filmu nie widzialam, prawie mialam sie na niego wybrac do kina
ale po przemysleniu, stwierdzilam ze lepiej na plytce tanio w domu obejzec, czemu?
duza cześć nowszych ksiazek i ekranizacji kinga traca trąca CHAŁA i ciągnie się jak FLAKI Z OLEJEM
kinga jest mistrzem tworzenia klimatu i lania wody, co rezyserzy wiernie staraja sie oddac na ekranie e.g. "sztorm stulecia"
poza tym king zakonczen pisac nie umie, lub nie zawsze mu to wychodzi a jak juz zafiniszuje czyms 'holiłóckim'i zostanie to nakrecone to zal d.. sciska. e.g. "sklepik z marzeniami" - wybuchy i debilny gryps gl. bohatera, ktory zabija demona; "red rose" - gl. bohaterka wariuje, dom sie rozpierdziela, wybuchy, uciekanie itp.
sa oczywiscie perelki takie jak "cujo", "misery", "lsnienie", "carrie" "to"- choc koniec do bani, ale nowsze ekranizacje do takich nie naleza
wiec po co przeplacac ?
