Właśnie udało mi się przynajmniej jako-tako pozbierać się po Gangach i po Gangów "omawianiu" :>
Po pierwsze:
Wiewiórko, Fallarq - dziękuję, że daliście mi przez tyle tygodni możliwość uciekania z Nad do Miasta Cieni. Larp się skończył i ogromnym żalem zerkam na stronę Gangów wiedząc, że to zamknięty już rozdział. Sama nie wiem, co teraz będzie dawać mi siłę do tego, by znów wstać rano do pracy...
Dziękuję.
Po drugie:
Dzięki wielkie naszym
Fotografom 
Cieszę się, że mieliście pozytywne odczucia i mam nadzieję, że spotkamy się wszyscy jako gracze na kolejnym LARPie
Po trzecie:
Przepraszam wszystkich tych, których wysłałam na tamten świat

Służba nie drużba, wybaczcie...
Chociaż nie...
Zamsza nie żałuję

(wybacz Merlinie, ja naprawdę przekonana byłam, że ty złym człowiekiem byłeś, i moje emocje - i podjudzenie Kornika - przeważyły szalę...) Gdybyś Ty miał choć jakichś popleczników... a póki co, nikt dobrego słowa o Tobie nie powiedział no i te podwójne ładunki wybuchowe... Eh, no sam powiedz

Przepraszam, że tak szybko wykluczyłam Cię z gry.
Klecho - po jaką cholerę trzymałeś rękę w kieszeni?

Byłam pewna, że masz tam broń, bo przecież wiedziałeś...
- Kawko, czyżbyś próbowała wywieść mnie poza mury Sanktuarium? - zapytał wtedy Klecha uśmiechając się dziwnie. Wyszliśmy na zewnątrz. Klecha nie wyjmuje ręki z kieszeni, pewnie trzyma tam naładowaną broń. Cwana bestia, najwyżej powystrzelamy się oboje.
- Klecho, mówiłam Ci, że chciałam się wyspowiadać... Popełniłam w życiu wiele grzechów... - Czemu nie wyciąga tej spluwy?! -
Być może dorzucę do nich jeszcze jeden. Błysk, huk - i tu Misiek poległ, otwierając szeroko ze zdziwienia oczy pytając mnie jeszcze:
Ale dlaczego?
Wybacz Miśku, dla zysku, słonko, dla zysku... Osobiście nic przecież do Ciebie nie miałam

Komuś po prostu zależało na Twej śmierci.
Spaślaku, pojedynek z Tobą był dla mnie czystą przyjemnością. Tą chwilę zatrzymam w pamięci najdłużej. Póki co brak mi słów, żeby oddać w pełni tą chwilę, ale Kubo, mam nadzieję, że pamiętasz o naszym układzie?

Naprawdę cieszę się, że chybiłam

I dziękuję Ci za wspólnego shota, kiedy mogliśmy się napić jak zawodowiec z zawodowcem:
Ale kto dzisiaj mordercom ufa, więc srebrne kule śpią w czarnych lufach...
Dandysie, Korniku – chylę czoła przed Waszą decyzją. Dandys odkupił w moich oczach krokodyle łzy, a Ty, Korniku? Zastanawiam się, czy zrobiłeś to z własnej woli... Jeżeli tak, to jednak byłeś porządniejszy, niż mi się wydawało
Po czwarte:
Dziękuję wszystkim, z którymi miałam przyjemność i zaszczyt zanurzyć się w magię tej niesamowitej nocy.
Sędzio, Kacie – być może byliście jedynymi, przed którymi drżała Kawka. Brawo za stroje! Szymku, szeryf był strzałem w dziesiątkę. Koniu, wyglądałeś naprawdę przerażająco...
Trinovantesie – kiedy szedłeś do Sanktuarium wystukując na starych drewnianych schodach rytm kroków podkutą laską, a zza Twoich pleców wyłonił się z mroku nagle cylinder Klechy i barczysty, zakapturzony Kat, poczułam dreszcz na plecach. Panowie, oklaski.
Panie Doktorze - z niekłamanym żalem przyjęłam wiadomości o Pańskiej przedwczesnej śmierci. Doszły mnie słuchy, że był Pan ponoć rewolucjonistą i zamachowcem, co uważam za zwykłe szykany i kalumnie. Jak ktoś o tak wyszukanych manierach mógłby być zwykłym wywrotowcem?
Scarface – żałuję, że nie pozostałeś przy życiu dłużej. Naprawdę wiele rzeczy mógłbyś zmienić...
Madame – dziękuję za Twe wsparcie. Byłaś osobą, na którą zawsze mogłam liczyć.
Porcelanowe Serce – pisząc cały ten post zastanawiałam się co tu napisać... Ten post miałby chyba kilka kilometrów, gdybym chciała napisać tu wszystko o Tobie i dla Ciebie. Twoja postać była czysta i piękna. Chociaż powiedziałeś mi, dlaczego mnie wybrałeś, chyba jednak nigdy w pełni nie zrozumiem Twej decyzji. Kiedy tak stałeś czekając na mnie w Bramie Krakowskiej, wyglądałeś naprawdę jak postać z innego świata. Będzie mi Cię brakowało w Lublinie Pod. Dziękuję za wszystko, przyjacielu.
Tak wiele chciałabym jeszcze napisać...