Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Harem - Kabaret Absynt
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Triada
Postów: 80
Punkty: 160
Przed samym Absyntem zatrzymał się. Oparł się o parapet i uspokoił oddech. W końcu tłum mógłby zareagować niepokojem, widząc roztrzęsionego Czystego... Od czasu Wiecu miał coraz większy wpływ na prostych ludzi. Trochę go to niepokoiło.
Wszedł do środka z uśmiechem, jak człowiek, który ma zobaczyć spektakl, a nie scenę zbrodni. Skierował się do baru.
- Drogi chłopcze, poproszę herbatę, kałamarz i papier. - rzucił lekko.
- Proszę - powiedział barman, podając przybory do pisania - Oczywiście, do rachunku, tak życzyła sobie Madamme.
Nubuk nachylił się nad ladą i powiedział do chłopaka:
- Madamme nie patrzy - i wyciągnął z kieszeni kilka monet. -Jeśli nie do kasy, to na napiwek.
Potem wziął pióro i napisał kilka słów, po czym złożył kartkę na trzy i wsunął do rękawa. Potem poszedł do stolika Cara i Kornika. Ukłonił się przed nimi, może stojąc trochę za blisko Karmazynowego Pana, może trochę zbyt zamaszyście zamiatając ręką z kapeluszem. Potem udał się na zaplecze. Z twarzy zgromadzonych wyczytał, że się spóźnił.
- Madamme, Kawko, Sumati... Przykro mi, że musiałyście to oglądać. - powiedział i zgiął się w ukłonie. - Byłem w Bibliotece, żeby wysłuchać woli Trybunału, kiedy się dowiedziałem... Zamówiłem już wóz. Powinien pojawić się za chwilę. Czy... już coś wiadomo?
- Rozmawiałem z Draniem. Wolałem przybyć sam. - bąknął Thanatos, który właśnie teraz się pojawił.
- Dobrze. Zajmiesz się tym?- odpowiedział mu, szybko i rzeczowo. Zwrócił się do byłej podopiecznej - Pani, przedstawienie musi trwać, a ludzie muszą spać spokojnie. Wydaj rozporządzenia i idź odpocząć, to za dużo jak na jeden wieczór, dla nas wszystkich...
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 9
Punkty: 18
Z zamyślenia obudziły ją dźwięki dobiegające z Kabaretu. Muzyka przesączała się do pokoju niczym dym papierosa.
Przyjemna muzyka… odpowiedni rytm… szkoda tylko, że nie słyszę słów…-oceniała Blanka.

Nie musiała wychodzić z pokoju żeby lepiej usłyszeć to, co się działo na dole. Uśmiechnęła się do swoich myśli i wstała z łóżka. Otuliła się w kołdrę i podeszła do drzwi. Oparła się o ścianę przy drzwiach i usiadła na podłodze.
Ile razy w życiu robiła już coś takiego? Wiele, wiele razy.
Uśmiech nie znikał jej z twarzy. Opuściła głowę i zaczęła głęboko oddychać. Podstawa to znaleźć odpowiedni rytm.

Oddech stał się głębszy, serce wolniej zaczynało bić, mięśnie zaczęły się rozluźniać. Blanka wolno podniosła głowę i oparła ją o ścianę. Zamknęła oczy-nie było to konieczne, ale pomagało. Skupiła się na jedynym zmyśle jaki był jej w tej chwili potrzebny-na swoim słuchu.

Wolny wdech-krótka przerwa-wolny wydech-krótka przerwa… i tak w kółko.

Serce zwolniło do nieprawdopodobnego tempa, oddechy były wolne i coraz rzadsze. Krew wolniej płynęła a organizm obniżał swoją temperaturę.

Po chwili skupienia otoczyła ją kurtyna dźwięków dochodzących z całego Kabaretu. Było aż gęsto od nich.
Teraz wystarczyło znaleźć to co mnie interesowało. Jeśli chce posłuchać co się dzieje na scenie kabaretu to misi tam "przejść" słuchem.
Na początek trzeba wyeliminować dźwięki z najbliższego otoczenia…

Chichot dziewczyny na korytarzu prowadzącej podchmielonego jegomościa w głąb korytarza…

Stukot obcasów na schodach…

Kakofonia dźwięków w głównej sali…


Przez twarz dziewczyny przebiegła zmarszczka niezadowolenia

Za dużo tego szumu- nie bawiąc się w pojedyncze izolowanie głosów i hałasu przesuwanych krzeseł, „odepchnęła” je za siebie.

Tak było znacznie lepiej. Słyszała wszystko tak jakby stała tuż przy scenie i była jedynym widzem tego przedstawienia. Teraz mogła swobodnie słuchać tego, co ją najbardziej interesowało-muzyki niezakłóconej niepotrzebnym „szumem”.

Po tak długim czasie, jaki spędziła na mozolnych ćwiczeniach tej sztuki, nie widząc przedstawienia oczami, potrafiła sobie wyobrazić co się dzieje na scenie.

Uśmiechnęła się znowu-to był naprawdę dobry występ! Szkoda tylko że tak szybko się skończył. Blance pozostało poczekać na drugą część przedstawienia.

W tej chwili tancerki się pewnie przebierają do występu…
Niewiele myśląc „przebiła się” przez kolejne dźwięki aż usłyszała to co działo się za kulisami w garderobie.

Początkowo dźwięki i głosy były stłumione, by po chwili wypełnić Blance całe pole słyszenia.

Chichot dziewczyn, stukot obcasów, ponaglający głos żeby się pośpieszyć, bo mają mało czasu do występu…

…coś jeszcze … na granicy słyszalności… chrapliwy oddech … nieludzki…

jęk… zduszony krzyk wydobywający się z rozerwanego gardła… potem kolejne … trzask łamanych kości rozrywanych tkanek…upadających ciał… skapujące krople krwi …
... i ten nieludzki jęk rozkoszy wydawany przy zadawaniu bólu i cierpienia…czysta makabra!!!

A wszystko trwało kilkanaście sekund…


Blanka wyrwała się z transu. Serce łomotało i spazmatycznie łapała oddech.

Dźwięki wyrwały się spod kontroli, zmysły oszalały, zbliżały się i oddalały, słyszała własne serce próbujące wyrwać się z klatki piersiowej to znów dźwięki z zaplecza, na chwilę znowu hałas podpitych gości Kabaretu, i znowu oddech śpiącego człowieka, niekontrolowane wyostrzanie różnych dźwięków z różnych części budynku…
Przerażony głos kobiety wypowiadającej słowa „... Przedstawienie musi trwać.”…

Przyśpieszone oddechy kochającej się pary…

Upadające na ziemię krople krwi brzmiały jak wystrzały z pistoletu…


Blanka z przerażenia skuliła się, zacisnęła bardzo mocno powieki i zakryła uszy rękami żeby nie słyszeć tego wszystkiego. Trzęsła się cała. Zaczęła się cicho modlić drżącym głosem, próbując nie myśleć o tym co się działo na dole.

Nagle cały budynek zafalował niczym okręt podczas burzy na morzu. Z gardła dziewczyny wyrwał się stłumiony krzyk. Skuliła się jeszcze bardziej i zasłoniła głowę kołdrą tak jak robią małe dzieci, gdy boją się burzy.
Nadal trzęsąc się i modliła. Po chwili zaczęła płakać...

Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Harem
Postów: 66
Punkty: 134
Odpocząć? W takiej chwili? Czerwona Madame uśmiechnęła się gorzko do Nubuka. Nie, mój drogi, mam jeszcze zbyt wiele do zrobienia. Ktoś musi ogarnąć ten cały bałagan. Trzeba przeszukać Harem, to coś może wciąż tutaj być... Ostrzec... Trzeba... Urwała. Szept wrócił do jej boku, gotów podtrzymać ją, choć sam był też wciąż roztrzęsiony i jeszcze bledszy niż zazwyczaj. Madame wyprostowała się. Doprowadzić to całe makabryczne przedstawienie do końca. Tanatosie, byłabym bardzo wdzięczna, gdyby mi pan pomógł to zatuszować. Nie należy wzbudzać niepotrzebnej paniki w Mieście, nic dobrego z tego nie przyjdzie. Poza tym... O ile pamiętam, miał mi pan coś do powiedzenia.

Spojrzała na Charonitkę. Kawko, gdybym mogła prosić cię o przeszukanie budynku... Znasz Harem jak własną kieszeń. Jeśli potrzebujesz kogoś do pomocy, moja córka Karo jest na górze. Ona nie będzie się bać. Proszę.

Szept, sprawdź co się dzieje z tą dziewczyną na piętrze, i sprawdź znów mój pokój, czy... Czy wszystko w porządku.

Odwróciła się do Nubuka i Sumati. Jak się zdaje, wiecie coś o tym, co tu się dzieje...
Pozwól mi być jedną chwilą, wierszem poezji i snem...
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Ulica
Postów: 68
Punkty: 139
Thairessa, która zdążyła już wyjść z pokoju makabry, usłyszała ostatnie słowa Madamme. Uśmiechnęła się lekko, ale zaraz spoważniała. Podeszła do niej. Pomna, że Madamme ją już raz słyszała, choć trochę, miała nadzieję, że uda jej się to drugi raz.
- Są oczy, które, choć niewidoczne, wciąż widzą więcej - wymówiła słowa do ucha Czerwonej Pani, choć skupienie się na głosie wymagało od Dziecka wiele sił. - Przykro mi za Twe dzieci, których ciała musiałam dziś widzieć dwa razy, w wizji i tutaj...
Ostatnie słowa wyszły jej już gorzej. Za szybko traciła siły, potrzebowała już pomocy. Przesunęła się do Nubuka i ujęła go za rękę.
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Postów: 62
Punkty: 128
...I czy to, co dziś odwiedziło kabaret nadal tu jest? - Sumati nigdy nie widziała Kawki tak poruszonej.

To jest wszędzie. - odpowiedziała cicho Hinduska.
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 19
Punkty: 42
Wieczór był o wiele ciekawszy, niż można było przypuszczać. Car właśnie po raz kolejny przewijał w myślach wydarzenia ostatnich chwil.
Najpierw Kornik…

-...trzeba odbudować Twą potęgę w mieście… …gotowi jesteśmy do dalszej działalności i na twe rozkazy Carze… …Jak sądzę możemy się przydać…

-Istotnie Korniku, Twoje umiejętności mogą stać się wkrótce bardzo przydatne. Zdobędziesz dla mnie… „coś”. Dokładne informacje dostaniesz wkrótce, czekaj na nie. Tymczasem wiedz, że niczego nie odbudowuję… Wolę gruzy wykorzystać do tworzenia… nowych możliwości.


Potem było przedstawienie… które Cesarza nie zainteresowało. Zaciekawienie wzbudziło opóźnienie jego kolejnej części, a także wyszeptane gdzieś w pobliżu słowo „krew”. Do tego Madame w pośpiechu opuściła stolik. Sytuacja nie pozostawiała wiele pola do domysłów, na ten moment Car postanowił więc pozostać przy stoliku.
Potem zaśpiewała Madame, podobnie, jak zapamiętał to z początków jej „kariery”, a potem… miasto zafalowało.
„Znowu coś na skalę wstrząsów z przed Wiecu. Cziort! Liczyłem na trochę spokoju” – Car głęboko odetchnął.
Wtedy właśnie do stolika dosiadł się Franz Schmeling…

-Scheisse... Bo jeśli Boga nie ma, to co z Ciebie za Szatan?

-Zwycięski, Panie Schmeling… Zwycięski. Coś… mi mówiło, że wkrótce mnie Pan odwiedzi. Szybko zadomowił się Pan w mieście, jak widzę, co wróży tu Panu niezłą przyszłość. Cóż… wygląda na to, że jest Pan kolejną duszą, która postanowiła tego przeklętego wieczoru zwierzyć się… diabłu? – Car uniósł brew i spojrzał na Franza.


„Franz Schmeling… interesująca… i być może przydatna osoba. Bez szczególnych powodów, przypomina Kornika.” – Krótka notatka, którą Car dodał w myśli do poprzednich, dotyczących Niemca.

Nubuk Czysty minął Carski stolik, ukłoniwszy się Cesarzowi. Po nieco dłuższej chwili skupienia Car uniósł rękę i otrząsnął niewidzialny paproch z rękawa płaszcza tak, że dłoń na chwilę znikła pod stołem. Kilka sekund później w cieniach pod ścianami przemknął szczur.

„Pora sprowadzić do miasta starych znajomych, tylko gdzie może się podziewać Lew… i jak do Cziorta skontaktuję się z Fiodorem? Co byś zrobił na moim miejscu Dieduszka?”

Car zabębnił palcami po stole…
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Triada
Postów: 80
Punkty: 160
- Madamme, Kawko, szukanie demona nie ma sensu. Tylko narazicie się na niebezpieczeństwo. On ukrywa się pomiędzy nami, w ludziach... - powiedział smutnym głosem - Nie tedy droga. Nie znajdziemy go po omacku, musi się najpierw zdradzić.
Nubuk odwrócił głowę w prawo i pochylił się lekko. Niemal jakby szeptał komuś do ucha.
- Thairesso, proszę, obserwuj Cara. Może mieć nam do przekazania bardzo ważną wiadomość.
Potem zwrócił się do zgromadzonych na zapleczu.
- Nie sądzę, by jeszcze dziś coś się wydarzyło. Chodzi raczej o terror niż hekatombę... W końcu dla nas nie ma ucieczki. Dlatego musimy się pilnować. Pani, wydaj rozporządzenia. Musimy teraz działać razem, bardziej niż kiedykolwiek. Nie czas na głupie spory.
Oczy Nubuka jakby błysnęły, kącik ust uniósł się lekko, nakładając na twarz dziwny uśmiech.
- I wyświechtane banały - dodał dużo ciszej.
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Ulica
Postów: 68
Punkty: 139
- Jak chcesz, Czysty - rzuciła i puściła go. Wiedziała, że będzie musiała niedługo wrócić, kiedy zasłabnie. Choć, tak mocno daleko raczej nie było... Wciąż poznawała swoje możliwości.

Przeszła się, teraz już ostrożnie, żeby nie zdradzić swojej obecności. W końcu znalazła się przy Carze. Stwierdziła, że krzesło to za wielkie ryzyko, bo ktoś na niej usiądzie, tak więc zaraz już siedziała na krawędzi carskiego stolika.
Uduchowione Dziecię Ulicy... Tylko nieliczni ją słyszą, jeszcze mniej widzi
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Triada
Postów: 80
Punkty: 160
Nagle syknął i spojrzał pod nogi. Złowił tylko cień przemykającego szczura.
Twarz Czystego nagle stężała. Odruchowo potarł ją prawą dłonią. Zamarł w tej pozycji i przez chwilę rozważał coś w ciszy...
Potem ręka powędrowała do kieszeni płaszcza, a wynurzyła się z niej ściskając jakiś drobny przedmiot w garści. Przełożył go do lewej ręki i zdjął zniszczoną rękawiczkę. Goła dłoń niemal zaświeciła martwą czernią, bił od niej nienaturalny chłód.
- Madamme... może jednak przydałoby się sprawdzić Harem. Pójdę z panią Kawką, w końcu już trochę wiem o demonie... - ostrożnie ważył słowa, cały czas patrzył w kąt. W martwej dłoni błysnęła moneta.
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Miasto Cieni
Postów: 59
Punkty: 118
- Na pewno nie zaszkodzi, jeśli rzuci się okiem na pozostałe pomieszczenia Haremu. - Kawka mruknęła pod nosem. - Bóg jeden wie, co jeszcze możemy tu znaleźć. – dodała, krzywiąc się lekko.

Odpaliła papierosa, zaciągnęła się głęboko.
- Faktycznie, nie wiemy, czy to jeszcze tu jest, ale jeśli przyjdzie mi się spotkać oko w oko z czymś, co w kilka sekund potrafi dokonać czegoś takiego... – machnęła ręką w stronę drzwi do garderoby w nieokreślonym geście – Cóż, wtedy już żadna asysta nie będzie mi potrzebna. – wykrzywiła się w groteskowo.

Paliła nerwowo, żar szybko spopielał primkę.
- Ale pozwolę sobie przejść po Haremie sama, Nubuku. – uśmiechnęła się zimno. - Nie wchodzi się do buduaru bez zaproszenia. Zapewniam, że zdam szczegółową relację z tego, co dotyczyć mogłoby interesującej nas sprawy. Chyba że... niezwykle zależy ci na tym, aby bezpłatnie i bez konsekwencji pozaglądać do prywatnych apartamentów mieszkających tu... dam. – dodała cynicznie, przeciągając ostatnie zdanie.

Upuściła niedopałek na podłogę, przydeptując żar obcasem buta. Rozgoniła dłonią dym, bardziej dla zasady, po czym ruszyła korytarzem ku prywatnym apartamentom kabaretu.
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz