Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Robin Hood vel Robin of Sherwood
Postów: 4991
Punkty: 0
Zobaczę, może wezmę notebooka na Dni Jakuba Wędrowycza i tam, w godzinach największego upału kiedy to nikomu nie będzie się chciało ruszyć, przy piwie w cieniu drzewisk, siekniemy sobie towarzysko w parę osób co pojedzie, jeden czy dwa odcinki. Co Wy na to?
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: z nocnej wycieczki
Postów: 1977
Punkty: 4531
Jestem za, najlepiej jakieś podwójne w stylu Mieczy Waylanda. A może ktoś będzie miał rzutnik:P
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Ok, to w takim razie dopisuję laptoka do wzięcia. W sumie można będzie się zapytać obsługi, czy rzutnik ma i czy będzie akurat potrzebny. Rzutnika jednak raczej nie wyniesiemy na trawkę a do szkoły nie wniesiemy piwa. Wybór będzie należał do nas. ;-)
PS: płyty z Robinem też wezmę, nie musisz brać Merlin swoich.

__________
Ostatnio zmodyfikowany przez squirel 2008-07-08 08:11:23
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: z nocnej wycieczki
Postów: 1977
Punkty: 4531
Robin albo zdrowie-i rzutnik należy do Ciebie:oldd:
Offline
Profil
Wiadomość
Pustula
Postów: 308
Punkty: 708
Z serii "Czarnego Robina" najbardziej podobał mi się "The Greatest Enemy", ostatni odcinek, a z "Białego" "Cromm Cruac", o takiej przeklętej wiosce. A poza serialem, to jeszcze uwielbiałem "Wesołe przygody Robin Hooda" Howarda Pyle'a i "Robin Hooda" Tadeusza Kraszewskiego. Lata póżniej graliśmy przez chwilę w Dark Ages w takich klimatach - Herne był mega wampirem, a drużyna przez niego przemienionymi. Czytałem też niedawno "Prosto z Sherwood", ciekawy zbiór opowiadań Krystyny Kwiatkowskiej. Ciekawy jestem serii Sherwood Pacyńskiego, ale mam trochę nienajlepszych doświadczeń jeżeli chodzi o jego twórczość. Z drugiej strony brat mówił, że początek bardzo dobry, tylko potem zaczynają się jakieś głupoty w rodzaju bram między światami itp.

A wracając do serialu - ciekawa sprawa ze słynnym, mega krótkim soundtrackiem. Podobno Clannad po prostu nagrywał u siebie muzykę nie znając scenariusza poszczególnych odcinków, a potem jakaś osoba dopasowywała kawałki do poszczególnych scen. Tak więc na pewno tej muzyki powstało dużo więcej, ciekawe, co się z nią stało. No i jeszcze, o ile pamiętam, bo bylo dawno, jest taki fantastyczny, zawodzący motyw a la Dead Can Dance, który pojawia się w serii z "Białym Robinem", w odcinku z powrotem króla Artura, który nigdy na żadnym wydawnictwie się nie pojawił...
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: z krypty
Postów: 1672
Punkty: 3644
Muzyka Clannadu jest prześliczna, często mi towarzyszy, szczególnie w takie dni jak dziś, kiedy jest deszczowo i melancholijnie. Tak w mojej świadomości zrosła się z Robinem, że za każdym razem, gdy ją słyszę, czuję zapach lasu :)
Człowiek o wąskich horyzontach lepiej widzi to co przed nim.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz