Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Misterium Rodu Featherlove
Gdybyś to ty tworzył historię rodu Featherlove, byłaby to opowieść o...
śmierci i zmartwychwstaniu 7% [1]
miłości i przeznaczeniu 23% [3]
cykliczności życia 0% [0]
wędrówce dusz 0% [0]
wierze i sprawach duchowych 7% [1]
tajemnicach i mistyce 23% [3]
ciemnych zakamarkach ludzkiej duszy 38% [5]
Admin
Grimuar
Car Luxurians
Skąd: Gdynia
Postów: 2747
Punkty: 9108
Misiaczku! Nijaki? Byłeś boski! Byłeś taki wredny, apodyktyczny i niemiły, że nie mogłeś bardziej sprzyjać moim planom i działaniom!

Dzięki Tobie mogłam odgrywać rolę biednej, pokrzywdzonej cioci usiłującej tylko przeciwstawiać się szaleństwu i despotyzmowi Bernarda! :D

:**

lowe :D
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Selket 2009-07-14 18:51:49
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Chełm/Lublin/reszta świata
Postów: 1081
Punkty: 2317
Jedno słowo: MASAKRA.

MASAKRA #1: atmosfera "Misterium" i Drzewo
MASAKRA #2: "Pieczęć" wwalała w glebę, pozytywnie
MASAKRA #3: intrygi
MASAKRA #4: niektóre postacie... cud, miód, orzeszki i mrówki łażące po plecach
MASAKRA #5: Bernard i jego Wyrzucenie Mnie Z Rodu (TM) :P
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Ojej... Aż nie wiem, co napisać. Może tak: Wiewiórko, Słowiku - dziękuję. To był najlepszy LARP w moim życiu. Tysiącwarstwowa fabuła, niebanalne postacie, totalny dramatyzm, i jeszcze Złamana Pieczęć - po prostu absolutne mistrzostwo. Po prostu - dziękuję.

Ze swojej strony powiem tylko tyle: nigdy, absolutnie NIGDY się tak nie wczułam w żadną postać, jak w Gwyneth i Karolinę. To były prawdziwe, niepowtarzalne emocje, prawdziwe łzy, prawdziwa rozpacz i prawdziwe szczęście (choć tego ostatniego mało zaznałam). Pierwszy raz się tak naprawdę straszliwie popłakałam na LARPie - i to od razu trzy razy! ;) Gwyneth była taka prawdziwą "moja" postacią, dokładnie taka, jakie lubię - a Karolina była postacią, jaką zawsze chciałam zagrać, ale nie miałam okazji. Naładowałam sobie baterie tym LARPem. Dziękuję.

Co do samej gry mam jedno zastrzeżenie, ale nie było to niedociągnięcie ze strony MG, ale niektórych graczy. Ludzie, jeśli nie możecie grać na poważnie, to ok, trudno - ale do diabła, przynajmniej nie psujcie zabawy innym, którzy naprawdę cieszą się LARPem. Na co niektórych bardzo się zawiodłam. Niektórzy sprawiali wrażenie, że robią wszystko, by tylko wybić innych z rytmu. Nie będę wskazywać palcem, ale niesmak pozostał. No cóż. Mam tylko nadzieję, że to nie zniechęci Squirel i Słowika do ewentualnych przyszłych projektów.

Orgowie - jeszcze raz dziękuję za tego niesamowitego LARPa. Współgracze - dziękuję tym, którzy bawili się wraz ze mną w Dworzyszczu Featherlove, a nie pod stodołą na ranczu.

Miśku - Bernard wcale nie był nijaki. Fakt, wyobrażałam go sobie inaczej, ale wyszło super. Dziękuję za wyrozumiałość wobec Gwyneth. A poza tym, pamiętaj - mamusia Cię kocha, syneczku! ;) Ty i Bioły byliście najlepszymi dziećmi, jakie mogłam mieć. Lowe :*
Braids - teraz już wiem, że Monday była tylko BNem, ale jej śmierć tak czy inaczej złamała mi serce. Pierwszy raz w życiu się tak naprawdę popłakałam na LARPie - strata Monday sprawiła, że LARP zaczął się dla mnie tym przysłowiowym wybuchem wulkanu. Straciłam jedyną osobę, której mogłam się naprawdę wyżalić, i to naprawdę mnie ostatecznie złamało. Mimo to dzięki za to przed-i-początkowo-LARPowe ziomalstwo, każdemu życzę takiej fumfeli ;) Dzięki Tobie mogłam się naprawdę od razu wczuć w moją postać, dziękuję Ci za to :* Miałaś mnie nawiedzać, ale że wyszło jak wyszło myślę, że Monday i Gwyneth balują teraz ostro w zaświatach ;)
Pinky - bałam się, jak będzie wyglądać nasza interakcja. Przyznaję się, zwątpiłam. Przepraszam. Byłeś niesamowity. Dziękuję za wszystko. Również za to, że jako jedyny byłeś przy mnie, kiedy oddałam życie za Sakrament. I w ogóle. Dziękuję. Od teraz jesteś moim ulubionym LARPowym bratem.
Litwin - dzięki za Connora. Wiem, że nasze rozmowy typu "Ale tak? Nie, prawda?" "Nie, na pewno nie... Tak?" "Nie, nie!" musiały być straszne dla postronnych, ale myśmy się świetnie rozumieli. I dzięki, że - świadomie czy nie - podczas szkatułkowego LARPa przywiodłeś mnie do rodziny.
Elfie - dziękuję, że zajęłaś się mną po śmierci Monday, i że starałaś się mnie chronić.
Selket - świadomie czy nie, pomogłaś mi pozbyć się niechcianego ciężaru ;) Cioteczko, owinęłaś mnie sobie wokół palca! I ciesze się, że byłaś Jezebel - to była moja postać, dziękuję za tą cudowną kreację :*
Aiduchu, Em - przepraszam za to na Złamanej Pieczęci, mam nadzieję, że wybaczycie mi i słowa, i dość brutalne złamanie nołtacza. Lowe.
Marco - nienawidzę Cię, przeklęty mężu! Ciesz się, rękawiczki się doprały. Dzięki za 100% wczucia się w sytuację, oraz uspokojenie mnie telefonem międzymiastowym po szkatułce, byłam cała roztrzęsiona. Lowe :*
Bioły - Ty wiesz, syneczku, że się starałam. Dżizas, w przerwie międzylarpowej miałam chwilę refleksji i stwierdziłam, że już nie załamię się przy niczym nigdy jak po śmierci Monday. Myliłam się.
Jaca - nienawidzę Cię! ;)

Całej reszcie graczy dziękuję również za wspólna zabawę. Lowe dla wszystkich. I jeszcze raz dziękuję Squirel i Słowikowi za to niesamowite przeżycie, które przerosło moje najśmielsze oczekiwania. LOWE! :*
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2009-07-17 14:44:11
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
Misiek, wcale nie. Bernard ze wszystkich sił walczył o autorytet, chociaż jego metody pogrążały go coraz bardziej. Poza tym pamiętajmy, że dla niego to była największa trauma.

Em: masakrę to urządziliście sobie sami.

Gwyn: Dla tego typu słów warto robić LARPy. Dziękuję.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Słowik 2009-07-15 23:24:05
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: ż daleka
Postów: 1445
Punkty: 3020
Crap, niełatwo mi pisać o tym LARPie. To wszystko było zbyt skomplikowane.

Miśku - to nie do końca jest tak, że Guss był taki nijaki. To, co Bernard przeżył pięćdziesiąt lat temu, Guss miał od miesiąca. Dla niego miesiąc to tyle co splunąć. A Ty byłeś tak wrednym skurczybykiem, że podejrzewałem Cię aż do momentu, w którym powiedziałem wprost, że jesteś niewinny.

Elfico - chyba tylko Ty sprawiłaś, że nie wydałem przedwczesnego wyroku na rządzących zakonem. Ta odrobinka szczerości sprawiła, że nie byłem pewien do końca. Dziękuje, że zaopiekowałaś się tym dziwnym, przerażonym chłopcem :).

Litwinie - cholernie bałem się początku LARPa. Nie spodziewałem się, że kiedy odegram fainta, zaniesiesz mnie do dworu. Wow. Dziękuje za całą troskę, nawet podszytą brakiem zaufania.

Aiduchu - byliśmy trochę bliżej siebie, bo znaleźliśmy się w tej samej sytuacji. Ty i Connor byliście jedynym ludzkim powodem, dla którego chciałem zostać we dworze. Zaś co do Złamanej Pieczęci... Ty cholerna strzygo, gdyby nie Ty, wszystko potoczyłoby się dużo lepiej! Tyle czasu ile musiałem Ci poświęcić i to Twoje ciche poparcie...

Dorota - jedna z pierwszych osób z rodu, które poznałem. Jedyna śmierć (poza Monday), która mnie naprawdę dotknęła. Wybacz, że nie zareagowałem na to w żaden sposób, po prostu nie byłem do tego zdolny :(. Chociaż byłaś najtrudniejszą żoną, jaką mogę sobie wyobrazić, to i tak... Byliśmy wspaniałą rodziną.

Bioły - szkoda, że wszystko potoczyło się tak, że musieliśmy Cię zabić. Naprawdę, razem z Miśkiem byliście niesamowici. Być może nie było innego wyjścia, jednak... Cała sytuacja zgotowała mi olbrzymią traumę. A co do dużego - oszukałeś nas wszystkich, chociaż dałeś mi to, czego pragnąłem. Byłeś tym, który przekonał mnie ostatecznie do tego, że zakon to szopka. Wow.

DrAqu - przez Ciebie, skur***lu, zabiłem własnego syna. Mam nadzieję, że te siedem ciosów bolało Cię chociaż odrobinę tak bardzo, jak mnie cała sytuacja. :P

Pinky - w ostatnim momencie oczekiwałem od Ciebie ciut więcej zdecydowania. To na mnie spoczywał największy ciężar, zaś Ty... Byłeś tylko twórcą całej sytuacji. Heh. Tatusiu, dzięki za grę.

Bodzio - byłem jednym z tych, którzy przyczynili się do Twojej śmierci. Bardzo żałuję własnej pomyłki... Po prostu wiedziałem, że jesteś postacią skrajną, arcydobrą lub arcyzłą... Przypadek sprawił, że się pomyliłem. Wybacz.

Jaca - oszukałeś mnie tak, że... argh! Umrzyj.

Słowiku - każda rozmowa z aniołem była dokładnie tym, czego oczekiwałem tworząc postać. Dzięki za to, mogłem poczuć prawdziwe błogosławieństwo i przekleństwo Gussa.

Dziękuje Wam wszystkim za LARPa. Lowe :).
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Słowik napisał:
Gwyn: Dla tego typu słów warto robić LARPy. Dziękuję.


Ale nie, to ja dziękuję. Jesteście cudowni :*
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: ż daleka
Postów: 1445
Punkty: 3020
Orgowie, mam pytanioprośbę!

Od kilku dni czekam na uzupełnienie drzewa o postacie ze szkatułki, Eleonorę i Duncana - czy macie to w planach? Bardzo chciałbym zobaczyć drzewo skompletowane.

W zasadzie, to nie tylko zobaczyć, ale też skopiować i zachować na pamiątkę - czy będzie gdzieś udostępnione?

Proszęproszęproszę!
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
O, ja też, ja też!

Nie mogę się też doczekać zdjęć z samego LARPa :D
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
Tak, uzupełnienie drzewa jest jak najbardziej w planach. Zabierałem się za to już ze trzy razy, ale cały czas coś mnie odpędzało od komputera. Jeśli uda mi się wygospodarować chwilę czasu, zrobię to jeszcze przed wyjazdem. Jeśli nie, będziecie niestety musieli poczekać do sierpnia.


Czekam też na opinie o LARPie pozostałych graczy: co się podobało, co się nie podobało, byleby krytyka była konstruktywna.
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3889
Punkty: 11570
Na stronie terrAkademikonu jest już ostateczna wersja drzewa, uzupełniona o postaci z 1780 roku. Zapraszamy.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz