Zamachała do Trinovantesa, bo jednego była pewna. On jej nie widział, a to sprawiało, że czuła się pewniej.
Thairessa w pierwszej chwili nie zrozumiała, dla kogo jest trzeci fotel. Nawet za życia nikt jakoś szczególnie się nią nie interesował, ani jej wygodą. W końcu jednak podchwyciła, o co chodzi i uśmiechnęła się z wdzięcznością.
Gdy siadała, postronni widzieli tylko uginającą się pod delikatnym ciężarem niematerialnej i niewidzialnej osoby poduszkę siedziska...
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
- O co pytasz, Pani?
Zadała pytanie, choć raczej wiedziała, czego dotyczyło zaciekawienie Sumati. Ale wolała się upewnić, niż bez powodu kolejny raz rozdrapywać rany.
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
- Co wiem na ten temat? - teraz to Thairessa się uśmiechnęła, trochę bezczelnie, trochę z rozbawieniem. Spojrzała w oczy Sumati. - Mogę jedynie opowiadać. O znanym już uczuciu, gdy niewidoczna siła ciągnie w górę, a wokół robi się coraz zimniej. Gdy nie obchodzi cię już nic, bo wiesz, że zaraz wydarzy się coś nowego, a ty idziesz na to z radością, której nigdy jeszcze nie odczuwałaś. Uczucie tak znane, bo wydarzyło się dwa razy jednego wieczora.
Umilkła na chwilę, zamyślona. Ale zaraz ciągnęła dalej.
- I tak samo znane, niezrozumiałe szarpnięcie, jakby twój balonik nagle przypomniał sobie, że ma sznurek, który ktoś ściąga w dół. Upadek, lot w dół, gdy błagalnie wyciągasz ręce ku górze, która wciąż kusi, mimo zimna... Chcesz krzyczeć, ale zaraz twoja głowa odwraca się w dół i lecisz niczym pocisk, by rozbić się o bruk...
Obserwowała reakcje Sumati, ale i Nubuka. On tez nie słyszał jeszcze wszystkiego.
- Nagle czujesz zimno, które, co śmieszne, jest twoje. Pochodzi z ciebie. Musisz się przyzwyczaić do bólu tego mrozu, bo już nie ma zamiaru cię nigdy opuścić. Próbujesz biec, ale płyniesz w gęstym powietrzu, którym nawet nie oddychasz... - zatrzymała się na chwilę, też nie było jej łatwo mówić. - Potem się uczysz, jak wymijać ludzi, żeby cię nie poczuli. Jak dawać sobie radę, gdy nikt nie może pomóc.
Zaśmiała się nagle.
- Dlaczego to się stało? Jak się to stało? Nie wiem - zaakcentowała dwa ostatnie słowa.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Thairessa Wizjonerka 2009-01-07 00:02:37
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
- Wiesz, że jestem połączona z Nubukiem, Pani? Jak to się stało, też nie jestem tego świadoma... I albo on też nie wie, albo mi nie mówił - uśmiechnęła się ciepło do Krążcy. - Cała sprawa jest prosta, czerpię siłę od niego, ale w zamian za to nie mogę się oddalić za daleko i nazbyt długo, bo później, jak to już było, musi mnie szukać po całym Pod - zachichotała.
Chwilę poprawiała sznurowanie trzewika. Robiła to otwarcie, jedną ręką, druga jak zwykle zwisała na temblaku. Widać było, że lata posługiwania się prawą tylko dłonią wyrobiły u niej wprawę. Nagle kontynuowała.
- Wydaje mi się, że jestem czymś w rodzaju żywego wspomnienia... Chyba tak to najtrafniej nazwać. Nie mogę zmienić prawie nic w swoim wyglądzie, choć, z drugiej strony, oddziałuję w pewien sposób na otoczenie - podeszła do stolika i przerzuciła ostrożnie kilka kartek w jakiejś książce, by zaraz znów je przełożyć na odpowiednią stronę. - Nie jestem silna, ale chyba... Chyba się jeszcze na coś przydaję? W końcu wciąż mam moje wizje, choć teraz są jeszcze gorsze i dziwniejsze...
Popatrzyła na Nubuka z lekką dozą obawy.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Thairessa Wizjonerka 2009-01-07 01:31:11
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
- Moje wizje teraz... Są o wiele trudniejsze w interpretacji i zrozumieniu - powiedziała cicho. - Widziałam na przykład tych całych mnichów, zanim jeszcze pojawili się na ulicach... Widziałam osoby grające w karty o jakąś wysoką stawkę... Nubuk podejrzewa, że właśnie chodzi o miasto... - pokręciła głową. - Teraz to nie wizje, a jakieś szaleństwa. Do tego wracają wspomnienia, nawet te z Nad...
Mówiąc o Nad, Thairessa zadrżała wręcz, a jej postać na chwilę zrobiła się jeszcze bledsza.
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
Pozbierał księgi i dowlókł się do fotela. Usiadł na nim ciężko i z początku nie przerywał rozmowy Thairessy i Sumati. Dla Dziecka Ulicy to było coś nowego, chwila odpoczynku od roli niewidzialnego ducha może być dla niej zbawienna... Przysłuchując się kartkował woluminy. Trzy cienkie szybko odłożył, na jego kolanach został tylko ten ogromny, któremu poświęcił zdecydowanie więcej uwagi niż poprzednim.
Wejście Porcelanowego Serca jakby wyrwało go z transu. Uśmiechnął się do niego miło i skinął głową, sięgając palcami do ronda kapelusza. Po chwili zdjął go i położył na stole, obok pożółkłych kartek.
Widząc Trinovantesa tylko skinął głową. Uchwycił jego uśmiech i spojrzał za siebie - wprost na Thairessę.
- No,, no, no... - mruknął cicho pod nosem. Wykrzywił usta w lekkim uśmiechu.
Przeglądał księgę, pozornie nie zainteresowany rozmową. Robił to prawie jak dziecko, które nie umie czytać - różnica była taka, że dziecko tylko ogląda obrazki, on jeszcze czytał nagłówki, czasem jakieś zdanie wyrwane z kontekstu.
Słysząc ostatnie zdanie Thairessy podniósł głowę, na słowa Sumati odwrócił twarz w jej stronę.
- Strach i ból. Procesję kierującą się od pękniętej Bramy Krakowskiej na Rynek, na którym płonie ogień. Krzyczącą kobietę. - z martwą twarzą wbił się w rozmowę.
Z głośnym szelestem przewrócił kartkę.
- Oboje nie wiemy, co dokładnie się stało. Wiem, co chciałem osiągnąć... chyba mi się udało. Thairessa żyje i nie jest bezimiennym duchem. Żyje... - zamyślił się, wlepił spojrzenie w kandelabr. Skrzywił się lekko - ... na mój koszt. - zakończył kulawo. Wbił wzrok w zimne oczy guru.
- Nie chciałaś wyjść do Miasta Cieni, więc ono przyszło do ciebie, pani. Smutne, jak mało zostało nam wolnej woli.
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Nubuk Czysty 2009-01-07 09:42:22
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek