Mam jeszcze coś na dzisiaj, coś zupełnie obłędnego.
Najczystsze, absolutne piękno zaklęte w maleńkim okruchu rzeczywistości.
Zdjęcia Angeli Kelly przedstawiają zamarznięte bańki mydlane. Nie mogę przestać na nie patrzeć. Są czymś, co budzi we mnie głęboko zakorzenione mistyczne podejście do materialnego świata. Przez całe lata nie wyzbyłam się tego, a co więcej - mam wrażenie, że z wiekiem się to we mnie potęguje. Z nabożną czcią oglądam fotografie makro (tak to się nazywa?), przedstawiające idealne kuleczki soku, składające się na miąższ jabłka. Albo podświetlone słońcem żyłki liści. Albo kryształki lodu.
Jeśli to nie jest emanacja boskości świata manifestująca się w materii, to nie wiem, co nią jest.
Oto jedno ze zdjęć:
Zdjęcia są zbyt duże na forum, lub blokowane do wyświetlenia jako link przez Flickr, zachęcam zatem do zerknięcia do źródeł, bo naprawdę warto.
Skrót fotek znajdziecie
tutaj, zaś
w tym miejscu większą galerię autorki na Flickrze. Fotografie baniek mydlanych są mniej więcej w połowie pierwszej strony. Znajdziecie tam między innymi
tą fotografię.