Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Seriale fantastyczne, quasi-fantastyczne i niefantastyczne
Postów: 4991
Punkty: 0
No właśnie ja też kiedyś obejrzałam pilota Rzymu i ze dwa odcinki. I nie oglądałam dalej, bo jakoś nie przypadł mi do gustu i trochę mnie nudził.
Może kiedyś spróbuję raz jeszcze, jak mi się skończą lepsze - w mym własnym mniemaniu - pomysły na oglądanki. :-)
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Frederiksberg
Postów: 1726
Punkty: 3858
Właśnie skończyłam oglądać pierwszy odcinek Desperate Romantics. Obiecałam sobie zapoznać się z serialem nie zważając na żadne recenzje i na to, czy nie okaże się nudny, tak ze względu na tematykę (w końcu rozchodzi się o jednego z moich dwóch największych idoli, D. G. Rossettiego). I cóż mogę rzec... Jestem zach-wy-co-na. Pilot nie tylko jest bardzo "ładny", ale też żywy, wciagający, zabawny. Dawno nie miałam czegoś takiego, by po pół godziny oglądania czegoś pragnąć, by to trwało jeszcze, i jeszcze, i jeszcze, a nie tylko następne pół godziny. Dawno nie miałam takiej frajdy.

A jak zobaczyłam aktorkę, która gra postać Elizabeth Siddal, prawie dostałam zawału serca. Po prostu perfect. Mam nadzieję doczekać się Jane Burden, zastanawiam się, jak ją sportretują. Pewnie znalazłabym stosowne zdjęcie na internetach, ale nie odmówię sobie pierwszego wrażenia, jakie zrobiła na mnie ta pierwsza.

Słowiku, dziękuję za info, uwielbiam Cię :)
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2009-08-15 01:08:39
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Ja sobie pozbieram odcinki i obejrzę wszystkie na raz. W takiej sytuacji zwykle mam więcej frajdy. Nienawidzę na coś czekać, bo wtedy przestaje mi się chcieć to oglądać.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Frederiksberg
Postów: 1726
Punkty: 3858
Jeśli dobrze liczę, za jakieś 2 tygodnie serial się skończy (całość ma 6 odcinków, a ostatnio wyszedł czwarty), więc będzie okazja. Ja właśnie skończyłam drugi epizod, którego głównym tematem była Ofelia Millaisa, i zabieram się za trzeci.

Odnoszę tylko wrażenie, że aktor grający mego idola jest jakby sztywny, nienaturalny. Albo ma dziwną manierę w odgrywaniu tej postaci. No well. W tym serialu moim ulubieńcem i tak jest Millais. (Wiecie, że nosi fioletowy frak? Obczajacie, fioletowy!)
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Mam nadzieję, że nie planują drugiej serii. ;-)
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Otchłań demencji...
Postów: 794
Punkty: 1757
Powiem szczerze, ja się wciągnąłem w ta serie. Nie lubię dramatów, romanse mnie nie pociągają. Ale w tym serialu te uczucia sa takie... prawdziwe. Jakbym czuł zazdrość, zawiść czy miłość, wszystko razem z bohaterami. ;)

Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Frederiksberg
Postów: 1726
Punkty: 3858
No właśnie tutaj mam pewne zastrzeżenia co do "autentyczności" uczuć niektórych postaci / aktorów (Rossetti ;( ), are whatever.

BTW, wygrzebałam gdzieś, że kiedyś - w jakichś latach 70. chyba - BBC miała inny, też 6-odcinkowy serial o Bractwie, z tym że już bardziej oparty na faktach i nie zabawny. Podobno był szalenie popularny, ale nigdzie już go nie puszczają i nie da się go nigdzie zdobyć, niestety. Mam tylko nadzieję, że primo: wydadzą go kiedyś na DVD, secundo: serial był lepszy niż jego tytuł - The Love School :P
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2009-08-16 13:23:39
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3794
Punkty: 11339
Ej, mnie się Rosetti bardzo podobał. Tak sobie wyobrażałem tego dandysa, który nie ma na chleb, a naosi głowę wysoko i zamawia w knajpie piwo na koszt przyjaciół. Poza tym to od niego wychodzą te wszystkie szalone pomysły i kabały, które są siłą napędową bractwa i serialu.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Frederiksberg
Postów: 1726
Punkty: 3858
To prawda, postać jest fajna, choć straszny z niego kombinator i mąciciel. Ale aktor jakoś mi nie przypadł do gustu, jego gesty i tonacja głosu jest zawsze jakaś taka... Przesadzona. Może tak miało być? Diabli wiedzą.
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Admin
Grimuar
Gangrena humida
Skąd: z dziupli
Postów: 3794
Punkty: 11339
Dzieje się, dzieje. Sceny łóżkowe w trzecim odcinku powaliły mnie na glebę. A Rosetti zdaje się być jeszcze większym s-synem niż sobie wyobrażałem.

Nie sądzicie, że aktor wcielający się we Freda, narratora opowieści, jest podobny do Gwindora?
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz