|
Z serii "Czarnego Robina" najbardziej podobał mi się "The Greatest Enemy", ostatni odcinek, a z "Białego" "Cromm Cruac", o takiej przeklętej wiosce. A poza serialem, to jeszcze uwielbiałem "Wesołe przygody Robin Hooda" Howarda Pyle'a i "Robin Hooda" Tadeusza Kraszewskiego. Lata póżniej graliśmy przez chwilę w Dark Ages w takich klimatach - Herne był mega wampirem, a drużyna przez niego przemienionymi. Czytałem też niedawno "Prosto z Sherwood", ciekawy zbiór opowiadań Krystyny Kwiatkowskiej. Ciekawy jestem serii Sherwood Pacyńskiego, ale mam trochę nienajlepszych doświadczeń jeżeli chodzi o jego twórczość. Z drugiej strony brat mówił, że początek bardzo dobry, tylko potem zaczynają się jakieś głupoty w rodzaju bram między światami itp.
A wracając do serialu - ciekawa sprawa ze słynnym, mega krótkim soundtrackiem. Podobno Clannad po prostu nagrywał u siebie muzykę nie znając scenariusza poszczególnych odcinków, a potem jakaś osoba dopasowywała kawałki do poszczególnych scen. Tak więc na pewno tej muzyki powstało dużo więcej, ciekawe, co się z nią stało. No i jeszcze, o ile pamiętam, bo bylo dawno, jest taki fantastyczny, zawodzący motyw a la Dead Can Dance, który pojawia się w serii z "Białym Robinem", w odcinku z powrotem króla Artura, który nigdy na żadnym wydawnictwie się nie pojawił...
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
|