Również pamiętam BlairWitch'a-as-it-was. Z czasów przedklubowych.. Miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie, takiej bezludnej, tajemniczej i trochę przerażającej wyspy w środku miasta. Miałem wrażenie, że jeżeli ktoś by dopadł tam swoją ofiarę, ta mogła by się wydzierać w niebogłosy godzinami, a i tak nikt by jej nie przyszedł z pomocą.
Pamiętam też koszmarną ilość komarów..
Niepamiętam również, że się tam zgubiłem, ale ponoć tak było.


