Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Pyrkon 2010
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: 'Złe Miejsce'
Postów: 4965
Punkty: 12895
Słowik napisał:
Praca. - proza życia, która nie pozwala mi na frajdę w tych kilka weekendów w roku.


Ale pozwala na frajdę w pozostałe, bo Cię na ową frajdę stać.
Kurka. Już nie komentuję.
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3717
Punkty: 11148
Tak, to prawda. Miałem napisać - coś za coś, ale nie udało mi się tego sensownie rano sformułować. Również miewam momenty, kiedy czuję się staro: wychodzę z imprez, kiedy zaczynają się rozkręcać, omija mnie większość afterków, układam się do snu, kiedy w drugim pokoju ludzie radośnie sieczą orki na sesji.

A Pyrkon zaczął mnie interesować jakieś dwa lata temu, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem banner reklamujący konwent nieopodal Leclerka. Zajrzałem na stronę i cały ten 'przepych' i 'szerokozakrojoność' mnie mocno zaintrygowały. Nie byłem jeszcze na konwencie tego typu.


Cortez, jest sprawa...
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: 'Złe Miejsce'
Postów: 4965
Punkty: 12895
Mnie Pyrkon interesuje w zasadzie głównie z jednego powodu - bywa na nim najwięcej przyjaciół "z czasów ConQuestowych", że tak to ujmę. Za wielkimi konwentami tak ogólnie to raczej nie przepadam. Jechałabym bardziej na imprezę w bardzo niezwykłym i dawno-nie-widzianym towarzystwie. ;-)

A co do cośa-za-cośa (miałam nie komentować, wiem, ale to w sumie ciekawa, trochę offtopowa dyskusja się zawiązuje). To w sumie niewesołe, że wielu ludzi (tu nie piję do Słowika jakoś konkretnie, to raczej wynik długofalowych obserwacji nastrojów wśród znajomych), ma taki katalog fajnych rzeczy w głowie, np. imprezy, konwenty, kino, cośtam, cośtam i cośtam. Lista jest ograniczona, a wszystko co poza tym (praca, dom, obowiązki, rachunki za wodę) postrzegane jest jako zło konieczne, które trzeba podtrzymywać dla większego, niekoniecznie dotyczącego nas bezpośrednio, dobra. Bo trzeba się usamodzielnić, bo pieniędzy brak, bo pomiędzy tymi fajnymi eventami coś trzeba robić, bo umrze się z nudów. I tak dalej.
Moim zdaniem takie podejście to spojrzenie na "tu i teraz", bez dłuższej perspektywy. Mało kto potrafi się przestawić i pomyśleć: "praca pozwala mi pojechać na 5 konwentów w roku - to nic, że na 2 kolejne już nie. Bez niej nie pojechałbym nigdzie", albo "obowiązki domowe sprawiają, że czuję się bezpiecznie i komfortowo, przez co nie idę na imprezę z wyrzutami sumienia, że moje gniazdko chyli się ku upadkowi a ja jestem zdezorganizowanym leniem i to nic, że raz nie będę na afterparty, jeśli ów komfort i bezpieczeństwo pozwoli mi być na trzech kolejnych".
O ile piękniejszy byłby świat, gdyby ludzie potrafili rozszerzyć katalog fajnych rzeczy na dom, pracę i obowiązki. To trudne, bo trzeba patrzeć w przyszłość: „dziś praca zabiera mi tylko czas, ale za jakiś czas da mi ludzki respekt, pozycję w społeczności, kasę, swoje miejsce w życiu” i w ogóle takie tam.

Zmierzam do tego, że to tak naprawdę nie jest „coś za coś”, bo życie nie kończy się wraz z powrotem z konwentu, a fajowskie rzeczy dzieją się także pomiędzy eventami. Czasami nawet wartościowsze niż na nich, ale nie widzimy tego żyjąc wyłącznie chwilą. „Zło konieczne” sprawia stopniowo, że moje największe marzenia wychodzą z koszyka z marzeniami a włażą do koszyka z planami. A drobne niedogodności w stylu „nie będzie mnie na PIIGu” są naprawdę drobne przy tym co by było jakbym nie miała kasy, pracy, nie miała gdzie albo z kim mieszkać, miała stany depresyjne, chroniczny ból głowy, antysocjalne nastawienie do ludzi i brak ich sympatii z powyżej wymienionych powodów. A tak by było, gdyby nie obowiązki i inne zła konieczne, które pozwalają mi wieść życie na komfortowo wysokim poziomie.

Głowy do góry. Wszystko się da zrobić, wszystko co sobie chcecie.
Autor postu otrzymał pochwałę
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: z krypty
Postów: 1222
Punkty: 2724
Słowik napisał:
(...) układam się do snu, kiedy w drugim pokoju ludzie radośnie sieczą orki na sesji.


Znaczy się u nas w pokoju?
To jakaś drużyna się tam mieści? 8(
Człowiek o wąskich horyzontach lepiej widzi to co przed nim.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Erosio
Postów: 587
Punkty: 1403
O, taki ładny offtop byłby umknął niezauważon:

Wiewiórko. Nie każda praca daje respekt i pozycję w społeczności (np. pomocnik asenizatora :)). Nie każda daje takie dobre perspektywy - zwłaszcza, jeśli jest tymczasowa i kiepsko płatna, co dosyć częste u młodych ludzi (poza tym, co równie częste, komfort i poczucie bezpieczeństwa niekoniecznie są wysoko na liście priorytetów).
Captain's Log: The ship is drafty and cold. My arthritis is acting up again, and there are a bunch of Ferengi teenagers riding their skateboards a parsec away, but no one will make them stop.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Pustula
Skąd: Chrząszczyżeboszyce
Postów: 317
Punkty: 717
Każda praca daje respekt. A pozycję wypracowuje się nie pracą tylko własną postawą.
Autor postu otrzymał pochwałę
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: ż daleka
Postów: 1445
Punkty: 3020
Andrzej - nawet szmatława praca, o jaką łatwo w szmatławym mieście, daje duży self-respect, a ten zwykłem cenić sobie znacznie wyżej niż ten społeczny. A że moja praca to nie wykładanie towaru na półki, a korki, to daje mi dodatkowy ładunek w postaci pozytywnego feedbacku, co jest cholernie ważne na moich studiach. Dodatkowo, dzięki niej jestem w stanie raz na jakiś czas wybrać się na konwent, sprawić sobie prezent na święta, albo wyskoczyć na piwo/pizzę ze znajomymi. Czego chcieć więcej (na tym etapie ;))?
Autor postu otrzymał pochwałę
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: 'Złe Miejsce'
Postów: 4965
Punkty: 12895
Marco REqam napisał:
Czego chcieć więcej (na tym etapie ;))?


Bardzo wielu całkowicie zbędnych rzeczy. :-)
Jeśli sam czujesz, że wystarcza - jest zaje*iście. :-*
A że nie znoszę ludzi roszczeniowych, wiecznie niezadowolonych z siebie i innych i e dodatku wciąż czekających na lepsze jutro (które nie nadchodzi, bo jak nadchodzi to i tak tego nie widzą, bo widzą tylko jak bardzo jest im źle i jak niesprawiedliwy wobec nich jest świat) to aż z tej radości dowalę Ci pochwałę. :>
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez squirel 2010-04-06 06:37:52
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3717
Punkty: 11148
Mnie moja praca daje satysfakcję nawet dużą. Na tym etapie spełniam się w tym, co robię, bardzo dużo się uczę, zdobywam cenne doświadczenie i kontakty. Może kiedyś poczuję, że chcę więcej, wtedy zmienię pracę. Gdybym nie myślał w ten sposób, być może nadal pracowałbym na słuchawce.

Nie wiem, dlaczego tak jest, że wady zauważamy częściej niż zalety i chętniej o nich mówimy. Nie tylko w kwestii pracy.

Tego offtopa trzeba będzie w wolnej chwili wydzielić do osobnego tematu...


Cortez, jest sprawa...
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: 'Złe Miejsce'
Postów: 4965
Punkty: 12895
No właśnie.
Problem jest moim zdaniem taki, że ludzia nie wiedzą na co ich stać i może myślą, że tylko właśnie na tyle. Albo, że myślą bardziej w kategoriach "albo się coś teraz samo zmieni, albo nic się nie zmieni". I tym samym demotywują się do szukania fajnych dobrych rzeczy w obliczu ich aktualnego położenia, i jednocześnie usprawiedliwiają swój albo brak aktywności albo niemożność wprowadzenia zmian długofalowych.
Przecież wiadomo, że nie zawsze jest różowawo. Tylko po co się w tym kisić i zakładać, że to już jest koniec? Zwłaszcza, jak się jest tak młodym, że 50 lat jeszcze przed nami?
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz