Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
LARP Sen Nocy Letniej
Grimuar
Moderator
Ulcus
Skąd: Caliban
Postów: 829
Punkty: 1987
Słowik napisał:

Nie zarzucam Ci niczego, postąpiłeś, jak radziło Ci sumienie. Czy to nie z Tobą rozmawialiśmy razem z Seleną i Arkanem o wskrzeszaniu z martwych? Sądziłem, że posłuchałeś wysłannika niebios i dlatego podjąłeś taką a nie inną decyzję. Co nie zmienia faktu, że mój bohater był wściekły.


Powiem tak - w życiu bym takiej decyzji nie podjął wiedząc, że tyle grzechów ma na sumieniu - aczkolwiek zdawałem sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej jest pod wpływem sił zła(a dokładniej - stawiałem na to, że Greg oczarował ją za pomocą damy lub króla) - ale liczyłem na to, że Arkan będzie w stanie sprowadzić ją na ścieżkę dobra po jej powrocie między żywych.
"I can't believe life's so complex when I just wanna sit here and watch You undress"
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
Patrząc na to z dalszej perspektywy, Ty bardziej ukarałeś ją niż ja. :P
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Ulcus
Skąd: Caliban
Postów: 829
Punkty: 1987
Hyhy, no właśnie, więc może nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :P
"I can't believe life's so complex when I just wanna sit here and watch You undress"
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Słowik napisał:
(...) potem Saviya przyznała się do tego, że to ona była odpowiedzialna za tę śmierć.


Nie do końca tak to było, raczej Cenobita jej to "uświadomił". Właściwie sama nie wiem, jak to ocenić.

Gwindor napisał:
(...)zdawałem sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej jest pod wpływem sił zła(a dokładniej - stawiałem na to, że Greg oczarował ją za pomocą damy lub króla)


Coś w tym rodzaju. Tylko, że czar został rzucony jeszcze przed Hilwat - Saviya dostała rozkaz doprowadzenia do śmierci złego człowieka. W tym momencie nie wiem, czy przez to rzeczywiście była winna - w pewien sposób przyczyniła się do tragedii, ale Hrabi sam ją do tego zmusił. Na szczęście nie muszę oceniać wartość moralną jej czynów, bo na pewno bym się pogubiła.

Słowik napisał:
Patrząc na to z dalszej perspektywy, Ty bardziej ukarałeś ją niż ja.


To też jest ciekawe. Ona nawet nie odebrała śmierci jako kary, raczej jak wybawienie - to była wielka ulga, że będzie mogła odejść i połączyć się z ukochanym w zaświatach. Była wdzięczna Cenobicie. Wskrzeszenie i ostateczne przejście w ręce Yoratha było prawdziwą karą.
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: z krypty
Postów: 1672
Punkty: 3644
Gwindorze, to nie to, ze nie byliśmy - a w zasadzie mowię gównie we wlasnym imieniu - zainteresowani wskrzeszeniem, ale dla Miriam wskrzeszenie Saviy byloby po prostu marnotrawstwem... (wybacz, Dorotko :p) Cóż, zeszło się pannicy z tego świata, trudno. Jeśli na szali mam położyć los całego narodu cygańskiego, cóż - wybór był nadzwyczaj prosty.

Miriam wierzyła, że to co robi, ważniejsze jest niż jednostkowy los każdego z członków taboru, niezależnie, jak bardzo móglby to być jej bliski czlowiek. Oto nastanie nowy król cygański, który zjednoczy wszystkich wedrowców tulających się po bezdrożach całego świata! Król-chłopiec, który umrze, by móc się na nowo narodzić, by odrodzić się mógł cały jej naród!

Bylam cierpliwa i uważna. Jak pająk w sieci splatałam wątki i czekałam na efekty. Rozdawalam karty uważnie i z namyslem, nie chcąc stracic żadnej okazji na to, by osiagnac swój cel.

Stara była przekonana, że taki cel jest w stanie uświęcić wszystkie środki - i dlatego właśnie porwanie do piekła żywcem należało się jej jak mało komu. Większość z uczestników Hilwat jeżeli popełniło w życiu jakieś grzechy, to z potrzeby serca lub sprowokowana gniewem. Dla Miriam decydowanie o życiu i śmierci bylo jedynie zimną kalkulacją.

Kiedy podeszła do mnie Saviya z Nikolaiem, kiedy szukali u mnie pomocy przerażeni perspektywą zbliżającej sie śmierci Nikolaia, kiwalam głową ze zrozumieniem, głaskałam ich po glowach i powtarzałam, że na pewno wszystko będzie dobrze i do świtu wszystko sie wyjaśni, udając dobroduszną staruszkę, w duszy jednak cieszyłam się z tego, że śmierć starszego brata oszczędzi prawdopodobnie w przyszłości Peshy koniecznosci dochodzenia swych praw przed pierworodnym i powitym w prawowitym łożu starszym bratem. Przecież każdy musi umrzeć, a Nicolai to nie jest nikt, po smierci kogo świat nie mógłby znów stanąc na nogi.

Los Rudej byl mi calkowicie obojętny - była narzędziem, którego pomoc nie była mi juz potrzebna. Spełniła swoją rolę, za sprawą wiedźmich eliksirow powiła dziecko z wlasnym bratem - a czy bylo to dla niej źródlem radości czy udręki, przestało być ważne.

Gunnara kochałam. Z całej rodziny, nie licząc Peshy, byl mi najbliższy. Cóż z tego jednak, jeśli był słaby. Gdyby trzeba było, poświęciłabym go bez wahania. Nawet, gdybym potem do końca życia miała go opłakiwać.

Yorath był człowiekiem godnym mojego szacunku. Zdecydowany i silny, jasno określil sobie swój cel i potrafił skutecznie ku niemu podążać. Jego spowiedź przy ognisku była dla mnie przykrym widokiem - oto samotny wilk, osaczony i nękany przez sforę psów.

I jeszcze jeden godny przeciwnik: Nadia. Dobra i smutna Nadia, jedyna silna kobieta w taborze. Jak skala, o którą rozbijają się fale przypływu, kobieta potrafiąca znieść więcej, niż niejeden meżczyzna. Silniejsza niż Gunnar, odważniejsza niż Yorath.

Książę - poeta budzil moją sympatię, ale był dla mnie dzieckiem. Radosny i naiwny, w dziecięcej ufności do ludzi nawet nie byl w stanie domyślić się, jak bardzo mogą mieć robaczywe serca ci, którzy się do niego rzekomo szczerze uśmiechają.

I tylko jedna osoba spośród uczestników czarodziejskiej nocy Hilwat budzila moją calkowitą odrazę i pogardę: człowiek, który jak pies chodził przy nodze swego pana, ten, który nawet nie próbowal uwolnic się z jarzma (Mroq, pozdrawiam, mam nadzieję, że nie poczułeś się dotknięty ;))

__________
Ostatnio zmodyfikowany przez Gomora 2008-07-16 02:07:19
Człowiek o wąskich horyzontach lepiej widzi to co przed nim.
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Czytam Wasze słowa i wzruszenie me serce przejmuje: nie spodziewałam się, że tak wiele pasji będzie w tym nad czym pracowaliśmy.

A teraz mały, nieco mniej przyjemny, offtop. Misio zgłosił się na ochotnika - windykatora - komornika. W moim imieniu będzie zbierał po 5PLN od uczestników LARPa. Bylibyśmy wdzięczni za współpracę. ;)
Dziękujemy!
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
KTO CHCIAŁBY NAPISAĆ RELACJĘ Z LARPA DO DZIAŁU ARTYKUŁY NA PORTALU?
Offline
Profil
Wiadomość
Vesiculum
Skąd: z Cukru
Postów: 42
Punkty: 85
Dotknięty zwróceniem uwagi na niego co jest akurat miłe.. a po co uwalniać się od kogoś kto ma większą siłę przebicia i załatwi za Ciebie Twoje sprawy?

Szkoda, że poległ w trakcie ;P

__________
Ostatnio zmodyfikowany przez mroq 2008-07-16 13:17:57

__________
Ostatnio zmodyfikowany przez mroq 2008-07-16 13:18:39
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Ulcus
Skąd: Omicron Theta
Postów: 604
Punkty: 1457
Rozszyfrowałem ich: TO WERBAT BYŁ PRZYDUPASEM MROQA!!!

Nieźle to zakamuflowaliście :D
If you don't eat yer meat, you can't have any pudding! How can you have any pudding if you don't eat yer meat?!
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Erosio
Postów: 471
Punkty: 1066
Iolanowi mroq namieszał w głowie bardziej niż ktokolwiek inny :) Jedna, czy dwie rozmowy i już nie wiedziałem kto jest kim :P A tak przy okazji... może by w oddzielnym wątku wstawiać swoje postaci, jeśli ktoś by chciał? ;)
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz