Hindusi ustawili fotel tuż obok drugiego. Teraz kominek i fotele stanowiły mały krąg, jeszcze bardziej zaciszną enklawę. Thairessa... Dobrze dobierasz sobie przyjaciół. Sumati usiadła w fotelu. Jeśli wasza przyjaźń pokonała śmierć, ona także zaprowadzi ciebie do Dziecka Ulicy. Musisz szukać w sobie, ale szukasz zbyt płytko. Pomogę ci. Hinduska wyciągnęła rękę, złote bransoletki zadzwoniły i rozświetliły się złociście a Nubuk dopiero teraz zauważył skomplikowane ornamenty mehendi zdobiące dłoń. Usiądź blisko mnie i podaj mi rękę.
Maja nie udawała już zaczytanej w książkach. Rozparta wygodnie w fotelu przyglądała się przedstawieniu...
"Każda wystarczająco zaawansowana Technologia jest nieodróżnialna od Magii"...
..."Każda technologia odróżnialna od magii jest niewystarczająco zaawansowana"
Spojrzał Sumati w oczy. Przez chwilę wahał się...
Dotknął martwą ręką twarzy. Poczuł to co zwykle - jej martwy chłód, osłabione czucie w samej dłoni, jakby była zdrętwiała... Co mówi ci moja ręka, Sumati? - zrobił pierwszy krok w kierunku fotela. Jak ci się podoba? Dla mnie jest martwa, a jednocześnie żywa. Nie rozumiem tego, co się z nią stało, może ty będziesz mogła mi to wytłumaczyć? - Nubuk usiadł w fotelu, tym razem po lewej stronie Sumati. Położył łokieć na oparciu, oglądał dłoń, tak dobrze znaną, a jednocześnie obcą, z bliska. Znasz może taką magię? Jak dużą moc ma ofiara? - zmęczony wzrok spoczął na guru. W jego spojrzeniu było jeszcze coś... jakiś ukrywany strach, a jednocześnie pęd do działania. Jeśli tylko możesz dowiedzieć się czegoś o Thairessie, to myślę, że to jest jedyne źródło w którym coś znajdziesz. - powiedział podając rękę - Co odczytasz z mojej dłoni? Czy dalej zawiera ona przyszłość, tak jak mówią to Cyganie? Czy jej linia życia jest moją?
Zamyślił się. Po chwili dodał: Czy odważysz się spojrzeć w Otchłań?
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Dwaj Bashkaryci stanęli za fotelami, tyłem do nich a przodem do Sali, milczącym murem czujności odgradzając od niej siedzących przed kominkiem kobietę i mężczyznę. Postawa wartowników jasno świadczyła o tym, że nie pozwolą, by cokolwiek przeszkodziło lub zagroziło ich pani.
Sumati uśmiechnęła się, słysząc ostatnie pytanie Nubuka, ale nic nie odpowiedziała. Podniosła na niego wzrok. Mogę tyko próbować zrozumieć. Ale teraz musisz podać mi swą żywą rękę, by shri mogła płynąć swobodnie, a to jest możliwe tylko dzięki żywym sokom.
Hiduska ujęła lewą dłoń Krążcy, usiadła wygodniej i zamknęła oczy. Przez chwilę oddychała powoli i głęboko. Otworzyła oczy jeszcze raz, jakby zaskoczona - Naprawdę nie słyszysz jej wołania? Thairessa cię wzywa... Potrzebuje ciebie. Guru ponownie zamknęła oczy, gasząc lśnienie czarnych luster i odetchnęła kilka razy. - Myśl o niej, Nubuku Pod-Nad-Krążco. Myśl o niej z całą miłością i przyjaźnią, jaką możesz jej dać. Potem z jej piersi wydostało się głębokie, bezgraniczne westchnienie. Wdech... wydech. I cisza. Następny wdech nie nastąpił, guru zamarła w bezruchu a dłonie zaciśnięte na ręce Nubuka stygły i tężały błyskawicznie aż wydały się Krążcy martwym objęciem rigor mortis. Absolutny bezruch i cisza otoczyły kobietę i mężczyznę szczelnym kokonem, nawet kolczyki i bransoletki przestały błyskać złociście a dłonie pokryte hennowymi mehendi wystygły całkowicie i Nubuk zaczynał ulegać złudzeniu, że oto przed nim siedzi martwy posąg i zimne kleszcze rąk odlanych z brązu będą trzymać go już zawsze… Czas rozciągał się w nieskończoność…
Nubuk, ratuj...
bruk
lśniący, wilgotny bruk
kamienna balustrada
szeroka
kamienna
okno, a na szybie kwiat
nie, słońce
ktoś namalował żółty kwiat-słońce na szybie okna
obok balustrady
Słyszała, że znów szedł po schodach. Ile razy będzie ją jeszcze męczył? Miała dosyć, jednak była zbyt mała i słaba, by walczyć z ojcem o posturze starego, dobrze odżywionego byka.
Skrzypienie schodów wywoływało u niej dreszcze, biegnące wzdłuż kręgosłupa. Nie szedł równo, znowu był pijany. Coraz częściej stawało się to normą. Gdyby choć matka jeszcze była... Mała Teresa przestawała wierzyć, że "mamusia wyjechała odpocząć od nieposłusznej córki".
Kroki ucichły, w zamian za to zaczęło się szarpanie za klamkę. Dziewczynka uciekła pod stolik, starając się zasłonić obrusem. Pod łóżkiem ją znajdował, w szafie i kredensie też, może teraz będzie miała więcej szczęścia...
Z kończynami przywiązanymi do obręczy człowiek wił się, z członka nabrzmiałego erekcją wciąż uwalniały się fontanny nasienia, a z żywego mięsa spod zdartej skóry i z rozerwanych tkanek obficie spływała krew i limfa. Skapywała też z luźno wiszących, kołyszących się na łańcuchach pasów skóry, oddartych od ciała.
Drzwi zostały otworzone. Widocznie znalazł klucz i jeszcze udało mu się trafić w dziurkę od klucza. Tereska skuliła się jeszcze bardziej, starając się nie pisnąć, gdy potężny mężczyzna wtoczył się do pokoiku, rozsiewając woń na wpół przetrawionego alkoholu. Znów zbierało się jej na mdłości.
Malutka... Mam coś dla ciebie... Wyjdź...
Ostatnim razem, gdy tak mówił, miał coś, owszem. Kubek z wrzątkiem, który wylał na nią, twierdząc z rechotem, że daje jej wieczorną herbatę.
Na wspomnienie tego otuliła wciąż jeszcze obolałe od oparzeń lewe ramię, nieumiejętnie obwiązane bandażem. Okolice łokcia sparzyły się na tyle, że nie mogła nim ruszać, zwłaszcza po tym, jak ojciec chcąc jej "pomóc" zeskrobał oparzoną skórę brzytwą. Jedyne szczęście, że sąsiadka znała się trochę na opatrywaniu, a na dzieciach wszystko się jakoś goi. Jednak ręka na zawsze miała być już niesprawna.
Chodź tu, mała dziwko... Córko tej cholernej kurwy... Mówię, że mam coś dla ciebie!
Ojciec padł na kolana, podciągając obrus. W jego ręce, o dłoni wielkości sporego talerza, błysnął nóż...
Z początku był spokojny. W jego głowie rysował się pewien obraz Thairessy, miejsca, w którym się znajduje. Już wcześniej czuł, że Wizjonerka go potrzebuje, jednak to uczucie było tłumione przez Zew...
Naglę zaczęły nim wstrząsać dreszcze. Wizje zaczęły spływać na niego z całą mocą, niektóre urywane, niektóre kształtowały się w logiczną całość.
Nubuk podnosi się ciężko, pokryte szronem ubranie trzeszczy przy każdym ruchu i wzbija w powietrze girlandę lśniących, lodowych oparów. W głębi znów formuje się to dziwne uczucie, jakby kłębowisko tęsknoty połączone z obawą o kogoś bliskiego. Dobrze wie co oznacza. To Zew. Dzisiejszej nocy znów ktoś zabłądził w Lublinie Pod.
Wszyscy uważali ją za opętaną obłędem, być może przez ten dziki wzrok wyzierający spoza rozczochranych włosów, być może przez ten dziwaczny temblak, przygarbiony kołyszący chód i słowa, wyśpiewywane z nutą szaleństwa w głosie. Thairessa. Bajecznie kolorowa jak motyl, odrzucona przez wszystkich, skazana na śmierć na ulicy dziewczyna, której nikt nie wierzył.
Wsłuchując się w jej zawodzenie, usłyszał w nim swoje własne obawy i przeczucie, że wielkimi krokami zbliża się coś bardzo, bardzo złego.
"Kobieta w niebieskim. Będzie ich więcej."
"Car stoi na wieży, obok niego dzwon. I... działo."
"Co wart jest Sędzia, który się myli?"
"Dwie osoby grają w karty, stawka jest coraz wyższa... Podbijają, coraz bardziej, w końcu jeden głos mówi: Pas. Koniec gry i jednocześnie początek."
Dziwne, wpierw rozmyte sylwetki dziwnych osób z czołem przewiązanym czarną nicią. Ludzie jako zwłoki, płonące błękitnym ogniem.
Krzyczą z każdej strony by ich ratował. Ich, biednych, niczego nie świadomych, ludzi.
Kim jestem...? Kim ja jestem!?
Upiorny, skrzekliwy głos... Kto mąci ci w głowie?
Nie wiem. Nie pamiętam.
Nubuku, ty jesteś Czysty...
Krew tryskająca z rozerwanych tętnic wprost na twarz Nubuka. Padające na ziemie ciało Thairessy. Nieeeee... - słabnący głos, jakby nie jego.
Otchłań, cicha, zimna, wilgotna, obca. Ludzie nie powinni tu trafiać. Ona nie powinna tutaj przyjść...
Nubuk otworzył oczy. Patrzył przed siebie nieprzytomnym wzrokiem.
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Sumati siedziała obok Krążcy, wpijając kurczowo lodowate palce w jego dłoń. Była blada a jej szeroko otwarte oczy po raz pierwszy nie przypominały lśniących czarnych kul obsydianu, lecz coś niepokojącego kłębiło się w ich głębi. Młody bashkaryta właśnie przytruchtał z drugim kaszmirowym szalem, którym troskliwie i z czcią opatulił drżące z zimna ramiona guru. Musisz się spieszyć... - szept bezskutecznie usiłował przebić się do świadomości Nubuka. Sumati przyjęła łyk gorącego naparu, podany jej przez drugiego z Hindusów. Parujący płyn rozlał się zbawiennym ciepłem po ciele. Normalnym już głosem powtórzyła: Musisz się spieszyć, Nubuku Pod-Nad-Krążco! - Puściła jego rękę. - Jesteś jedynym, co ma. Teraz obiema rękami przyjęła podawaną jej filiżankę. Tyle jestem w stanie zrobić... czy wiesz już, gdzie szukać Dziecka Ulicy? Upiła kolejny łyk dobroczynnego naparu i zwróciła się do usługującego jej Hindusa: के अंतर्गत Nubuck ने पी दो-ओवर-फिरनेवाला. Bashkaryta z szacunkiem podał Krążcy filiżankę z parującym naparem. Wypij to. Da ci siłę.
Przyglądała się hindusom zasłaniającym widok, nie ukrywając zainteresowania tym co działo się za ich plecami. Czego, niestety, nie widziała.
Orientalna piękność musiała być jedną z tych słynnych szamanek, wróżek czy jak im tam. Ciekawe, nie wygląda na oszustkę, w takim razie mogła mieć jakieś zdolności. Pewnie bardzo rozwiniętą empatię, możliwe, że również telepatię. Maja pokiwała głową - tak, te wschodnie religie ponoć potrafią zrobić niesamowite rzeczy z ludzkim mózgiem.
Bo, przecież, nie mogła być to magia, ten mit, bajka stworzona by ciemnym ludziom wytłumaczyć... by nie musieć im tłumaczyć czegoś, czego i tak nie zrozumieją.
"Każda wystarczająco zaawansowana Technologia jest nieodróżnialna od Magii"...
..."Każda technologia odróżnialna od magii jest niewystarczająco zaawansowana"
Wiem, teraz już wiem.
Słowa spłynęły z jego warg same, tak jak kiedyś, dawno temu, to jedno słowo... Nazywam się... Nazywam się...
Jak ja się nazywam?! ... Nubuk.
Mechanicznie przyjął filiżankę. Patrzył prosto przed siebie, wzrok miał martwy. Dziękuję za troskę okazaną zarówno mi, jak i Thairessie. Jak mogę ci się odwdzięczyć, pani? Jak mogę pomóc w twoim zadaniu?
Powoli sączył napój, nie przejmując się jego temperaturą.
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Dziękuje za pomoc
Nubuk szybko wypił napar, wziął kapelusz ze stołu i wstał. Zachwiał się lekko, oparł się o fotel. Przez chwilę oddychał głęboko z zamkniętymi oczami. Otworzył je i spojrzał na Sumati. Wkrótce... mogą polecieć głowy. Jeśli nie chcesz pomóc mi w zapobiec tym wydarzeniom, proszę, trzymaj swoją własną nisko. Mówię to nie tylko ze względu na twoje niezwykłe piękno, pani.
Zrobił dwa kroki w tył i ukłonił się z szacunkiem. Odwrócił się i spokój Archiwum po raz drugi został zakłócony przez miarowy stukot obcasów o kamienną posadzkę.
Zatrzymał się w innym pomieszczeniu, kiedy stanął naprzeciw Bibliotekarza. Zamyślił się, zdjął z głowy kapelusz i poprawił rondo. Ja... szukam pewnych informacji ze starych i rzadkich ksiąg. Interesuje mnie... Wszystko, co dotyczy następujących zagadnień: Kwarta, początek Lublina Pod, Czysty, Gargoyla, Bestia, uzdrawianie i uzdrowiciele, podróże między miastami Pod...
Widząc zdumione spojrzenie Archiwisty dodał: Zdaję sobie sprawę, że odnalezienie tych informacji będzie trwało. Jeśli tylko udałoby się panu znaleźć odpowiednie księgi, czy mógłby je pan dla mnie odłożyć? Niech czekają, a ja przyjdę przeczytam wszystko, co tylko uda się znaleźć. Teraz jednak muszę pana pożegnać, gdyż mam pewne bardzo ważne obowiązki. Wybaczy pan...
Ukłonił się Bibliotekarzowi i udał się w kierunku wyjścia, na ulice Lublina Pod.
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek