Kąwęt superfajny, brakowało mi spotkań-z-dawnoniewidzianymi-przyjaciółmi. :-)
Gwyn - dzięki za super LARPa (POTWOREK też dziękuje, jupiii!) a Grimułarom za siedzenie w Stolarni. Brakowało mi takiego wspólnoglobalnego wylezienia na piffo. :-)
Buuuuu. A dla mnie impreza skończyła się wczoraj. Dziś rano obudziłam się chora. :-/
Na szczęście Krzyś nie klął na mnie strasznie, choć czuję się niezmiernie niefajnie, że nie byłam w stanie poprowadzić swojej prelegencji. :-(
Ale tak ogólnie - konwent w pytę! Stado znajomych, świetnie dopracowany program (aż chciało się łazić i zwiedzać punkty programu). Najbardziej kopały dupsko: prelekcja jak zawsze zachwycającego Marcina Przybyłka o mechanizmach obrony osobowości. Przyznam, że wiele się z niej o sobie dowiedziałam. Dalej - warsztaty RPG: Scenariusz horroru, by oba Repki. Piękne, zgrabne podsumowanie tego, co kotłować się może w głowie na hasło "horror" i "rpg". Całkiem interesujący był wykład o historiach w grach video Pawła Frelika. Może sam temat nie interesuje mnie za bardzo, ale naprawdę zainteresowałam się gangsterskim "Maxem Painem" i s-f horrorowym, rysowanym przez samego Gigera, "I have no mouth & I must scream". Dopisuję te pozycje do listy absolutnie koniecznych do zagrania.
Świetnie bawiłam się też na rozdaniu Nagrody Żuławskiego, ale tylko podczas koncertu "bałkańskiego" Caci Vorba (Braids! Ty okrutniku. Popłakałam się przez Ciebie ze śmiechu!) i na przesympatycznym kabareciku Stonki Ziemniaczanej. Miło zobaczyć w tej roli znajome twarze. Fajnie, że komuś się chce - było super. Przemiło wspominam LARP Gwyn - dobra, prosta i klasyczna rzecz, choć przyznam, że także i wyzwanie do odgrywania. Balansowanie pomiędzy tak totalnie różnymi postaciami było dla mnie dość trudne chwilami. I zastanawiam się czy "rzut piłką" w kolegę współgracza nie był przypadkiem przegięciem. :>
And last but not least - pokaz mody gotyckiej + przedstawienie, które, bez wazeliny, kopało tyłek. Szkoda, że nie było możliwości rozszerzenia scenografii i oświetlenia. Zrobienia niektórych rzeczy bardziej w kolorze. Ale i tak "lalki" robiły ogromne wrażenie, zwłaszcza te z pozytywek. No i kocica! Łał, extra postać! :-) O kreacji scenicznej Słowika nie ma chyba co mówić. Z resztą na myśl mi nie przyszło, że mógłby nie dać z siebie wszystkiego. Gosia - ukłony za charakteryzację. Udało Ci się pokazać twego "modela" w zupełnie innym, trochę przerażającym świetle (brakowało mu chyba tylko jakichś efektownych szkieł kontaktowych normalnie). Ogromne, OGROMNE brawa dla Biołego - Markiza de Sade. Do tej pory ciary mi chodzą po plecach jak przypominam sobie scenę jego wyjścia. Dorocie natomiast gratuluję odwagi. :-) Dziewczyny wyglądały super, cokolwiek by Zwierz nie mówił o niedopasowanych ciuchach. Generalnie event z rozmachem i pasją - gratuluję Wiki. :-) Bardzo żałuję opuszczenia prelekcji Carrie o XIX-wiecznym okultyzmie, Gwyn o Edgarze Pe oraz Lucka o wiktoriańskim horrorze.
No a później miła, spokojna impreza w Stolarni. Brakowało mi takiego właśnie spotkania, a Luckowi dziękuję za sesję. ;-)
Honeyway - dzięki za Falkon wszystkim tym, którzy bawili się razem ze mną. Dzięki Wam to był naprawdę dobry kąwęt.
EDIT: poproszę Adminów o utworzenie kategorii Falkonowej w galerii, to wrzucę tych kilka fot co je zrobiłam. :-)
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez 2009-11-15 17:39:39
NO, wróciłam
Konwent jak zwykle wspaniały - niezmiernie biło było zobaczyć Was znowu, mam nadzieję, że spotkamy się znów wkrótce z prelekcji byłam tylko na dwóch (żadnej z tych, na które planowałam pójść), natomiast byłam na trzech LARPach po kolei - wow. naprawdę, każdy z nich był wyjątkowy, niezwykły, ciekawy. Pierwszy raz w życiu, wreszcie, zagrałam rolę bez podtekstów, kręcenia, kombinowania i kruczków. Coprawda oznacząło to bycie Blacharą próbującą dostać się do Stowarzyszenia Mrocznego Poniedziałku ale pomysł na postać był genialny . Piraci z Asteroidów uratowali mnie, ponieważ w czasie gali nie działo się praktycznie nic (poza tym właśnie LARPem przeniesionym z dnia wcześniej), a Urodziny Dona pozwoliły pobawić się w tym wyjątkowym, gangsterskim klimacie Za najmniej udaną uważam psychodramę - niezły początek, po czym dziwne wypadki zaczęły przytrafiać się osobom, które MG porwał na początku LARPa na bok - cóż, nie udało mi się wkręcić w klimat. Gdybym wiedziała poszła bym z Wami
Poza tym - fajnie było mimo, że nie zaliczyłam takiej ogromnej ilości atrakcji jak na tegorocznym Pyrkonie bawiłam się równie dobrze, a chyba nawet lepiej I nie mogę się doczekać kolejnego Falkonu!
Hej, Heretyku! Masz ogień?!
Rzeczywistość budzi u mnie głęboki sprzeciw.
Całe szczęście, że rzeczywistość to coś, co przytrafia się innym.
Dziękuję za miłe słowa i muszę powiedzieć, że ja też dzisiaj obudziłem się chory - ktoś musiał nieźle na Falkonie prątkować. Z łóżka udało mi się zwlec dopiero jakąś godzinę temu, zmyłem z siebie gosiowej roboty diaboła i idę spać.
A mnie brakuje docenienia Babci Zielarki. Wiki rozpropagowała akcję wśród ludzi, ale nie da się ukryć, że główną pieczę nad wszystkimi pierdołkami, jak dekoracje, konwencja reżyseria i skombinowanie oświetlenia i kostiumów sprawowała właśnie Zielarka.
I dla niej wielkie brawa.
Bez Ciebie nie byłoby pokazu, a przynajmniej nie w takiej formie.
Co do braków w oświetleniu i dekoracji - sala jest jaka jest, nie da się ukryć, że do przedstawień się nie nadaje, pod żadnym względem. W zeszłym roku, z tego co pamiętam, nie było żadnych reflektorów, tylko światło zastane, że się tak wyrażę. Poza tym dochodzi ograniczenie budżetu, który należało rozdysponować między kosmetyki na charakteryzację, opłacenie kostiumów dla aktorów i oświetlenia.
Oczywiście, parę rzeczy mogło być lepiej -jak zawsze zresztą, czym byłaby cywilizacja i kultura bez postępu i nieustępliwego samodoskonalenia - ale myślę, że większość "niedogodności" zależała od -niestety-budżetu, po drugie - ograniczeń lokalowych.
Tyle ode mnie na ten temat.
Poza tym Falkon super, frekwencja zaskakująca, nieoficjalnie około 1800 osób (liczenie trwa), razem z organizatorami, obsługą i gośćmi, więc naprawdę robi wrażenie.
Ja wcale nie zrobiłam ze Słowika diaboła - on tam był od zawsze, tylko go kilkoma ruchami pędzla i puszku do pudru wydobyłam na wierzch :]
Już nie pamiętam z kim rozmawiałam (Dorota?), ale stwierdziłyśmy, że doprawiamy Słowikowi Zuovicka i idziemy na gototekę do Graffiti ;]
Miśka było mi szkoda, kiedy widziałam jak z godziny na godzinę coraz bardziej go rozbiera przeziębienie. Wiewiórko - w sumie dobrze, że Twojej prelekcji nie było, bo chciałam na niej być, a nie mogłam być w dwóch miejscach an raz - może zatem będzie jeszcze okazja. Gwyn - dobrze merytoryczne przygotowana prelekcja o E.A.P., bardzo mi się podobało. Byłam też na prelekcji o ludzkich mutacjach - Selket u nas robiła b. podobną. Gość ja prowadzący miał więcej zdjęć, ale był bardziej stremowany, więc ostatecznie Selkecia podobała mi się bardziej. Szkoda mi, że nie dotarłam na kanibalizm u Ćwieka i na chrześcijaństwo u Ixo - był ktoś? Prelekcja o gotyku przyjemna, ale mało obiektywna - z punktu widzenia uczestnika, a nie badacza. Wojtkowi bardzo podobała się prelekcja o mistyfikacjach XIX w. - nie byłam na niej, ale z tego, jak ludzie komentowali wnioskuję, że było fajnie. Świetnie bawiłam się w Stolarni i byłam naprawdę mocno zaskoczona spoglądając przed wyjściem na zegarek. I jeszcze Luckowi (choć pewnie do nas nie zagląda) : dzięki za "Zaaameeek Przyyygód!" ;} To nawet ja mogłabym prowadzić :]
A pokaz mody super. Biorąc pod uwagę chaos tuż przed samym przedstawieniem obawiałam się, że to będzie dramatyczna klapa - wszyscy biegali, krzyczeli na siebie, kilka momentów na granicy histerii. A wyszło super, nawet mimo potknięć. Wiki w masce: megaklimatyczna! jak pośmiertna maska czarnej panny młodej! Nasze dystyngowane Dorota i Selket - dziewczyny, po Was przynajmniej było widać, że scena Was nie paraliżuje. Selket jako porcelanowa tancerka - super, naprawdę świetnie to wyglądało, kiedy poruszałaś się tak jak w prawdziwym balecie. Gwyn - byłaś pierwszą kobietą, którą Woland uhonorował powstaniem i ukłonem - zasłużenie :] Po Em widać było trochę stres, ale też nie dziwię się, strój był mocno odważny ;] Miałaś bardzo ładny makijaż. Bioły: tak jak Wiewiórka wspomniała, zrobiłeś na nas naprawdę wielkie wrażenie. Ach, jak Ty mi pasujesz (wyłącznie wizualnie oczywiście ;p) do roli cynicznego, zimnego drania... :} Prawie jak "jacowa" postać Doroty ;} Umli i Koń wyglądali jak bracia, szkoda tylko, że różnili się nieco barwą zarostu, Umli miał pomalowaną bródkę, a Konio nie. No i Słowik - ale co ja Ci tam będę kadzić, przecież wiesz, że mi się podobałeś ;}
A z ludzi poza naszym kółkiem wzajemnej adoracji:
Vixen wyglądała zjawiskowo, podobała mi się niesamowicie - i w tej rdzawej czerwieni i w stroju z woalką na oczach i koronkowym dekoltem na końcu. Poza nią trójka: dwóch panów w spódnicach prowadzących między sobą dziewczynę w długiej, klasycznej sukni. Mmmmm, pycha, naprawdę, wyglądali razem świetnie... Ta dwójka: dziewczyna prowadząca na łańcuszku gościa w masce byli o tyle fajni, że też potrafili bawić się rolą. No i Kotka - Behemotka :] kiedy tak łasiła się do nogi Słowika...
Eh, fajnie było...
Człowiek o wąskich horyzontach lepiej widzi to co przed nim.
Wiecie co, chyba po ostatnich złych doświadczeniach Falkonowych na wyspie w tym roku stanęli na wysokości zadania i na prawdę było warto się wybrać.
Program zbalansowany - dla każdego coś ciekawego
Punkty programu - odbywały się, obsuwy delikatne i nie wkurzające
Ludzi - mamusiu.. duuuuużo ludzi, ale się nie pogubiliśmy i czułam się wyjątkowo dobrze widząc przemykające duszyczki Grimuarowe i Grimuaroprzyjazne. Dzięki temu..klimat był super.
Ogromny szacun dla orgów za wszystko bez słodzenia.
Ale dziękuję też wam, za uśmiech, obecność, zagadanie, stroje, jak również za niesamowite wrażenia z pokazu mody - na prawdę z dumą patrzyło się na was, mimo że fanką czarnych zuych ciuszkuf nie jestem.
No i last but not least wielkie dzięki ELfico - za zniszczenie umysłu o 3 w nocy grą w warzywa, oraz Squi za najostrzejszą głupawkę ostatnich czasów na chaotycznej Gali wręczenia pewnej nagrody. :-D
eh.. fajnie
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez braids 2009-11-16 00:18:04
Na necie pojawiło się kilka negaywnych opinii, a wśród nich pojawiły się również głosy, że "to najgorszy falkon, na jakim byłem".
Hmmm, też je widziałam...
No nie wiem, podobno o gustach się nie "dyskuci"...
Za to wiem, że jakkolwiek dobrze by nie było, zawsze można zrobić coś lepiej (choć w przypadku negatywnych "pofalkonowych" uwag, część "zła" była zmienną niezależną od org-ów i obsługi, podlegającą ponadto prawom nieokreśloności Heisenberga, takie moje wrażenie).
Po drugie zawsze znajdą się negatywne głosy, negatywne kręgi...
"Zamek Przygód" rulezzzzz, true, Miss Gomora!!!!!!
A ja właśnie sobie uświadomiłam (jak mogło mi to wcześniej umknąć? o, ja, nieudaczna...), że wraz z 10 rocznicą Falkonu mija moja 10 rocznica jeżdżenia na konwenty. Nie mogę uwierzyć, że to aż tyle... Wow. No normalnie stara jestem.
A tu macie kilka fotek na których jest Klóp Grimółar.