Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Zakątek Żałobników
Lublin Pod
Papula
Postów: 21
Punkty: 50
.

jessteśśśś
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Harem
Postów: 66
Punkty: 134
Madame chuchnęła w skostniałe z zimna dłonie. To miejsce napełniało ją niepokojem i zaczęła żałować, że tu przyszła. W gęstej mgle otulającej nagrobki, blada, w czarnej sukni i płaszczu, sama wyglądała jak żałobnica.

Chyba go tu nie ma, powiedziała sama do siebie bez przekonania, raczej by znaleźć pretekst do opuszczenia Zakątka. Nie, na pewno nie...

Zajrzała ostatni raz przez bramę i odeszła w stronę Haremu.
Pozwól mi być jedną chwilą, wierszem poezji i snem...
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 21
Punkty: 50
.

nieeeeee
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Postów: 70
Punkty: 215
Stary Garbacz ubrany w wielką futrzaną czapę i grube rękawiczki, chwycił za pręty zagradzających drogę drzwiczek w bramce cmentarnego ogrodzenia i odstawił je po prostu - nie przytwierdzone bowiem były do wystających z ogrodzenia, przerdzewiałych zawiasów. Śmiało przekroczył granicę Zakątka Żałobników, choć zawsze wywoływała ona w nim dreszcz lęku. Zobowiązania jednak trzeba wypełniać, nie zastanawiając się więc dłużej kramarz ruszył w kierunku leżącego lekko po prawej, pokrytego mchem i pleśnią, skupiska cmentarnych kaplic.
W jednej z nich mieszkał Żałobnik - Garbacz poznał ją po zamocowanym u wejścia, starym mosiężnym dzwonku. Wiedział, że uporczywe dzwonienie nic nie da - taki dzwonek mógłby może obudzić umarłych, ale wybawić Żałobnika z podziemi - nigdy, zadzwonił więc raz, po czym przypiąwszy na drzwiach zapisaną swym koślawym pismem kartkę, odszedł na powrót w kierunku bramy i opuścić Zakątek Żałobników. Na kartce widnieje:


Do miasta przybyli obcy.
Trybunał, trzech mnichów.
Wrócili.
Uważaj na siebie, Tanatosie Żałobniku.
Ukryjem Cię, jeśli będzie trzeba.
G.
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Vesiculum
Skąd: Zakątek Żałobników
Postów: 44
Punkty: 90
Nadchodził wieczór, kiedy Tanatos Żałobnik o twarzy bardziej zmęczonej i szarej niż zwykle, wychynął ze swej krypty. Było mgliście, wilgotno, pachniało mokrą ziemią i rozkładem dawno umarłych jesiennych liści. Baron Cmentarny przeciągnął się rasowo i zaczerpnął do płuc głęboki haust powietrza, aby wnet zanieść się nieopanowanym suchym kaszlem. Tygodnie spędzone pod ziemią dały mu się we znaki.

W Zakątku Żałobników panowała dziwna cisza, którą przerywały tylko, podzwaniające wiszącymi na ścianach krypt przedmiotami, porywy zimowego wiatru. Przy drzwiach krypty łopotał zamoknięty, zwinięty pergamin, który przykuł uwagę Tanatosa. Sięgnął po niego, zerwawszy go ze ściany, po czym zbliżył doń światło trzymanej w dłoni latarenki. Przez chwilę na jego śmiertelnie bladą twarz wstąpił wyraz zdumienia - Tanatos wybałuszył zza okularów swe jaskrawoczerwone oczy i bezwiednie otworzył usta. Trwał tak przez moment z niedowierzaniem wpatrując się w rozmazany mgłą i deszczem kawałek papieru, na którym widniało:

D przyb i obcy
Tr nał, trzech m
Wró ili.
Uważa na siebie, a ato e Żał b i
U ryje Cię, trzeba.


Tanatos w zamyśleniu potarł odzianą w białą rękawiczkę dłonią, lekko zarośnięty policzek. Wzruszył ramionami, po czym, podchodząc do stosików starych cegieł na których stały doniczki z uschniętymi kikutami kwiatów, podłożył pergamin pod jedną z nich. Zamknął otwarte na oścież drzwi do kaplicy, otrzepał lekko przykurzony płaszcz, po czym ruszył raźnym krokiem w stronę cmentarnej bramy, pogwizdując sobie pod nosem.

Tanatos opuszcza Zakątek Żałobników i wychodzi na Ulice Miasta.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Tanatos Żałobnik 2009-01-21 18:46:57
I looked. I shall not look again.
For yet I see them pass.
The hollow faces of the drowned
In mist beyond the glass.
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Postów: 70
Punkty: 215
Przez miasto przetoczyła się potężna fala uderzeniowa. Wszystko, dosłownie wszystko, budynki, ulice, bramy, wnętrza, drzwi i okna zafalowały lekko, jakby zbudowane były z ciepłego budyniu, po czym całe miasto zadrżało, jakby było tylko wielką, dwuwymiarową taflą wody, do której ktoś przed chwilą wrzucił kamyk. Wszystko to stało się niemal bezdźwięcznie i w jednej krótkiej chwili. Sekundy później nikt już nie wyczuwał tego co się stało, echo dziwnej „fali” widząc jedynie w przerażonych oczach towarzyszy.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz
« [1-10] [11-20] [21-26]