Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Kryzys dopadł też LARPy?
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
A ja nie przejawiam tylu aktywnosci na polu fantastyki: nie czytam, ogladam rzadko, nie gram w bitewniaki i karcianki, nie jestem MG, tak naprawde pozostaja mi granie w RPG i LARPy. A te drugie daze troche cieplejszym uczuciem. Daja mi troche wiecej frajdy niz RPG, ale o tym juz pisalem gdzie indziej. Dlatego wlasnie ten przyslowiowy juz 'kryzys' troche mnie zasmucil.

Ale pojawilo sie, jak widze, kilka recept na jego pokonanie. Zobaczymy, jak pojdzie w praktyce.

Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Otchłań demencji...
Postów: 794
Punkty: 1757
Zgodzę się, za twardo ująłem to co miałem na myśli - chodziło mi raczej o to że jeden MEGAs powinien wystarczyć dla jednej osoby LARPotwórczej na dobre 2 lata, tak sądzę. To jest jak mnie odpadł kryzys jako MG kiedy okazało się że jeden z moich ulubionych, odgrywających graczy powiedział mi nagle że nie chce więcej grać w RPG, a był, mym zdaniem, całkiem niezły. Potrzebowałem trochę czasu, także drużyny która pokazał mi, że przygotowania to nie wszystko, i dopiero teraz jestem w stanie z powrotem prowadzić. Jednak Kredki ostatnio zauważyła że biorę RPG "za poważnie" - i tu widać różnice w naszym stażu, a nawet charakterze. I sądzę że spotkało cie dokładnie to samo Squirel - wypalenie twórcze, spowodowane przesileniem tworzeniem LARPami - daj sobie czas, reszta się ułoży. :sword:

Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Słowik napisał:
A ja (...) nie jestem MG


Szkoda. Świetnie się grało u Ciebie w Monastyr.

Cóż, oprócz wypalenia stałych twórcow widzę też coś innego, na własnym przykładzie. Osobiście straszliwie bałam się brać za robienie LARPa, bo już słyszałam w swym obłąkanym umyśle stwierdzenia "E, to już było" czy "To było podobne do X", "Wolałem Y", "Powinnaś zasugerować się Z", gdzie literki oznaczają jakieś byłe LARPy, których nawet nie widziałam przez swój niedługi dość staż.

Może to przesada, ale wydaje mi się, że w LARPach Grimuarowych mieliśmy już tyle wypasionych rzeczy, że niektórzy nie widzą żadnej zachęty do tworzenia/grania jeśli nie poda im się czegoś nowego. A tutaj już wpadamy w ten wyżej już wspomniany "pęd ku bardziejszości".

Może to przesada, ale rzeczywiście pozostaje obawa, czy "zwykły LARP" nie wypadnie straszliwie blado przy poprzednich, za**istych (czy to "dużych" czy "małych" ). Zmęczenie materiału? Być może. Zapomnieliśmy, jak to jest cieszyć się małymi rzeczami? Też być może. Nie wiem, jestem tutaj za krótko by to właściwie ocenić, jak mi się zdaje.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2009-07-24 17:21:18
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Chełm/Lublin/reszta świata
Postów: 1081
Punkty: 2317
Nie znam wielu LARPów. Grimuarowych przeżyłam ledwie kilka. Poza klubem - dwa. Wciąż wiele mnie fascynuje. A mimo to... Czasem odczuwam nawał. Że wszystkiego jest za dużo. Że ten naciskający zewsząd chaos, napakowanie w MEGAsach... Mnie przytłacza. Jak dotąd poza knuciem... Chyba nie ma innej kanwy, na jakiej opierane są LARPy? Tylko knuj z tym, wykonuj to, strzeż się tego...

A ja bym chciała na kilka godzin mieć po prostu teatr. Jeden większy watek, kilka mniejszych... Ale nie, że wciąż trzeba tego pilnować. Chciałabym pobawić się, być swoją postacią. Porozmawiać np. o hodowli motyli amazońskich, bez zamartwiania się, że ktoś mnie chce zabić albo że muszę coś zdobyć. Poudawać w pełni, oderwać się od świata.

Hm, chyba już o tym mówiłam. Tu, może gdzie indziej... Ale podtrzymuję. Nie jestem osobą, która lubi główkowanie i tylkoknucie.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Akurat nie sądzę, by wszystkie LARPy Grimuaru były oparte na knuciu, ale może dostawałam takie "odgrywawcze" postacie? Na Misterium właściwie miałam tylko i wyłącznie odgrywać, bez żadnych questów i nic. Co zresztą mi się bardzo podobało.

Z tym Em, że samo odgrywanie przez kilka godzin w końcu się znudzi, a bez żadnych problemów nie ma co robić, i fabuła się nie kręci. Tak po prostu. Chociaż rozumiem, też zazwyczaj nie lubię eliminacyjnych.
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: ż daleka
Postów: 1445
Punkty: 3020
Pierwszy nie będę, ale chyba rzeczywiście największym naszym błędem jest dążenie do bardziejszości. Bo każdy twórca źle się czuje, jeśli kolejny LARP nie będzie lepszy, a każdy młody źle się czuje, jeśli musi jako świeżak wziąć udział w megasuperwypaśnym LARPie, który tak naprawdę jest zwykłą grą. Przy całej tej bardziejszości dużo łatwiej jest się wypalić, jak to powiedział Litwin, ale z drugiej strony, bez niej nie ma rozwoju. Błędne koło się zamyka, bo my mamy ochotę zagrać w coś super, a nie tylko fajnego, a twórcy boją się wtórności.


Nie wskakujmy sobie na ambicje. Róbmy coś fajnego, a od okazji do okazji coś mega. Myślę, że wtedy wszystko wróci do normalności.
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Chełm/Lublin/reszta świata
Postów: 1081
Punkty: 2317
gwyn_blath napisał:
Akurat nie sądzę, by wszystkie LARPy Grimuaru były oparte na knuciu, ale może dostawałam takie "odgrywawcze" postacie? Na Misterium właściwie miałam tylko i wyłącznie odgrywać, bez żadnych questów i nic. Co zresztą mi się bardzo podobało.


Na Misterium miałam wiele do roboty - a i tak bardziej starałam się grać. Zawaliłam troszkę questa, ale... Jestem z siebie dumna, że wk***łam Bernarda :P

W Pieczęci natomiast - przez nieoczekiwane okoliczności - nie bawiłam się zupełnie w questowanie - bez mojego męża było to trudne. Więc poszłam po wątku własnym - znaleźć Williama. I co? To były najlepsze godziny mojego życia - mogłam pokrzyczeć, bać się, płakać, uciekać... Naprawdę - najlepsze godziny na świecie.

Ale, IMHO, nie da się tak zawsze i wszędzie. Tego też jestem świadoma.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Nowa Aleksandria :D
Postów: 797
Punkty: 1735
Em napisał:
A za czym jeszcze tęsknię w LARPie? Hm, wyda się dziwne... Ale za samym graniem. Nie masz niczego konkretnego do zrobienia, tzn. nie masz questa, który musisz zrobić już-i-w-tej-chwili. Odgrywasz postać. W pełni jesteś kimś innym. Kilka godzin grasz, w sensie jeśli postać lubi zbierać kwiaty, to będziesz to robić, a nie po zebraniu dwóch kwiatków lecieć knuć z kimś...


Em, mam dokładnie to samo - i choć każda postać fascynuje mnie i wciąga, bardzo dobrze bawiłam się grając bandytkę udającą panią Archeolog na "Zapomnianej Strażnicy" w Olsztynie.Właśnie bycie archeologiem, osobą totalnie "z choinki", która lata po terenie gry, wrzeszczy na swoich ludzi (przy innych ludziach, na osobności traktuje ich z większym respektem), a tak naprawdę to wszystko jest dla niej pretekstem do znalezienia ukochanego - elfa :D Dlatego na następnym tego typu LARPie mam zamiar być wędrowną poetką, drobną oszustką albo jakimś naukowcem, który nawet jeśli ma jakiś quest, to jeśli go oleje i zacznie się dobrze bawić to nikt tego nie zauważy. Bo kiedy MG pytał mnie, co chciała bym zagrać napisałam mu, że chciała bym pokręcić się po terenie gry, powyglądać ładnie, pouśmiechać się i może kogoś uwieść :D (w RPGach lubię też takie role, raczej drużynowa popierdółka, uzdrowiciel, kapłan, czyli ktoś, kto ma swoje miejsce w drużynie, ale się nie liczy :D). I w sumie dlatego tak mały nacisk położyłam na questy w Opętanych - bo założyłam, że samo odgrywanie takich podwójnych postaci, jakie przecież gracze mieli, odgrywanie bóstw, które muszą zdecydować - zabijać się wzajemnie czy zjednoczyć? - wystarczy. Jak się okazało - nie do końca, dlatego robiąc go w Olsztynie wprowadzę poprawki.

Generalnie, nie wiem jak EM, ale ja miałam tremę przed robieniem tego LARPa, ale nie aż tak dużą, żeby mnie to powstrzymało, ale bardzo żałuję, że mnie na nim nie było - może to wszystko inaczej by się potoczyło, może było by lepiej. A może nie, kto wie :D generalnie uważam, ze był on dość udany jak na pierwszą próbę. Trudno jest uniknąć pomyłek, (jak widać nawet Najwspanialszej, Najgenialniejszej I W Ogóle Zajebistej, Guru Naszej Squirel) ale ważne jest, by nie powtarzać tych samych.
Ja po prostu uwielbiam LARPy, choć zazwyczaj kończę je z niesmakiem - nie udaje mi się spełnić wszystkich questów, nie potrafię odegrać danej postaci... wyjątkiem jest tutaj Misterium - choć kiedy już zostałam odczarowana mogłam zrobić większą awanturę, ale cioteczka Morrigan była zbyt autentyczna (pokłony dla Selket!) - ale poza tym: CUDO!

jeśli chodzi o cykliczne LARPy - być może rozwiązaniem było by, gdyby po LARPie decydowano - czy chcemy następnego czy nie. albo, żeby była ograniczona ilość spotkań - według mnie optymalną ilością były by trzy spotkania. przy dwóch nie byłby to jeszcze LARP cykliczny, a trzy to dość mało - nie zdąży się znudzić, a że koniec blisko to emocje rosną..

Ale co ja tam wiem :D
Hej, Heretyku! Masz ogień?!

Rzeczywistość budzi u mnie głęboki sprzeciw.
Całe szczęście, że rzeczywistość to coś, co przytrafia się innym.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: z krypty
Postów: 1672
Punkty: 3644
Marco REqam napisał:
[...]każdy młody źle się czuje, jeśli musi jako świeżak wziąć udział w megasuperwypaśnym LARPie.


Nie, nie musi. Do żadnego z LARP-ów nikt nie zmusza. To gracz sam zgłasza chęć uczestnictwa w zabawie. I z tego co mi wiadomo, nikt nie miał lufy przy głowie podczas wysyłania zgłoszenia do Orgów jakiegokolwiek z LARP-ów.

Nie sądzę, aby komukolwiek wyszło na źle, jeśli zacznie od rzeczywiście LARP-a "z przytupem". Jestem przekonana, że jeśli tylko kogoś naprawdę ciekawi ten rodzaj rozrywki i podpasuje mu klimat i setting, to raczej nie będzie się dopytywał: E-ej, a czy nie jest to aby jakiś szeroko-zakrojony-projekt..?. Kwestią jest tylko zaproszenie do gry i przedstawienie jej w pozytywnym świetle dla potencjalnego gracza.

I proszę, nie piszcie "co ja tam wiem", czy "jestem tu za krótko", bo do tego nie ma egzaminów i kolejnych stopni wtajemniczeń. To jak z jazdą na rowerze. Jasne, nie każdy jest od razu mistrzem kolarstwa, ale póki co jego od zwykłych rowerzystów odróżnia tylko to, że potrafi dłużej i szybciej. Technika machania kończynami opartymi o pedały jest dla wszystkich taka sama.

I przyszło mi do głowy jeszcze jedno porównanie, tak z przymrużeniem oka, że z LARP-ami jest jak z gołymi facetami. Jak się widziało jednego, to prawie tak, jakby się widziało ich wszystkich... ;)

(wiem, generalizuję, upraszczam, spłycam i w ogóle)
Człowiek o wąskich horyzontach lepiej widzi to co przed nim.
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Akashne napisał:
Najwspanialszej, Najgenialniejszej I W Ogóle Zajebistej, Guru Naszej Squirel


Dobrze. Niniejszym spłaciłaś dług za "superradę" i nie musisz mi prawić więcej komplementów. Ten był poczwórny, więc teraz muszę Ci jeszcze oddać za dwa? trzy? Nie pamiętam. Well.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz