Wygląda na to, że w sesji niedzielnej udziału nie wezmę.
Trochę jestem zaskoczona, że podobają się Wam zdjecia Sumati, bo sama byłam bardzo rozczarowana efektem (chłopaki, nie bierzcie tego osobiście, to absolutnie nie jest przytyk do Waszych umiejętności, po prostu mój wygląd odbiegał od tego, co pragnęłam sobie wyobrażać)

Natomiast pomimo (a może dlatego?) straty kolorów, dużo bardziej podobają mi się moje zdjęcia w sepii.
Grimuarczycy, muszę przyznać, że podziwiam Wasze przywiązanie do postaci. Sama tego nie odczuwam, niewątpliwie dlatego, że nie tworzyłam swojej postaci, nie spędziłam godzin i nocy nad opisywaniem i wgłębianiem się w jej historię, nie zżyłam się z nią i dlatego też Sumati pozostała dla mnie tylko postacią, taka jak w innych larpach.
Za to zastanawia mnie twierdzenie Gomory, coś, nad czym, może ktoś pamięta, zastanawiałam się już wcześniej.
Gomora napisał:
Przecież to tylko gra... Będą następne LARPy... Tylko czemu czuję się, jakbym coś bezpowrotnie utraciła?
Trudno mi to wyrazić. Siedzę tu tak ze świeczkami w oczach, patrząc w Wasze posty i po prostu nie wiem, co mam Wam dalej napisać...
Już po wrażeniach po "Śnie..." zastanawiałam się: czy będziemy chcieli i umieli zagrać "zwykłego" larpa? Kiedyś wspomniałam, ze ludzie zaczną obawiać się pisania i organizowania "zwykłych" larpów, bo graczom już zawsze będzie czegoś brakować, nie będzie ich to zadowalać, bo to "nie będzie TO" i wrażenia będą zawsze średnie, niedosyt i brak tego "czegoś"

A przecież nie jesteśmy w stanie z każdego larpa robić megaprzedsiewzięcie
