Samotne Oszołomy
Trzech przypadkowych bohaterów, trzy pozornie nie związane ze sobą historię.
"Wielki" był kiedyś dresem, choć niestety nie udało mu się za bardzo wyrosnąć, stad jego ksywa, na złość mu. Kiedy parę lat temu ograbiał kolejnych przechodniów ujrzał dziwne światła w okolicach Kaliny. Na początku pomyślał że to UFO przyleciało go porwać, bo był nieźle narąbany, ale potem okazało się że to psy nalot robiły na melinę. Nie mniej, to wydarzenie na zawsze wyryło się pamięci "Wielkiego" - zaczął chodzić w skórzanej kurtce, a z biegiem czasu dorobił się łysiny i okularów, bo tak dużo myślał i czytał kolejne numery Faktu. Zawsze powtarzał jedno zdanie „ The PiiG is out there!” Co tłumaczył na polski jako „Świniak jest na mieście!', cokolwiek miało to oznaczać.
(Ten kurdup... człowiek nie wysoki w środku ).
„Nash” to laluś, od zawsze ładny i ugładzony, w młodym wieku zaczął „pracować” w branży. Starsze panie go lubiły, nie pomijając też co nie których bogatych mężczyzn a jemu to życie pasowało. W ostatniej robocie dostałe jednak zlecenie od jakiegoś Słownika, tak facet miał na imię. Z opisów przez telefon wynikało że jakiś rzeczywiście zboczeniec – szaro-zielona skóra, mówi jak Dziecko Neostrady. Miejscem spotkania miał być jakiś PiiG, no więc Nasz, roztropnie jako że zakręcony w półświatku był, udał się do Świniaka pytać się o swego klienta, na to ten że „żadnych sodomitów nie przetrzymuje!” i omal nie skrócił by biedaka o głowy, gdyby nie „Wielki” który właśnie prowadził swoje śledztwo w sprawie zniknięcia swoich 15 zł i złotego zegarka, oczywiście zakładając działania UFO. Uratował on Nasha od pewnej śmierci z rąk Świniaka i razem uznali że ten gość Słownik musi być obcym.
(To ten w graniaku, z lewej na Fotce.pl ).
„Brzuch” był hackirem. Znany był na mieście z tego że potrafił włamywać się do skrzynek pocztowych i zabierać z nich cenne renty emerytów i rencistów. Łomem. A jako że żerował na cudzej pracy, mięsień piwny mu rósł i rósł... Pewnego dnia, podczas klasycznej akcji włamu do skrzynki w kamienicy, znalazł on jakąś dziwną ulotkę – coś o jakimś „Grymauże” czy coś w ten deseń, oraz PiiGu i Grześku. Najbardziej było znamienne jednak to że pisało tam o jakimś Słowiku. Jako ze totalny imbecyl z niego nie był, odpalił kompa i wstukał w Google „Słowik”. Pierwsze co wyskoczyło w wynikach to forum jakiś psycholi którzy zbierają się co tydzień i gadają o jakiś pierdołach. Ale najstraszniejsze było że zaczął on je czytać, zwłaszcza posty tego „Słowika”. To co ujrzał wtedy na zawsze skrzywiło jego psychikę – to nie ludzie, to kosmicie! Gadają o porwaniach ludzi, jakiś „sesjach” na które zawsze poszukują młode osoby ( pewnie w celu testów bądź praktyk seksualnych ), o odległych światach i jakiś tajnych spotkaniach które nazywają „k-o-n-w-e-n-t-a-m-i”. Najstraszniejsze, że wielu z nich pisało bez patrzenia na zasady ortografii, interpunkcji czy gramatyki. Zwłaszcza ten „Słowik” - normalnie jak Dziecko Neostrady... I wtedy go olśniło – to o nie stworzyli Dzieci Neostrady by z łatwością móc przejąc władze w kraju w bliskiej przyszłości! To musiało się skończyć! Wziął łom i w furii rzucił się na 3 staruszki, tak by rozładować swa wściekłość na tych degeneratów... Nie, KOSMITÓW!!! To byli kosmici! Tak się wkurzył że stracił 40 kilo nadwagi w jeden dzień! Rozpoczął swą krucjatę i śledztwo od udania się do monopolowego gdzie spotkał „Wielkiego” i „Nasha”. Upity zaczął z nimi gadać i wtedy wszystkie kawałki układanki idealnie pasowały. Z posta z forum dowiedział się że ten „PiiG” był organizowany w Grzesiu. Wiedzieli już co mają zrobić.
„Wielki”, „Nash”, „Brzuch” znani są teraz jako „Samotne Oszołomy”. Ich celem jest infiltracja imprezy tych kultystów-kosmitów na której skorzystają ze swych wszystkich talentów.
"Wielki" to mózg operacji. Mózg który został przeżarty przez prenumerata Faktu. No dobra, pół mózg. Jego talentem jest
wiara – pomimo wszystkich dowodów, nadal uważa że podczas tego nalotu psów porwali go kosmicie.
„Nash” to ciało operacji. Ze swym zbereźnym uśmieszkiem ma za zadanie uwieść jednego z kosmitów i wbić się z nim na imprezę, wprowadzając swoich kumpli na teren. Jego talentem jest
sexapil – tylko 99% ludzkości uważa że jest nieatrakcyjny, a to już sukces.
„Brzuch” to ( brudne ) ręce operacji. Przez ostatnie dni czytał coś na tym nie sławnym forum o jakiś „hackerach”i postanowił się przekwalifikować lekko ( właściwie wywalić tylko „i” z nazwy zawodu i zaczął pisać durne posty na rzeczonym forum pod pseudonimem „Litwin” ). Nauczył się HTML'a i PHP i zrobił nawet stronę swojemu kochanemu pieskowi, Fafikowi. Jego talentem jest
brak talentu – dzięki temu mógł utożsamić się z mniej udaną częścią społeczności kosmitów, zniżyć do ich obcego poziomu i zostać rozpoznany jako jeden z nich.
Ich celem jest akademik „Grześ”. 23 kwietnia rozpętają tam piekło na ziemi zielonodupcom, jak ich nazywają. Chyba że powstrzymacie... < dramatyczna muzyka >
SAMOTNYCH OSZOŁOMÓW! (Odcinek pierwszy już w przyszły piątek!)
Poniżej, „promo” do serii: