Regulamin 
Profil
Wyszukaj
LARPowe eksperymenta z formą
Postów: 4991
Punkty: 0
Zdarzają się LARPy takie zupełnie klasyczne (u nas w klubie jest ich, jak mniemam, większość), w których jest pewna opowieść, chronologia, wszystko to okraszone jakimiś fajnymi realiami.

Ale zdarzają się też takie, które w formie lub w treści odbiegają od owej klasyczności.

W jakich najbardziej niezwykłych pod względem formy LARPach braliście udział albo ewentualnie o jakich nietypowych "chwytach" myśleliście jako LARPotwórcy? We Wrocławiu na przykład, był kiedyś LARP podzielony na kilka części, ale dla każdej części były identyczne postacie i ta sama sytuacja wyjściowa, a więc tego samego LARPa odgrywało się kilka razy, a zmiany za każdym razem były wprowadzane przez samych graczy. Słyszałam też o LARPie w którym były trzy akty i każdy kolejny, jeśli chodzi o czas świata gry, dział się wcześniej.

Wczorajsza rozmowa z Andrzejem uświadomiła mi, że Grimłar jakoś do tej pory ani na krok nie ruszał się za bardzo poza ramy tradycyjnych LARPów. Trochę kręcimy nosem na survivalLARPy Alienowe, i w sumie zastanawiam się dlaczego. W "miejskim" intro do Gangów na 25 graczy tylko trzech chciało wziąć udział. Z drugiej strony klóp przymuszony do gry w terenie i latania po włościach na "Szkatułce" MRFowej, wydawał się bawić wyśmienicie (był nawet prawdziwy pościg!).

Dajcie znać jak widzicie eksperymenta, w jakich braliście udział, o jakich słyszeliście i, ewentualnie, co Was w tej materii kręci.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: Puławy/Lublin
Postów: 1884
Punkty: 4402
Może to nie żaden eksperyment, ale kręcą mnie larpy terenowe. I nie mam tutaj na myśli puławskiego Aliena, a larpy obejmujące większe przestrzenie jak Nethershell. Dodatkowa przestrzeń do gry to dla mnie dodatkowy atut. Zwłaszcza jak na larpie dużym plusem było dla mnie zwiedzanie i przeszukiwanie pewnych obszarów (niemal trzy godziny spędzone samotnie na przeszukiwaniu ruin zamku tenczyńskiego).

W tym roku z kolei nie wiem czy nie spróbuję się wybrać na Fantazjadę, właśnie dla takiego larpa. Czas pokaże.
tvn24: "naukowcy odkryli odległy o setki lat świetlnych układ słoneczny zadziwiająco podobny do naszego, na miejscu jest nasz reporter..." (Bash)
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Nowa Aleksandria :D
Postów: 797
Punkty: 1735
Hym, u nas w Olsztynie.. XD taka tradycja - po Allensternie - że wiele LARPów toczy się w Lasku miejskim, także okoliczni spacerowicze przyzwyczajeni już są do przebierańców :D a lasek, wbrew niepozornej nazwie, mieści w sobie dwa forty, karczmę, kaplicę i kopalnię krasnoludzką.

Fajną odmianą było granie w zimie (genialny pomysł, cudowna pogoda, dobrze, że wzięłam kożuch :D ), a to w sumie tez eksperyment - LARP terenowy w zimie... Nawet ja poczułam klimat niezbyt przeze mnie lubianego Warhammera.

Jeśli chodzi o granie wśród "normalnych" ludzi - chodzenie w mieście w przebraniu, zachowanie odbiegające od normy: nie mam z tym problemu, ba, chętnie bym tak pograła. Ale wiem, że są tacy, którzy krępowali by się wybiec z miejsca gry na ulicę i krzyczeć że "Mordują!" ;> Również w Olsztynie miałam problem z przeforsowaniem grania w klubie.

Co do pomysłów - ze dwa dni temu przyszedł mi do głowy pomysł LARPa opartego na symbolach. Jeszcze nie wiem, jak by to miało wyglądać, żeby było ciekawe, wciągające, żeby było nowe. Cóż, fajnie było by, gdyby forma sama w sobie też była prosta (w końcu prostota jest równie piękna co trudna do osiągnięcia). Ale rozwijanie tego zostawię sobie na czas sesji - wtedy mi do głowy najwięcej pomysłów przychodzi :D
Hej, Heretyku! Masz ogień?!

Rzeczywistość budzi u mnie głęboki sprzeciw.
Całe szczęście, że rzeczywistość to coś, co przytrafia się innym.
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Kiedyś kiedyś w klubie był LARP militarny Mordreda, który okazał się być LARPem Cthulhowym. Graliśmy w zimie, amunicją były śnieżki, gracze stali po stronie Swebów, Longobardów i Unii. Świetna, dynamiczna zabawa która skończyła się we wnętrzu potwora z mitologii Cthulhu (potwór to związane sznurkiem x osób, z możliwością wchłaniania kolejnych).
Fajnie było. :-)

A w ogóle pierwszy LARP klubowy - Tajemnice Alvigornu - był w pełni LARPem terenowym. Dział się w Starym BlairWitchu i był, a jakże, LARPem fantasy z elfami, krasnoludami i innymi dziwactwami. :-)
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Chełm/Lublin/reszta świata
Postów: 1081
Punkty: 2317
Nie wiem, czemu, ale mnie (która uwielbia długie tworzenie postaci, wczuwanie się w nie, rozgrzebywanie historii, tworzenie strojów) przyszło wspomnienie o larpie... W sumie spontaniczno-niespodziankowym. Może trochę wyszedł jak konwentowy, ale... Opowiem w skrócie, jak to było.
Jeden dzień wyjazdu, rozpisany na godziny:
10 - wstaliśmy, przy śniadaniu informacja "wieczorem będzie larp". Nikt nic nie wie, domniemany MG milczy, tylko skrobie coś w notesie pokątnie.
13 - pojawia się lista postaci do wyboru, wraz z bardzo, bardzo krótkimi opisami. Po kilku niesnaskach metoda "kto pierwszy, ten lepszy" była najlepsza na zapisy. Okazało się, że larp był w klimacie Diuny.
13:30 - ludzie zaczynają sobie tłumaczyć, co to jest Diuna 9a raczej tym, co nie wiedzą.
16 - po obiedzie MG rozmawia z każdym na temat jego postaci. Niektórzy zaczynają kombinować stroje, inni dali sobie spokój.
17:30 - przyjechało nam jeszcze kilka osób. Dwie chcą grać. Szybko MG tworzy dla nich postacie. "Starzy" gracze dostają wytyczne w sprawie nowych.
19 - kolacja. Napięcie sięga zenitu, bo każdy wie, kogo gra inny. Już by się chciało, ale nie można knuć jeszcze.
20:30 - radosne rozpoczęcie larpa (miał być za pół godziny).
23 - koniec, niezbyt szczęśliwy, aczkolwiek sprawiedliwy. fabuła się zamknęła, ludzie się wybawili, napięcie opadło. Oklaski dla MG.
Co w tym widzę? kompletną spontaniczność. MG musi być kreatywny w tym wypadku (kiedy nam postacie doszły), ale jak ja to widzę u nas:
- albo określenie, że jednego dnia gramy. Po prostu gramy. Bez stylu, bez konwencji, wszystkiego dowiadujemy się na wejściu, musimy się wpasować w role i grać
- albo wysłanie rano ogłoszenia/wiadomości (ta i ta, larp w klimacie, ilość osób), a wieczorem - spotkanie, rozdanie postaci, granie.
Brzmi konwentowo, wiem. Ale mówię, mnie takie, choć powinnam ich nie lubić, ostatnio ciągną. Wszystko na szybko, odnajdywanie się w roli praktycznie niespodziankowej.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Cóż, jeśli chodzi o AvP, to ja go widzę jedynie jako grę terenową, a nie LARPa - i nie interesuje mnie w nim nic, począwszy od formy, tematyki i na samej rozgrywce kończąc. Tyle, jeśli chodzi o kwestię "dlaczego nie gram w Aliena". Gry terenowe nie są moją filiżanką herbaty, że tak sobie obcym językiem zajadę, i absolutnie mnie nie bawią. Z kolei LARPy z elementami gry terenowej bądź też rozgrywane na dużej przestrzeni są fajne, jeśli przestrzeń ta jest odpowiedni zagospodarowana - jak na Misterium, gdzie nie był po prostu "teren gry", ale kilka konkretnych miejsc po tym terenie rozrzuconych - dzięki temu nie tylko zmniejszamy umowność gry, ale też dajemy graczom nowe możliwości w rozgrywce. ("Karoliiinoooo! Jestem na moście!" ) Żałuję w sumie, że ostatecznie nie wybrałam Kurażu na Gangach, fajnie by było sobie pograć na mieście, ale chęć wcześniejszego spiskowania zwyciężyła.

Choć akurat elementy gry terenowej dla mnie żadną nowinką formalną nie są. O ile eksperymenty z formą bardzo mnie interesują, to akurat rozszerzanie terenu gry nie wydaje mi się być niczym specjalnie nowatorskim - choć jak pisałam wyżej może być fajnym urozmaiceniem. Tak samo eksperymentem nie jest dla mnie spontanicznie pisany LARP o którym pisała Em. Nie wiem, jakoś nie zauważyłam nic szczególnego w jego formie.

Squirel napisał:
We Wrocławiu na przykład, był kiedyś LARP podzielony na kilka części, ale dla każdej części były identyczne postacie i ta sama sytuacja wyjściowa, a więc tego samego LARPa odgrywało się kilka razy, a zmiany za każdym razem były wprowadzane przez samych graczy.


Słyszałam o tym scenariuszu - chyba Słowik o nim kiedyś wspominał o ile pamiętam. Jak zrozumiałam, założenie było takie, by gracze poczuli bycie "w tym właśnie miejscu, w tym właśnie czasie" przez powtarzanie wciąż tej samej sytuacji (może to jakiś LARP tematyczny był? Niestety za mało wiem o tym scenariuszu by się wypowiadać). Jeśli takie rzeczywiście było założenie, to uważam że forma była bardzo fajna i te założenie wspierająca.

Jeśli chodzi o różne dziwaczne „obce” scenariusze, to bardzo podobał mi się LARP, o którym Słowik opowiadał przy mojej i Biołego prelekcji – gracze wcielają się w anioły, każdy ma swój motyw muzyczny, który zgodnie z porą dnia może zostać wpleciony w megadługi (tygodniowy AFAIR?) soundtrack który gra sobie gdzieś tam w tle, i przy „swoim” motywie dany aniołek ma większe możliwości działania. Bardzo pomysłowe.

Większość zresztą LARPów „nowej fali” to różne eksperymenty z formą. Mówiliśmy na prelekcji na przykład o scenariuszu tematycznym Past Tense, gdzie nie było żadnej akcji, a gra wyglądała w ten sposób, iż było sobie z pięć jakichś-tam postaci, z czego jedna interesowała się reinkarnacją oraz relaksacyjną metodą przypominania sobie wcześniejszych wcieleń. Postacie oczywiście postanawiają spróbować, w tym momencie MG zakłada im słuchawki przez które leci sobie nagranie z jakimiś scenami „z poprzedniego życia”. Ogólnie rzecz biorąc nie ma żadnej akcji ani nic, a scenariusz polega na odpowiedzeniu samemu sobie na pytania: czy rzeczywiście reinkarnacja istnieje czy to tylko iluzja, czy poprzednie życie ma wpływ na obecne, a jeśli tak – czy powinniśmy się tym przejmować etc. Tak samo fajne wydają mi się LARPy warsztatowe, które ogólnie rzecz biorąc opierają się na założeniu, że jest to typ scenariusza który ma pozwolić graczowi na ocenę jego performance'u, gry etc. - gracze są nagrywani lub w inny sposób mogą się sami później ocenić. Nie mogłabym chyba zagrać więcej niż jednego takiego LARPa, ale chętnie bym spróbowała.

Pisząc swojego LARPa też sobie przyjęłam pewne założenie formalne, jako że w moim zamyśle również miał być w dużej części LARPem tematycznym (co mi się nie do końca udało, ale whatever) - pięć wyraźnie zaznaczonych aktów oddzielonych bardzo powtarzalnymi interludiami, które mają funkcję metafabularną. Miało to również dodatkową funkcję – próbowaliśmy w tym LARPie poprzez kilka różnych rzeczy przeciągać granicę między graczem a postacią, i tutaj akurat moją inspiracją byłaś właśnie Ty, Wiewiórko, i słynna już akcja z Miśkiem, Wieszczycielem Gazowej Apokalipsy ;)

Jak dla mnie genialnym przykładem eksperymentu formalnego była właśnie wspomniana już „Szkatułka”, ale bynajmniej nie ze względu na pościg (po którym Marco musiał przekupywać mnie winem by ocalić swe nędzne życie) tylko na sam fakt konstrukcji „LARPa w LARPie” i sposobu fabularnego wprowadzenia tegoż. Słuchamy historii Bernarda, w tym momencie cofamy się o pół wieku i przeżywamy tę historię na własnej skórze. Ale to nie wszystko – jak pamiętamy, oprócz Złamanej Pieczęci w tym samym czasie toczył się też inny LARP, czyli The Witches Ground – który był oddzielną grą, a jednocześnie zazębiał się z Pieczęcią i stanowił integralną część Misterium. Jak dla mnie mistrzostwo.

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad LARPem, który byłby skonstruowany na takiej właśnie zasadzie więcej niż jednego scenariusza w obrębie jednej gry. Czyli na przykład: część osób gra w coś innego, część w coś innego, a część stoi sobie pomiędzy oboma scenariuszami. Zastanawiam się, jak można to by było skonstruować i czemu by to mogło służyć oprócz takiego udziwnienia.
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
LARP, o którym piszesz, Gwyn, trwał dobę. Mnie najbardziej zaintrygował inny skandynawski LARP, w którym ludzie grali w czasie rzeczywistym, postaciami, prawie tożsamymi z graczami, w których "budziło się poprzednie wcielenie".

Dla mnie największym eksperymentem formalnym do tej pory był Hotel Przystań i związanie ze sobą graczy, których postaci istniały na dwóch zupełnie różnych płaszczyznach.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Słowik napisał:
Dla mnie największym eksperymentem formalnym do tej pory był Hotel Przystań i związanie ze sobą graczy, których postaci istniały na dwóch zupełnie różnych płaszczyznach.


Już nie wspominając o tym, że goście hotelu byli w różnych czasach i miejscach, więc początkowo nawet się nie widzieli, i każdy "śmiertelnik" grał tylko swojego własnego LARPa. Oj tak, to był bardzo eksperymentalny scenariusz.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2009-12-01 17:36:01
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Mnie do tej pory w LARPorobieniu kręciły dwie rzeczy: miejsca i powiązania emocjonalne. Każdego LARPa pisałam w zasadzie pod pewną określoną przestrzeń i to ona, w dużym stopniu, dyktowała warunki. Nie mówię tu tylko o przestrzeni realnej, ale także o pasującej do niej przestrzeni nierealnej - zamek Werfenstein, sala sądowa, tabor cygański, Lublin Pod, wrzosowiska Walii, etc. Druga rzecz, czyli powiązania emocjonalne, odpowiadała za rozbudowanie fabuły scenariusza i za moje własne odczuwanie satysfakcji emocjonalnej z tworzenia LARPa. Ale z tym koniec, już przy ostatnim projekcie odczułam, że pora poszukać nowej formuły, czas na eksperymenty, zmiany i zupełnie inne, niestandardowe podejście.
Teraz chciałabym wydobyć LARPa w którym spójna opowieść, bogata historia, będzie elementem drugorzędnym. Zastanawiam się właśnie nad formułą, która nauczy mnie jak wyjść za winkiel tego do czego się w LARPotwórstwie przyzwyczaiłam. Niestety już teraz widzę, że nie będzie to proste. W głowie mam zaczątki LARPa opartego nie na historii i opowieści, ale na odgrywaniu, na aktorstwie, z minimalnym udziałem całej otoczki - wprowadzeń, opowieści, kart postaci, strojów, gadżetów i fajerwerków. Tylko jakoś jeszcze nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie: "po co?". Bo tworzenie LARPa bez osiągnięcia tym samym osobistej korzyści, jest głęboko bez sensu.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: ż daleka
Postów: 1445
Punkty: 3020
Mnie ostatnio zastanawia jedna rzecz - jak bardzo można ścieśnić, skompresować, zmniejszyć LARPa, tak aby był on kompletny, świat cały i postacie niepokrzywdzone?
Kilka pomysłów na to mam, ale kto wie, może da się to zrobić jeszcze lepiej?

Spróbuję zrobić coś takiego na jednym z konwentów :)
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Marco REqam 2009-12-08 21:33:14
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz