawiam się nad odróżnieniem konwencji od settingu - o co tak naprawdę pyta ankieta...? Pozwolę sobie więc również dodać kilka słów na temat settingów...

Dużą radość daje mi fantasy. Z jednej strony zaczynałam od starego, dobrego Młotka, w międzyczasie zawadzając o KCty, dedeki i inne Earthdawny. Z drugiej - do dziś jednym z moich najukochańszych uniwersów jest Planescape...

Sentymentem darzę też Świat Mroku, który był scenerią wielu wspaniałych sesji, bo granie w WoDa przypadło akurat na okres intensywnego erpegowania w liceum. Zresztą ogólnie cenię sobie granie (i prowadzenie) we współczesności, w możliwie dobrze (znaczy nie za mało, ale też nie za dużo) znanym miejscu - wymaga to najmniej przygotowań związanych z "wczuciem się w świat".

I na koniec tego przydługiego wywodu, jeszcze jedna uwaga, która będzie tu chyba na miejscu - ogólnie moje sesje jako MG, albo takie, które podobają mi się jako graczce można określić jako "low". Jeśli gramy w fantasy, będzie zdecydowanie "low magic" i bardzo "low heroic". Jeśli Świat Mroku, to supernaturali jest niedużo, ich możliwości dość ograniczone, a policja ściga "ludzi", którzy wysysają innym krew lub rozrywają ich na kawałeczki... Nie twierdzę, że na bohaterów musi strumieniami lać się łajno i muszą brnąć po pas w błocie, częstowani kopniakami - co za dużo, to niezdrowo, ale jako podła symulacjonistka lubię czasem w erpegach trochę "normalnego" życia.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Bulla
Skąd: Lublin
Postów: 42
Punkty: 104
Fantasy mi się przejadło dlatego zagłosowałem na 2 konwencje SF.
Cyberpunk od niego zaczynałem, tym światem się ekscytowałem jako gnojek, Terminator czy robocop.... eh... marzenia o posiadaniu robota przyjaciela... :cry: którego bezwzgędna korporacja chce zniszczyć, a ja staje w jego obronie ( a on w mojej, tłukąc niedobrych kolegów z klasy).
Z dzecięcych fantazji powstała lekka fascynacja na temat mechanizacji, potem z kolei na temat połączenia mięcha z metalem, dalej rozważania o tym czy maszyna możę być człowiekiem ( to po filmie ghost in the shell) oraz wszelkie problemy moralne i etyczne jakie za tym idą. Brudny świat, oplątany mackami technologi i ja samotny aczkolwiek nie jedyny buntownik, to właśnie to mnie zawszę ciągneło do CP 2020.
Post-apokalipsa To już inna bajka, w tym temacie absolutną ikoną i wzorem jest dla mnie Fallout gra przełamująca standardy, oddająca klimat i zmiatająca z fotela podczas samego intra. Grafika mizerna (jak na dzisiejsze standardy) ale porywająca. Fabuła, klimat... Pip boy... wielowątkowość...
Zainteresowanie światem stworzonym z atomowej iskry rozwijał mad max, czy nawet głupi film atomowy amant ( nie pamiętam angielskiego tytułu).
Kulminacyjnym momentem miał być RPG oddająćy klimat po-apokalipsie -> Neuroshima, jednak mimo ciekawego stylu w jakim została napisana wiele rzeczy pominęła albo zaniedbała (wiele też rozwinęła bądz wymyśliła) Jednak miłość do tej konwencji zawsze będzie mi kazała uznać NS za coś wyjątkowego...
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Kielce
Postów: 534
Punkty: 1479
Chyba ustawiłem zbyt krótki czas działania ankiety... Jeśli komuś się chce, to może ją ponowić, z bardziej dokładnymi odpowiedziami (dodając wszystkie, które pominąłem).

Słowik: odblokowałem ankietę.
---- -------------- ------ -- -------
Écrire, c'est une façon de parler sans être interrompu.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Bulla
Skąd: Iwan City
Postów: 52
Punkty: 129
TAK stare dobre czasy gdzie im gorzej tym lepiiej już dawno mineły oddał bym dusze za sesje w młotk agdzie bili by mnie po głowie taplali w gównie i kazali się jeszcze uśmiechać, tak było kiedyś U Mordreda, Falknera ale na staroęc chłopaki zmiękkli żal im graczy, nieumieją już graczom zrobić krzywdy, sumienie ich gryzie czy jak.

NIETO chłoppaki żebym was podpuszczał czy coś , ale jakbyście planowali jakąś ,,GÓWNIANĄ"sesje to wweźcie mnie będe wqam miesiąc skarpetki prał i cerował
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz