|
|
|
|
|
AndrzejB napisał: Obejrzałem dziesięć minut Flashpointa (końcówka odcinka, dzięki uprzejmości Kszaka  ).
Wnioski: jak powszechnie wiadomo, komandosi policyjni zawsze przed akcją robią sobie makijaż. Mężczyźni również. :>
Aha, i nigdy się nie pocą. Nawet wbiegając na n-te piętro z 20-ma kilogramami szpeju na sobie. 
Z ciekawości, Andrzej, oglądałeś już kiedyś jakiś hamerykański serial? 
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
chimera
|
|
|
|
Wśród seriali policyjnych nie-amerykańskich, z pocącymi się bohaterami, dla mnie absolutnie króluje Pitbull seria pierwsza i druga.
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
|
|
|
|
Dla mnie doskonały The Wire i bezkonkurencyjny The Shield. Sęk w tym, że oba hamerykańskie, ale w starym, dobrym, autentycznym stylu.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
Mori
|
|
Skąd: z Ż. Postów: 191
Punkty: 447
|
Kindred The Embraced oglądałem (cały sezon) jakiś rok temu i muszę powiedzieć... że praktycznie nic nie utkwiło mi w pamięci, czyli polecić można go tylko maniakom starego WoD'a =)
żeby zostać w klimatach...
True Blood wg mnie może nie genialny, ale bardzo miło się ogląda, teraz chyba leci na polskim HBO, (trochę poniżej poziomu wcześniejszego serialu HBO - Rome, ale równie 'realistycznie' zrobiony)
gdyby pierwsze 2-3 odcinki były za bardzo zamotane, to radzę uzbroić się w cierpliwość obejrzeć cały sezon i później jeszcze raz początek
i na koniec coś całkiem z innej beczki
Terminator The Sarah Connor Chronicles (fabuła alternatywna do Terminatora 2) niektóre odcinki genialne, czasami reżyser się zamota w przedstawianiu przyszłości i teraźniejszości, czasami jest przefilozofowany/przegadany, pierwszy sezon miły w oglądaniu, drugi chwilami nudny, ale się rozkręca przy zbliżaniu do season finale. Normalnie mnie nie 'rajcują' tego typu klimaty, ale akurat ten serial mi pasi.
(Jednego z terminatorów gra ta sama aktorka, co grała River Tam w Firefly/Serenity)
edit:
Fringe - archiwum x dla ubogich, odradzam, dałem sobie spokój po paru odcinkach
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Mori 2009-03-26 23:02:14
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
|
|
|
|
Niestety nie popieram entuzjazmu Moriego i Gomory co do "True Blood". Dla mnie serial koszmarnie nudny, kiczowaty, słabo zrobiony i z trudem obejrzałam pierwsze 4 odcinki. Pierwsze doskonałe wrażenie jakie zrobiła "czołówka" filmu (wow, genialna!) zostało zmasakrowane, przez nieciekawych i emowatych, rozciapcianych bohaterów i brak jednorodnego klimatu. Well, nie przypadł mi do gustu.
Podobne zdanie mam o "Terminatorze", choć tutaj dałam radę zobaczyć więcej, cały pierwszy sezon. Od pierwszego odcinka na niekorzyść serialu działały we mnie dwie "osobiste" sprawy - po pierwsze autentyczna wizualna niechęć i uczulenie na aktorkę grającą Blaszanego Drwala (już w Firefly coś mi się robiło niedobrego, jak ją widziałam... dziwna osoba, która sprawia, że mnie odrzuca), oraz wielka miłość do pierwszych dwóch części pełnometrażowego filmu. W serialu "wszystko psują" - w sensie rozbijają filmowe wątki, to nic, że w filmie było inaczej. Na dłuższą metę serial wydaje mi się równie nudny co True Blood - składa się z romansów Sarah, ścigania kolejnego kolesia, który "mógł zachować w tajemnicy czipa składowego terminatora" oraz emowątpliwości i szarpanin wewnętrznych emanujących z wielce "romantycznych" scen, kiedy Sarah jest sama. No i oczywiście kolejnych młodzieńczych buntów Johna Connora, przeciwko "światu matki".
W kwestii "Fringe" się zgadzam. Pomimo iż obejrzałam całość która się do tej pory ukazała i oglądać będę dalej, serial ten to dla mnie "zapychacz tła". Mogę jednocześnie odkurzać pokój i mieć go włączonego w tle, albo bez zatrzymywania filmu wychodzić sobie do kuchni zrobić herbatę, ot, tylko aby coś grało i nie było smutno i cicho. :-)
Pozdro.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
chimera
|
|
|
|
Ja też strasznie zawiodłem się na True Blood. Obejrzałem pilota, który baaardzo skutecznie zniechęcił mnie do dalszego ciągu.
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
AndrzejB
|
|
Skąd: Wzgórze Postów: 731
Punkty: 1720
|
Medyczne recenzje odcinków Dochtóra Hałsa: http://www.politedissent.com/house_pd.html
When you have eliminated the impossible, watch out for its vengeful friends.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
|
|
|
|
O hardkor. Podrzucę mamie - lubi Hałsa i chętnie sobie porozkminia. :]
A w ogóle ktoś oglądał ostatnie odcinki? Te z halucynacjami Amber? 
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
chimera
|
|
|
|
W ramach ratowania się przed totalną depresją związaną z przyśpieszonym staczeniem się mego życia w ruinę postanowiłem obejrzeć coś, co na 100% poprawi mi humor, a przy okazji jest najlepszym serialem sf ever. Nie muszę chyba mówić, o jaki serial mi chodzi
Pierwsza osoba która zgadnie, dostaje czekoladę przy najbliższym spotkaniu.
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|
|
Misiek
|
|
Skąd: Poznań. Postów: 690
Punkty: 1750
|
chimera: Star Trek.
Misiek.
Pan 'Nie-na-kurwa-widzę'.
|
|
Offline
|
Profil
Wiadomość
|
|