Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Ulice Miasta
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Ulica
Postów: 68
Punkty: 139
Z zaciekawieniem obserwowała Dandysa. Odsunęła się bardziej, żeby nie czuł jej zimna, i patrzyła sobie. Ta jego wędrówka od balustrady do balustrady uspokajała ją. Taka... Huśtawka.

Nagle jednak zauważyła, że nie są sami.
Oho... - mruknęła do siebie. Zaczekała, aż Dandys odbierze list, po czym najostrożniej jak się dało stanęła mu za plecami, ale tak trochę wyżej, żeby widzieć jego ręce. Była ciekawa, czy mężczyzna otworzy i przeczyta wiadomość.
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Triada
Postów: 80
Punkty: 160
Nubuk wychodzi z Zakakątka Żałobników
Krążca był zaniepokojony. Od dłuższego czasu Thairessa nie opuszczała go. Zapewnieniała, że czerpie siłę z niego. Bał się, że może wudarzyć się coś niedobrego.
Skierował się ku Kabaretowi Absynt. Rytmiczny stukot poprzedzał go, budził żebraków i trzymające się od nich z dala zwierzeta. Drogę przeciął mu zdyszany mężczyzna w czerwonej koszuli. Bez zbędnych ceregieli podszedł do Nubuka i wyszeptał mu do ucha kilka słów. W odpowiedzi usłyszał proste: Dziękuje.
Posłaniec odszedł bez słowa, tak jak się pojawił. Czysty westchnął i spojrzał w bezgwiezdne niebo. Wznowił marsz.
Z zamyślenia wyrwał go tupot bosych stóp. Podbiegł do niego obdarty, umorusany chłopiec. Był wycieńczony i przerażony, Nubuk mógłby przysiąc, że byłby w stanie policzyć jego żebra z drugiego końca ulicy, gdyby paskudna koszula dzieciaka nie była tak wielka. Chłopak złapał Krążce za rękaw i wydyszał:
Panie... Sędzia kazał przekazać... Czeka na pana na Rynku... chce się z panem spotkać...
Po tych słowach młodzian osunął się na ziemię. Nubuk kucnął obok niego, zbadał puls i bicie serca. Z niemałym wysiłkiem zaciągnął go do zaułku i odbiegł...
Wrócił prowadząc ze sobą tykowatego, zaniedbanego mężczyznę z torbą lekarską w ręku. Felczer kucnął przy nieprzytomnym chłopcu, zaczął go badać. Po chwili rozmowy nad nieprzytomnym dzieckiem Nubuk pożegnał się z konowałem i poszedł na Czarny Rynek
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Nubuk Czysty 2008-12-03 13:49:15
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 14
Punkty: 30
Patrząc na chłopaka, który ostentacyjnie czekał z jedną nogą na pedale, drugą na ziemi, lekko drżącymi dłońmi otworzył pismo. "Któż mógł chcieć się ze mną skontaktować?". Przebiegł je wzrokiem, a w miarę czytania, jego brwi powoli unosiły się ku górze.

Znów przeszedł go chłodny dreszcz. Złożył papier i wsunął do wewnętrznej kieszeni surduta. "Nie tylko ja dałem się omamić" pomyślał szukając monety dla posłańca. Wyjął kilka drobiazgów, które poniewierały się w kieszeni.
- Przekaż autorowi listu, że nie będę w stanie pomóc. Niezmiernie mi przykro. Mniemam, że Carska Policja będzie wiedziała więcej na ten temat. – starał się ukryć jad tej wypowiedzi, maskując go szerokim uśmiechem, jakim częstował flądrę z Dziennika Wschodniego, która wiecznie szukała sensacji. Podrzucił złoty pieniążek, który posłaniec zręcznie ułowił. Uchylił daszek czapki i - zataczając ostatnie koło - odjechał. W bramie zadźwięczał jeszcze nieczysto dzwonek.

Kąciki ust Dandysa powędrowały w dół. Ostatni widz wyszedł z przedstawienia. Nie ma przed kim grać. Znów ciężko oparł się o balustradę. Przez cały czas nie znalazł odpowiedzi na swoje pytanie. Chłód, który mu towarzyszył, nie ułatwiał myślenia. „A może ja nie żyję?... Może wtedy w sanktuarium?... Serce przestało pompować krew i dlatego?...”
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Ulica
Postów: 68
Punkty: 139
Chciała coś powiedzieć. Choć pewnie i tak by nie usłyszał. Zachowanie Dandysa, jego postawa... Chciała mu pomóc.

Poruszyła się, żeby znów usiąść na balustradzie. Z przerażeniem odkryła, że nie daje rady się wspiąć, ani nawet przesunąć. Zdołała się tylko skulić, siadając na moście, niemal na środku.

Robiła się coraz bledsza, słabnąc. Jej chłód też tracił wpływ na otoczenie. Zamknęła oczy.

Nubuk, ratuj...
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Thairessa Wizjonerka 2008-12-03 14:47:25
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Lublin Pod
Postów: 55
Punkty: 112
Powoli, bez pośpiechu, z powolną nonszalancją niosąc wielką walizkę podzwaniająca metalicznie przy każdym gwałtowniejszym ruchu doszła do Absyntu od strony Wieży.
Przystanęła niezdecydowana.
Niby nikt nie zabronił jej tak robić, ale przechodzić przez Kabaret tylko po to, żeby dostać się na zaplecze - to wbrew dobremu wychowaniu, a Maja powoli zaczynała sobie przypominać wszystkie te jakże nużące zasady. Z drugiej strony była przekonana, że jeszcze trochę a coś się urwie - jeśli nie jej ręka to rączka walizki...
"Każda wystarczająco zaawansowana Technologia jest nieodróżnialna od Magii"...
..."Każda technologia odróżnialna od magii jest niewystarczająco zaawansowana"
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 14
Punkty: 30
Ręka powędrowała ku sercu. Wsunął dłoń pod połę kamizelki, przymknął oczy i nasłuchiwał. Serce równomiernie odmierzało przepływającą krew. Usłyszał cichy szept, wychylił się przez balustradę i spojrzał w dół. Nie zauważył nikogo. "Może to jakaś para szepcze sobie czułe słówka poniżej mostu."

Usiadł opierając się plecami o balustradę. Wrażenie chłodu zdawało się słabnąć. Rozmasował zmarznięte dłonie. "A więc żyję... Ale co to za życie? Koszmar Lublina Pod rozpoczyna się od nowa..."
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Lublin Pod
Postów: 55
Punkty: 112
Westchnęła. Nie miała wyboru - nie można robić takich rzeczy, kiedy w Absyncie panował taki ruch. Podniosła walizkę i jak najszybciej mogła ruszyła w stronę zaułka, w którym było wejście dla służby.
"Każda wystarczająco zaawansowana Technologia jest nieodróżnialna od Magii"...
..."Każda technologia odróżnialna od magii jest niewystarczająco zaawansowana"
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Vesiculum
Skąd: Pod
Postów: 32
Punkty: 67
Charonita siedział przez parę godzin w zupełnej samotności. Odkąd skończył oficjalne spotkanie herbaciane na które zaprosił wszystkich swoich najbliższych przyjaciół prosił, by nikt nie zakłócał jego spokoju. Koncentrował się. Obmyślał wszystkie możliwe scenariusze.

A co jeśli się nie uda? Co jeśli nie będzie wystarczająco silna? Co jeśli stanie jej się coś złego? Czy wybaczy to sobie? Czy będzie w stanie kiedykolwiek spojrzeć jej w oczy? To ON ją na to skazał. Wybrał ją, więc teraz to ON będzie musiał ponieść konsekwencje swojego wyboru. Dokładnie tak jak w życiu...

Bał się, to prawda. Pamiętał swój 'pierwszy raz'. Klecha - tak go później zaczęli nazywać. Miał wrażenie, że nie podoła zadaniu, jednak jakimś cudem mu się to udało. A jak będzie z nią?

Z większością przeprowadzanych osób czuł pewną więź. Więź, która pozwalała mu wybrać tych Odpowiednich. W pewien sposób kochał każdego z nich. Niektórych nienawidził. To prawda. Do żadnego jednak nie podchodził obojętnie. Bał się jednak, że Charonitka (bo tak zwykł już o niej myśleć) będzie podchodzić do tego inaczej. Jak do kolejnego zlecenia. A nie oto przecież w tym chodziło...

Zamknął oczy i zanurzył się we śnie, gdzie czekała już na niego Kawka... > > >

StaryLublin wyedytował posta i wyciął zeń fragmenty sugerujące zmianę lokacji. Zmiana wyjaśniona na PW.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Porcelanowe Serce 2008-12-04 20:32:38
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 9
Punkty: 18
Ból poczuła po chwili-trochę mu zajęło zanim się przebił do świadomości i powiedział „HALOOOOOOOO!!!”. Zlokalizowanie epicentrum bólu niebyło trudne, wystarczyło odrobinę się skupić. Gorzej poszło palcom-zziębnięte i trzęsące się ręce nie chciały współpracować. Rozcięty łuk brwiowy pulsował nieprzyjemnie.

Pozostałe zmysły zaczęły się dobijać o swoją kolej. Było jej zimno i już się trzęsła. Nic dziwnego skoro leżę na bruku-pomyślała. Trzeba się podnieść…

Podparłszy się jedną ręką spróbowała zmusić ciało do wstania. Łatwiej chyba by było podnieść Titanica z dna.
Na pozór wszystkie części ciała trzymały się w jednym kawałku… tylko dlaczego nogi nie chciały współpracować?
W głowie wirowało, jakby świat postanowił sobie powywijać hołubce.

Kiedy udało jej się podnieść na nogi oparła ręce na udach i stała tak chwilę zgięta ze spuszczoną głową. Krew kapała co chwilę dekorując bruk w rubinowe kwiaty.
Wpatrywała się w nie ze zdziwieniem.

Tam gdzie leżała były również jej zniszczone okulary. Powoli schyliła się żeby je podnieść.
Musiałam upaść i oprawki rozcięły mi łuk brwiowy… tylko dlaczego tego nie pamiętam?
Schowała okulary do kieszeni kurtki. Powoli podniosła głowę do góry. Było już ciemno, latarnie rozcinały mrok nocy. Jak długo tu leżała? Co tu się wydarzyło?
Sprawdziła czy ma swoją torbę przewieszoną przez ramię i zlustrowała jej zawartość. Nic nie zginęło.
Wyciągnęła kilka chusteczek i przycisnęła je do rany.
Muszę szybko znaleźć lekarza, żeby mi zszył głowę-pomyślała, gdy spod przesiąkniętych chusteczek zaczęły wypływać kolejne krople krwi-inaczej się szybko wykrwawię.

Pierwsze kroki spowodowały kolejne zawroty głowy i falę mdłości. Żeby się nie przewrócić oparła się o ścianę najbliższego budynku. Wzięła kilka głębokich oddechów dla uspokojenia i wolno ruszyła prosto przed siebie podpierając się o ścianę i próbując nie upadać za często na bruk…

___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Blanka 2008-12-04 22:48:27
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 5
Punkty: 10
Ciężkie wrota klasztoru rozwarły się bezgłośnie i ze środka wypłynęła czarna procesja. Odłączyła się od nich niewielka grupa, pewnie przemierzająca ulice miasta. Sześciu Legionistów towarzyszyło Ojcu w drodze do haremu, jednak żaden nie wszedł za nim do prywatnych apartamentów Madamme
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz