A ja zostałem totalnie wciągnięty przez "The Wire" (u nas "Prawo ulicy". Jak na razie chyba najlepszy serial kryminalny, jaki widziałem. I cała galeria fajnych postaci do wykorzystania jako npc-si.
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
Moje serce pękło. Wczorajszego wieczoru obejrzałam ostatni. Chimera, jeśli jeszcze nie widziałeś, musisz.
Serial o policjantach, który jest poezją wśród całej masy tanich szmir. Dla wielbicieli rocka z lat 60 i 70tych, ciepłego i dobrego humoru, pięknego klasycznego angielskiego akcentu, akcji i pościgów samochodowych rodem z najlepszych filmów, zagadki w stylu iście "mystery", bohaterów z klasą w których głowach można się zadurzyć, jakości nad ilością, opowieści smakującej jak dobre wino i finalnej nauki o tym co w życiu najważniejsze.
"He's in the best selling show
Is there life on Mars?"
Obejrzałem polecany kiedyś chyba przez Squirel "Dead Set". Zombie i Big Brother. Wbrew pozorom całkiem poważny (chociaż humor też jest w dużych ilościach) i krwisty horror na dobrym poziomie kojarzący się z "28 Weeks Later".
Zacząłem "V". Po trzech odcinkach jestem na "tak" - kojarzy mi się trochę z "Inwazją". Trzeba do kilku rzeczy podejść z dystansem, ale zabawa dobra. No i jest Morena Baccarin, którą lubię.
"The Dresden Files" rzeczywiście koszmarne. Jednego odcinka nie zmęczyłem.
"Dead Set"
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
Zacząłem "V". Po trzech odcinkach jestem na "tak" - kojarzy mi się trochę z "Inwazją". Trzeba do kilku rzeczy podejść z dystansem, ale zabawa dobra. No i jest Morena Baccarin, którą lubię.
Prawda że urocze? I gra tam, poza sexy Moreną, Juliet z Lostów, czyli Elizabeth Mitchell. Co więcej - wydaj m się ona wspaniale pasować do wypranej z emocji, a jednak tak naprawdę ciepłej matki-agentki FBI. Sądzę, że właśnie tak wyglądają kobiety które chcą połączyć obie te skrajności. No i czekamy na następne EPy.
Z moich polecanek - wspomniałem juz na klubie, ale pozwolę sobie i tu:
Po pierwse, Dr Who ( nowa seria ), serial legenda, mający ( w sumie licząc stara i nowa serie ) coś koło 30 sezonów. Dla wielu może wydać się na poczatku bardzo mało ralistyczny, bo... taki jest. Ale to co urzeka w nim to to że "Doktor zabierze cię najdalsze zakątki wszechświata, pozwali cie poznać największe wspaniałość całego czasu, po czym cie pozostawi, i każe wrócić do normalnego życia" - tak, drodzy państwo - o ile pojedyncze odcinki to przygodówki, o tyle cały serial do komediodramat o szarości życia ludzkiego, wszystko to wpisane w największego tripa ( tego narkotykowego i realnego ) w historii telewizji. Poza tym, po 30 latach od początku, Brytole wiedzą jak juz go kręcić by był zajedwabisty.
Drugi to Torchwood, spin-off Doktora, który opowiada o działaniach jednostki specjalnej do sprawy obcych technologii w Cardiff, w Walii. Serial byłby tylko kolejny "Archiwum X", gdyby nie to, że stara on się bardzo mocno podejść do wpływu pracy ekipy na ich życie prywatne i na odwrót. To, oraz atmosfera wiecznego napięcia seksualnego - co zresztą nie dziwne, jak się jest pod dowództwem panseksualisty z 51 stulecia "co nie jedno widział i z nie jednym <<tańczył>>, we wszystkie możliwe strony". W mym odczuciu, miejscami przebija nawet Doktora jako serię, a już na pewno tak samo uzależnia. Ale jak powiadają, jeden obraz jest wart więcej niż 1000 słów, więc specjalnie dla was długi trailer...
BTW: Najlepiej Torchwood zacząć ogląda po 2, a przed 3 sezonem. Ja popełniłem ZUO obejrzenia po całym Dokotorze i teraz wiem rzeczy dużo do przodu...
___________________ Ostatnio zmodyfikowany przez Litwin 2010-03-29 09:45:43