Tato, tato! Pomimo grania na cztery fronty nie zginęłam!
Udało mi się zrealizować wszystkie cele swojej postaci: Car dowiedział się o wszystkim co miałam mu do powiedzenia, i wraz z Ojcem przeżyli. Nowy Porządek rozwalony w drobny mak, a i moje osobiste interesy z Kawką i Nubukiem ułożyły się jak należy. Ilość osób wiedzących o liście ograniczyła się do właściwej, czyli dwóch. Nawet dostałam więcej niż chciałam, bo nie dość, że przeżyłam, to Car się nie dowiedział (jak sądzę) o moim wielkim mission fail - choć nie do końca był to fail, jak się okazało Nie jestem pewna wprawdzie, jak się by potoczyły dalsze losy mojej postaci...
Jeszcze przeżywam Wielka finalna mowa Pana-na-Wieży (ze szlagierem LARPa w tle) to było naprawdę mocne uderzenie na koniec i zrobiła na mnie mega-uber-wrażenie. Ja chcę jeszcze raz!
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)
No, jestem pod wielkim wrażeniem. Tego LARPa zapamiętam do końca życia, albo i do wskrzeszenia (swoją drogą, sorki, Nubuk, że potem i tak zginęłam - omówiłam Ci resztę w smsach ). Gargoyla - kobieto, byłaś niesamowita! Nubuk, Trinovantes - cudownie się z wami współpracowało. Reszta - sorki, że nie wymieniam z imion, ale też ukłony.
Za to Wiewiórce to padnięcie do nóg za to wszystko. Kobieto, w życiu nie myślałam, że można zrobić coś tak fenomenalnego!
Przyszła pora na refleksje na temat strojów. Jako domorosły znawca mody, stwierdzam, że:
Najbardziej steampunkowy: Scarface
Najbardziej Pod: Porcelanowe Serce
Najbardziej pasujący do klimatu: Czerwona Madamme, Thairessa,
Najbardziej charakterystyczny: Gargoyla, Kawka
Kwiatki:
Nubuk rozmawia z Dandysem o sprawach im tylko znanych, kiedy drugi z panów wyrzuca z siebie grobowym, przerażonym głosem:
- Jakie ona ma oczy!...
- Kto?
- Jakie ona ma oczy!!
- A, Kawka... - zupełnie lekceważącym tonem.
Wyznanie Zamsza:
- Nie! Nie mam dynamitu w torbie, mam dynamit tu!
Wyciągając czerwoną laskę z pod płaszcza.
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Najbardziej pasujący do klimatu: Czerwona Madamme, Thairessa,
O, zostałam doceniona Dzięki, strój ewoluował kilkanaście dni, była obawa, że nie będzie pasował, po poszłam pod postać, nie pod czysty steampunk... Ale było super (ach, pamiętam - idę na LARPa ulicą, na płaszczu ta moja chusta, zasłania mi włosy, trochę twarz... I słyszę za sobą co chwila "Żydówka idzie!"
Dorota, nie doceniasz tego, jak daleko zaszła gra Cara Mission Fail byłby, gdyby Madame zaczęła działać na niekorzyść Cara, a tak... Cóż... Car był dla Madame, jak ojciec... Zgadnij, za czyjego jeszcze ojca Car mógłby się teraz uważać O nie... Misja Madame udała się doskonale
Cóż mogę powiedzieć... Po powrocie na stancję przez kilka dobrych minut próbowałem zmyć z twarzy i włosów te tony chemii, które były nań nałożone
Oskarów rozdawał nie będę, choć przyznam, że parę osób naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. Szczególnie Kawka, której "piorunujące spojrzenie" wprowadziło niemałe zamieszanie w Ulicach Miasta.
Szczerze mówiąc znów, jak to miało miejsce cztery miesiące temu, nie mogę się z Larpa otrząsnąć. Pomimo tego, że nie żyję mam niesamowite poczucie spełnionej misji i jestem niesamowicie dumny z mojej córki Mam nadzieję, że nie zawiedzie pokładanego w niej zaufania
Nie mogę się doczekać oficjalnej publikacji historii innych postaci. Mam wrażenie, że zostało stworzone coś, co na długo wyryje się w pamięci wszystkich uczestników.
If you don't eat yer meat, you can't have any pudding! How can you have any pudding if you don't eat yer meat?!
drAq - Nigdy bym się nie ośmieliła działać na niekorzyść swojego "ojca" i mistrza. Akurat chyba byłam dziwnym Ochrańczykiem, bo naprawdę pozostawałam Ci lojalna, choć musiałam jeden drobiażdżek mały ukryć Starałam się doprowadzić do tego, by Cesarz i Ojciec jakoś się dogadali, w czym upatrywałam korzyść dla obu stron. Nie wiem, czy Nisel się zorientował, że niby konspirując z Nowym Porządkiem chroniłam Lulu, ale tak naprawdę i tak przekazywałam wszystkie ostrzeżenia Ojcu, Carowi oraz Nubukowi, który ostatecznie z moją drobną pomocą go zdemaskował.
Chociaż przyznaję, że plan awaryjny miałam 100% emo - gdyby wydarzenia potoczyły się o wiele gorzej i doszłoby do pojedynku między przywódcami Legionu i Ochrany, rzuciłabym się raczej na kartę rzucaną przez Cara - w ten sposób nie tyko ratując Ojca przed śmiercią, ale też podążając za swym panem w zaświaty na dalszą służbę Stwierdziłam, że byłby to jedyny sposób, by odkupić swoje grzechy z Nad. Wróżba, którą dostałam później, tylko umocniła mnie w przekonaniu, że to byłoby słuszne postępowanie.
Ale ja lubię swoje emo postacie, które zawsze przyjmują samobójstwo jako ewentualne rozwiązanie problemów
Swoje typy na "WIN" przedstawię po dokładnym przemyśleniu, a na razie po cichu liczę, że Squi jest zadowolona z ostatecznego kształtu i przebiegu akcji, i wrzuci nam takie creditsy i "Oskary" jak po "Śnie Nocy Letniej", bo to się wtedy bardzo przyjemnie czytało jako oficjalny koniec LARPa *mrug, mrug do Wiewiórki, której wielki szacun za ten ogrom wykonanej pracy*
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)
Nie sądzę, by Car ze swojej strony dopuścił kiedykolwiek do pojedynku z Ojcem... Zresztą jakikolwiek pojedynek skończyłby się dla Cara raczej marnie (czarna 3), stąd właśnie sposób działania Cara przypominał bardziej partię szachów. Manipulowanie, ustawianie wydarzeń, co ciekawe, nie przypominam sobie, by Car rozmawiając z kimkolwiek skłamał, raczej w odpowiedni sposób przedstawiał prawdę lub jej fragmenty odpowiednim osobom Ciekawie patrzyło się siedząc na uboczu, jak poruszone tu i tam struny, rezonują na przestrzeń sanktuarium