Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Ostatnio czytam
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Squirel - smutniasta jestem z innego powodu akurat, myślałam że lekkie czytadło mi pomoże. Niestety, zamiast słodkiego ciastka dostałam śmierdzący, zgniły kleik. A moje wyrozumiałe dotąd podejście do fanów książki ("No bo przecież to nie może być takie złe!" ) zostało pobite, skopane i zgwałcone jak Gwyneth Featherlove.

Em - też przebrnęłam. I też boję się sięgać po sequele. Mój żołądek może tego nie znieść :]
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2009-08-25 18:24:47
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Chełm/Lublin/reszta świata
Postów: 1081
Punkty: 2317
Powiem z innej beczki: kiedyś miałam kilkuletni epizod w życiu (który fantasta tego nie miał?), że sama pisałam. I uważam, że niektóre z moich "dzieł" były na lepszym poziomie, a byłam wtedy w gimnazjum :P
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Em - jestem w stanie w to uwierzyć. Jak pisałam, czytałam swego czasu blogi, które były lepiej napisane. Już nawet nie wspominając o jakiejkolwiek fikcji literackiej.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez gwyn_blath 2009-08-25 18:54:38
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
gwyn_blath napisał:
Squirel - smutniasta jestem z innego powodu akurat


Yhm, wiem. Tak sobie tylko zażartowałam głupawo, jak to ja ostatnio ogólnie. Nie gniewaj się.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Moderator
Crusta
Skąd: Niflheimr
Postów: 1784
Punkty: 3984
Spoko, więcej trzeba, by mnie obrazić ;]

Chyba sobie poodświeżam Sagę o Ludziach Lodu. To tak niby, że na temat. ;]
"Nie ma żadnej drogi do szczęścia. To szczęście jest drogą." (Budda Siakjamuni)

Unhallowed Metropolis
Offline
Profil
Wiadomość
Postów: 4991
Punkty: 0
Gud ajdija. A ja nie mam ostatnio weny na czytanie. Nijak nie mogę się na tym skupić. Na oglądaniu też. Przez większość czasu siedzę i bezmyślnie wpatruję się w k6 losowy punkt (przy czym wyniki 1-4 to komputer, 5 to okno a 6 to stos tabletek).
Normalnie chwilami czuję się jakbym postarzała się o jakieś 15 lat. :-)
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Crusta
Skąd: ż daleka
Postów: 1445
Punkty: 3020
Ostatnio wziąłem się za czytanie zbioru "Nebula '93". Kurcze, jak to fajnie jest przeczytać coś, w czym każde opowiadanie jest dobre.

Póki co, mam za sobą opowiadania "Człowiek, który wiosłował dla Krzysztofa Kolumba", nie pamiętam czyjego autorstwa (polecam serdecznie, skopało mój zad), "Groby" Haldemana (genialny horror) i "Licencję", przedstawiające Fidela Castro i George'a Busha seniora jako zawodowych bejzbolistów :D. Autor wyleciał mi z głowy.
"Próbujecie uwolnić smoka z rąk kobiety? To nie powinno być na odwrót?"
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Wzgórze
Postów: 731
Punkty: 1720
Rafał Dębski, Gwiazdozbiór kata.
Pierwsza rzecz, jaka przychodzi do głowy po zobaczeniu tytułu na grzbiecie, to "Cień kata" Gene Wolfe-a. I w zasadzie słusznie. Choć momentami przypomina "Narrenturm" (te co bardziej alchemiczne momenty) oraz, co gorsze, "Cierpienia młodego Wertera". Bo bohater miewa monologi wewnętrzne, że aż kartka sama się przewraca. Właściwie to dialogi.
Poza tym od razu nie lubię go za wymachiwanie mocą i wszystkomusięudawanie, w stylu z kolei Pilipiukowym. Tyle wad. Z zalet: czyta się szybko (poza wspomnianymi dialogami wewnętrznymi). Bez - na ile mogę to ocenić - językowych zgrzytów. Dobry wypełniacz czasu.

A, i odświeżam sobie "Wody głębokie jak niebo" Brzezińskiej. Świetne, zwłaszcza pierwsze opowiadanie. Nawet pomimo tego, że zazwyczaj tej autorki nie trawię.

Przyszło mi już "Słowo las znaczy świat" Le Guin a zaraz powinno przyjść "Harpist in the wind" (kontynuacja świetnego "Mistrza Zagadek z Hed";) oraz antologia space opery (takiej lepszej, bo m.in. zawiera lubiane przez lubiących koty :-) "The Game of Rat and Dragon" Cordwainera Smitha). Niah niah niah. A gdyby to nie wystarczyło do pełnego oderwania od świata, to pod ręką leży zgrabny też stosik tego, co z polskiej fantastyki wydało wydawnictwo Behemot (ciekawa nazwa, nie?).
When you have eliminated the impossible, watch out for its vengeful friends.
Offline
Profil
Wiadomość
Pustula
Postów: 308
Punkty: 708
"Wody..." rzeczywiście bardzo dobre, przy czym ja miałem wrażenie, że im dalej, tym lepiej.

"The Game of Rat and Dragon" rządzi w kategoriach space-operowych. Świetne opowiadanie.

Ja nie mogę doczekać się "Listów z Hadesu" Jeffreya Thomasa.
Out of the night that covers me,
Black as the pit from pole to pole,
I thank whatever gods may be
For my unconquerable soul.
Offline
Profil
Wiadomość
Grimuar
Ulcus
Skąd: Wzgórze
Postów: 731
Punkty: 1720
"Space Fighters" p.red. Haldemana całkiem smaczne. Z rzeczy niezłych w tym zbiorku były m.in. "Gra Endera" (kiedy była jeszcze opowiadaniem; delikatnie ale znacząco inne przesłanie), "Early Bird" duetu Cogswell/Thomas (to jakiś inny Thomas), "City of Yesterday" Carr-a.

Heh, kiedyś czytałem takie space-operowe cudeńko, którego tytułu nie pamiętam i było tam najlepsze przedstawienie walki kosmicznej, jakie widziałem kiedykolwiek: dwa okręty zbliżały się do siebie przez n miesięcy, ostrzeliwały pociskami (które to pociski były strącane przez stronę przeciwną zanim zdziałały cokolwiek) po czym ten ewidentny pat przerwano staranowaniem wroga. Jak realizm, to realizm. :-)

"Słowo las znaczy świat" nieco rozczarowało, ale to dlatego, że spodziewałem się cudu.

A z "Wód..." pierwsze opowiadanie podobało mi się najbardziej z dwóch powodów: zgrabna kompozycja (klamrowa, to się chyba nazywa) oraz występowanie magii w minimalnej ilości. Trzeba też przyznać, że mocno zaskakuje, w przeciwieństwie do niektórych innych. Choć fakt faktem, tytułowe, ostatnie opowiadanie, jest na mojej liście drugie w klasyfikacji. Trzeba też Brzezińskiej przyznać, że świat sprawia wrażenie oryginalnego, nietolkienowskiego.

"Harfista..." niestety jakiś taki średni. Pierwsza część była niesamowicie wciągająca (i kończyła się takim cliffhangerem, że Zelazny by się nie powstydził :-)), potem już tylko słabiej.
When you have eliminated the impossible, watch out for its vengeful friends.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz