|
Sarkissian
|
|
Skąd: Jej miejsce jest moim... Postów: 1
Punkty: 2
|
Kiedy wyraziłem chęć zagrania u Wiewiórki, głównym powodem były pochlebne opinie o niej jako MG. Po czasie dopiero zdałem sobie sprawę, że nie mam pojęcia o XIX-wiecznych realiach, a tym bardziej o Unhallowed.
Z pomocą przyszła mi… moja postać. Kreując ją zaczerpnąłem kilka pomysłów z kina i książek, które jako dzieciak czytałem, a których akcja rozgrywała się w realiach XIX wieku bądź zbliżonych. Dodałem dużo ze swojej przeszłości, odpowiednio dostosowując do realiów, wybrałem umiejętności i cechy charakteru, które niemalże w pełni pokrywają się z moimi własnymi.
Do całości potrzebny był dobry MG, który wprowadziłby umiejętnie w realia w taki sposób, żebym poczuł, że to moja postać odkrywa nieznane jej do tej pory oblicza świata epoki wiktoriańskiej, połączone z mrokiem realiów Unhallowed. Ponadto MG nie stawiający na pierwszym miejscu mechaniki systemu (która nie jest kluczowym elementem na etapie wprowadzania gracza na nie znane mu, specyficzne terytorium systemu, a tylko zarzuca grającego zbędnymi informacjami) lecz prowadzący, dla którego istotą jest fabuła i odgrywanie postaci przez graczy.
I stało się. Dostałem to, czego chciałem, a nie spodziewałem się. Do tej pory zwykłem mawiać, że najlepszym MG, u jakiego grałem, jest Ivan, z którym zaczynaliśmy eRPeGować jakieś 14 lat temu. Po ostatniej sesji zmieniłem zdanie i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
Wiewiórka - szacunek dla Ciebie.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Sarkissian 2010-03-03 23:36:23 Naked Warrior as a way of life
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
|
|
|
|
Sarkissian - gdybym się czerwieniła, zaczerwieniłbyś mnie po uszy. :-)
Przemiłych i bardzo niezwykłych mieszkańców neo-wiktoriańskiego Londynu zapraszam na kolejne niezwykłe przygody Avy Backford, Edny May i Mathiasa Morse'a jutro (w piątek) o godzinie 20:00.
Do zobaczenia i oby sekrety Mistrza Byrona i dziwne losy rodu McFarlan tym razem uchyliły choć rąbka tajemnicy...
PS: jednocześnie, dla wczucia się w klimat świata, zapraszam do oglądania galerii zdjęć z LARPa Unhallowedowego, który odbył się w lutym na TempleConie, na Rhode Island.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez 2010-03-04 19:49:38
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
|
|
|
|
Ze względu na fakt, iż choróbsko raczej nie pozwoli mi stawić się na Pyrkonie, w odpowiedzi na Selketowe pytania na PW, zapytowywuję: czy najbliższy weekend (piątek lub sobota) byłby dobrym weekendem na kontynuację przedzierania się through a glass?
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
Selket
|
|
Admin
Grimuar
Car Luxurians
Skąd: Gdynia Postów: 2747
Punkty: 9108
|
Aha, zdążyłam odpisać na wcześniejszą PW
Medowi i mnie pasuje, aczkolwiek nie mogę przewidzieć, jaką część nocy będę w stanie wysiedzieć po 5-dniowym tygodniu pracy po 11-12 godzin. W piątek mogę być najprawdopodobniej po 20tej być, jeśli nic się w klinice nie wydarzy.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Selket 2010-03-23 17:05:48
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
gwyn_blath
|
|
Skąd: Niflheimr Postów: 1784
Punkty: 3984
|
Ja jeszcze nie wiem jaki będzie mój status w piątek, ale na chwilę obecną raczej tak.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
Litwin
|
|
Skąd: Otchłań demencji... Postów: 794
Punkty: 1757
|
<Słodki chomik patrzący z za szybki,w sklepie zoologicznym> Gracz potrzebny w sobotę? 
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
|
|
|
|
Litwin napisał: Gracz potrzebny w sobotę? 
W sobotę to nieee, bo gramy w piątek jeśli gramy. :]
Zaplanowany na jedno spotkanie scenariusz wprowadzający, ze względu na niezwykłą kreatywność graczy, rozciągnął się na kilka sesji. Być może w piątek już go "skończymy" i jeśli gracze będą chcieli grać dalej, następną sesję zaplanuje się z satelitą. Cierpliwości. :-)
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
|
|
|
|
Zgodnie z ustaleniami poczynionymi z Medem i Gwyn, o ile Selket sprzeciwu wnosić nie będzie, zapraszam na sesję w piątek o godzinie 19:00.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
gwyn_blath
|
|
Skąd: Niflheimr Postów: 1784
Punkty: 3984
|
Zapadła ciężka, nieprzyjemna cisza.
Żałobnica powoli zamknęła książkę. Być może spowodowała to wciąż psująca się pogoda, może to co przed chwilą przeczytała, a może straszliwe wnioski do których doszli - ale nagle odniosła wrażenie, że saloniku zrobiło się bardzo, bardzo zimno.
Mattias wyglądał na zamyślonego, jakby już ustalał plan dalszego działania. Panna May z kolei sprawiała wrażenie przerażonej. Żałobnica nie była tym faktem specjalnie zdziwiona; zastanawiało ją jedynie, gdzie w ostatecznym rozrachunku okaże się leżeć lojalność aktorki. Podejrzewała, że kobieta będzie starała się wszystko obrócić na korzyść Underhilla. Sama czuła do niego pewną ilość sympatii, jednak po pierwsze - była kim była i miała jasno ustalone priorytety, a po drugie - iluzjonista, sam o tym nie wiedząc, bardzo ją zranił. Bardziej, niż Żałobnica przyznawała się nawet sama przed sobą.
Westchnęła ukradkiem i przymknęła oczy. Żałowała, że nie zasłoniła jak zwykle twarzy nieprzejrzystym ciemnym woalem, by jej towarzysze przypadkiem nie odgadli, o czym myślała.
Obawiała się, że to jedna z tych historii, które muszą się źle zakończyć. Czegokolwiek by nie postanowili, jeśli to wszystko było prawdą, to ktoś musiał zginąć, i cała trójka doskonale sobie z tego zdawała sprawę. Tylko kto? Underhill? Oscar McFarlan? A może...
Nie dała po sobie tego poznać, ale rozważała jeszcze jedną, bardzo daleko wysuniętą możliwość - którą jednak nie miała zamiaru dzielić się z żadnym ze swych gości. Czy była gotowa podjąć to ryzyko? Nie była pewna - choć tak naprawdę, czy zostało jej jeszcze cokolwiek do stracenia?...
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
|
|
|
|
Świtało już, kiedy dwóch mężczyzn, oddalonych od siebie o wiele wiele mil, ukończyło pisanie dwóch różnych listów. Jeden z nich zdmuchnął z pergaminu pył po drobniutkim kalkującym piasku i opatrzył go swoją odbitą w laku pieczęcią. Drugi z prostotą zgiął kartkę papieru na pół, po czym trzymając ją kurczowo, wyszedł ze swej małej, poza pryczą niemal całkowicie pustej, klitki i ruszył w stroję wyjścia z budynku. Pierwszy obudził jednego ze swoich przyjaciół i nakazał mu natychmiast dostarczyć list pod wskazany adres. Drugi czekał nad zaspanym telegrafistą tak długo, aż uzyskał potwierdzenie, iż wiadomość popłynęła w stronę Londynu.
Dwa listy zatem, pomknęły gdzieś w przestrzeń. Czy dotrą do adresatów?
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez 2010-05-08 12:59:37
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|