Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Harem - Kabaret Absynt
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Harem
Postów: 66
Punkty: 134
Po dłuższej chwili Madame ponownie pojawiła się na sali; tłum przerzedził się nieco, muzyka stała się bardziej powolna, hipnotyzująca... Jedynie dym opium zgęstniał, unosząc się w fantastycznych kształtach w powietrzu.

Madame usiadła przy stoliku Nubuka i gestem wezwała do siebie służkę, po czym poprosiła o papier i kałamarz. Po chwili szybkim, zdecydowanym pismem skreśliła list; drugi pisała wolniej, uśmiechając się lekko. Wydała ciche dyspozycje; gdy służka wzruszyła ramionami i pokręciła głową, Madame szepnęła coś do niej cicho i dziewczyna odbiegła wraz z obiema wiadomościami.

"Ten list... Musi dotrzeć", pomyślała. "Cesarzu, gdziekolwiek byś nie był... Ten list musi cię odnaleźć." Na szczęście, adresat drugiej wiadomości nie był tak problematyczny do odnalezienia.

Po chwili dostała kolejny kielich wina, i w zamyśleniu czekała, aż Nubuk skończy snuć swą opowieść człowiekowi, który chciał z nią rozmawiać.
Pozwól mi być jedną chwilą, wierszem poezji i snem...
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Triada
Postów: 80
Punkty: 160
Panie Nubuk - skierował swe słowa do Charonity - Prawdę mówiąc nie wiem o co jeszcze mógłbym zapytać. Może po prostu spróbuję przejść się z Panem po mieście lub jeśli to niemożliwe obejrzę je samemu. W ten sposób się sporo dowiem, a i pewnie pojawią się jakieś pytania. A ten Trinovantes... widziałem go na Rynku-jegomość z laską... skoro jest naukowcem to może przyjmie mnie do pomocy? Naprawdę mieszka w Wieży Trynitarskiej?

Ależ doktorze, nie jestem Charonitą. Jestem tylko włóczęgą, nic nie znaczącym Handlarzem Opowieści... - odpowiedział Nubuk.
Myślałem, że legenda umiera, kiedy ludzie poznają jej twarz. Całymi latami zbierałem strzępy własnej legendy. Wydawało mi się, że teraz, kiedy prawda o mnie wyszła na jaw i powoli obiega Miasto Cieni, legenda umrze śmiercią naturalną. Okazuje się, że legenda trwa, żyje własnym życiem... ciekawe, kiedy ludzie zaczą myśleć, że ci, których nazywam przyjaciółmi są tymi, których przeprowadziłem?
Otrząsnął się z zamyślenia i snuć opowieści, tak jak to się zdarzyło już wiele razy.
Przyjacielu, wiem, że źle zacząłem. Pewnie czujesz się teraz trochę zagubiony, ale chcialem, abyś pozbył się iluzji. Miasto Cieni jest bardzo podobne, ale nie jest światem, który znałeś. Jest zupełnie inne, ale tutaj też można żyć. Rozejrzyj się wokół, a znajdziesz miejsca, które są wszędzie, gdzie tylko żyją ludzie. To jest świat jakby po drugiej stronie lustra. Tej gorszej. Więcej jest tutaj ludzi, których omijałbyś, będąc Nad. No cóż, tutaj także należy ich omijać, ale możesz znaleźć w nich coś więcej, coś czego tam nie było. Tutaj bandzior ukłoni się swojemu przeciwnikowi, zanim wystrzeli mu w twarz. To ma swój urok, chociaż trzeba się do tego przyzwyczaić.
Ruszył w kierunku najbliższego ze sług i szepnął do niego:
Kiedy już uwiniesz się ze swoimi obowiązkami, przynieś mi papier i kałamarz.
Znowu mówił do doktora, ale teraz zaczął powolną wędrówkę przez kabaret, aż do miejsca, w którym siedziała Madamme. Po drodze dalej bajał.
Jak już mówiłem, Lublinem Pod rządzą gangi, a przynajmniej rządziły. Mają one swoje miejsce w historii, bardzo ważne. Pierwszy był Legion, rządzony przez Ojca, obraz i ikonę Królewskich Muszkieterów. Wspaniały, silny, niemal nieskazitelny człowiek. Każdy ma swoją winę, nie ominęła ona Ojca, nie ominęła Czystego, który podobno jest tym, co ludzkie i dobre, nie ominęła też ciebie, przyjacielu, skoro się tutaj znalazłeś. Nie wiem jaka jest, ale ma swoje znaczenie. Nie dla mnie, chyba, że chcesz stać się bohaterem jednej z Opowieści, którymi żyję.
W tym czasie doszedł do stolika, przy którym siedziała Madamme. Zwrócił się do niej z dobrze jej znanym wyrazem rozmarzenia na twarzy. Był w swoim żywiole.
Wybacz, Madamme, ale muszę zabrać twojego gościa w podróż po Mieście, jeśli tylko oboje wyrazicie zgodę.
Odsunął się, pozwalając im spojrzeć na siebie. Wzrokiem szukał Thairessy.
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Harem
Postów: 66
Punkty: 134
Madame kiwnęła głową Nubukowi i przyzwalająco machnęła dłonią.

Ależ proszę, Krążco. Myślę, że będzie najlepiej, jeśli wytłumaczysz mu, jak wygląda to miejsce... I komu lepiej nie wchodzić w drogę, uśmiechnęła się dziwnie. W tym momencie podszedł sługa, niosąc Nubukowi papier i kałamarz, oraz list, który podał Madame. Otworzyła go, przebiegła wzrokiem po tekście, a z każdą linijką jej oczy łagodniały. Gdy ponownie spojrzała na Nubuka, nikt kto zobaczyłby ją po raz pierwszy nie uwierzyłby w opowieści o zimnym jak lód sercu tej pięknej kobiety. Złożyła kartkę delikatnie, prawie z nabożną czcią, i schowała gdzieś między fałdy sukni.

Myślę, mój przyjacielu, powiedziała miękkim głosem, że niedługo zobaczymy się znów. Oczekuj na wiadomość od... Wiesz, kogo, mrugnęła do niego.

Uśmiech zniknął, gdy spojrzała na mężczyznę, zwącego się doktorem. Zmierzyła go chłodnym spojrzeniem od stóp do głów, oceniając w myślach. "I jego niby przysłał Król-na-Wieży? Akurat." Mężczyzna wyglądał jak człowiek z Nad - miejsca, którego nienawidziła, i do którego już nigdy nie chciała wracać nawet w myślach. O ile Córka Zegarmistrza - choć sama jeszcze tego nie wiedziała - doskonale pasowała do Miasta Cieni, to ten człowiek...

Cóż, doktorze, powiedziała uprzejmie, lecz chłodno. Najlepiej będzie, jeśli uda się pan teraz z Nubukiem. Pozwolą panowie, że się oddalę. Żegnam pana. Nubuku, dygnęła lekko, lecz z szacunkiem, patrząc na swego dawnego dobroczyńcę, do rychłego zobaczenia. Niech noc ci sprzyja w wędrówkach.

Wzięła kielich ze stolika i nie oglądając się, powróciła do swej prywatnej loży. Była zmęczona.
Pozwól mi być jedną chwilą, wierszem poezji i snem...
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 21
Punkty: 42
Ja oczywiście chętnie sie przejdę Panie Nubuk powiedział po czym spojrzał na Madame.

Kim ona była? Jak długo była tutaj? Jej oczy kogoś mu przypominały, intrygowały. Czy to możliwe, że znał ją kiedyś. W tym świecie Nad czy jak go tutaj nazywali... Przypomniał sobie słowa Nubuka o bandziorach-gentlemanach. Zaczynał powoli rozumieć reguły rządzące tym światem, aby przetrwać musi się dopasować. A przecież jest wystarczająco inteligenty, już nieraz dawał sobie radę...


Pani- zaczął zwracając się do Madame Jestem tu od niedawna, a wydarzyło się wiele rzeczy. Nazywam się Kowalczyk ale może lepiej nazywa mnie po prostu doktorem. Podobno imiona nie są tu ważne i każdy otrzymuje nowe. Nazywam się zatem, bo nazwać się muszę, w ten właśnie sposób. Nienazwane nie istnieje, a ja chciałbym jednak istnieć. Jak każdy. Dlatego będę Doktorem. Naukowcem, specjalistą, pocieszycielem, lekarzem. - uśmiechnął się smutno do siebie.

Pani, gdybyś tylko zechciała, pragnę zaoferować Ci swoje usługi. Po czym skłonił się szarmancko w pas i pozostał w tej pozie czekając na odpowiedź kobiety.


Dopiero po kilku chwilach zdał sobie sprawę, że Madame odeszła zanim zaczął swą wypowiedź. Widocznie prawa rządzące tym miastem są zupełnie inne. Będzie się musiał jeszcze wiele nauczyć.

Panie Nubuk - Chodźmy zatem powiedział do Krążcy

Thairessa, Doktor i Nubuk wychodzą na Czarny Rynek.

StaryLublin dopisał brakujące "zdanie wyjścia". Uprzejmie prosi o edytowanie postów i dopisywanie "zdań" w sytuacji, w której do wyjścia dochodzi później z inicjatywy osoby trzeciej. Dziękuję.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez StaryLublin 2008-11-29 20:27:07
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Postów: 70
Punkty: 215
Tymczasem ciężkie czerwone kurtyny uchyliły się i na scenę wtoczono granatowo czarny fortepian, przy którym zasiadł podstarzały, ubrany we frak i koszulę ze stójką, mężczyzna o siwiejących włosach i drobnym wąsiku pod nosem. Goście przy stolikach umilkli, tylko z jednego z rogów słychać było nieopanowany śmiech nadmiernie podchmielonej damy, który ktoś z resztą szybko uciszył.
Muzyk zaczął grać, wpierw delikatnie, do suchej linii melodycznej dołączały kolejne akordy, melodia rozwijała się, powoli kołysząc wszystkimi obecnymi w rytm melodii z pogranicza swingu i blusa, a dym z cygar i fajek wodnych unosił się ponad tym wszystkim, opętując cały kabaret otępiającą mgłą.

Zza powłóczystych kurtyn, powolnym, lekko przesadnym, tanecznym krokiem szła, kołysząc biodrami, jedna z gwiazdeczek Haremu, ubrana w prostą, odsłaniającą dekolt i plecy, czerwoną suknię wieczorową. Kiedy pianista, po długim wstępie, powrócił do prostych dźwięków melodii, dziewczyna o przymglonym, rozmarzonym wzroku zaśpiewała...


___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez StaryLublin 2008-11-28 14:07:40
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Triada
Postów: 80
Punkty: 160
Przyjął papier i kałamarz, ukłonił się odchodzącej Madamme. Usiadł na krześle i powoli zaczął kreślić koślawe litery. Znać było, że dawno nie korzystał z pióra.
Jednocześnie wznowił swój monolog.
Gdzie ja...? Ach tak! Ojciec. Jedna z najważniejszych person tutaj. Poznasz go bardzo łatwo. Twarz, na której widać, że z niejednej walki wyszedł, ale zawsze zwycięsko, kapelusz naciągnięty na oczy. Czarny płaszcz, nieliczne białe dodatki. Lekki zarost i bystre oczy błyskające gdzieś wśród cieni. Prawie nic nie odróżnia go od zwykłych Legionistów, może poza szacunkiem i strachem, jakim darzą go inni. To dobry i łaskawy pan, który może zamienić się w dzikie zwierze, kiedy tylko go obrazisz.
Skończył pisać. Nie zauważył nigdzie pojemniczka z piaskiem, którym mógłby zasypać papier, więc zaczekał aż atrament wyschnie. Gestem przywołał niewidzialną Thairessę, po czym list zwinął w rulon i wsunął do kieszeni płaszcza, a kałamarz odniósł. Wrócił do Doktora i zaprosił go do drogi.

Thairessa, Doktor i Nubuk wychodzą na Czarny Rynek.
Lubelski Pod-Nad-Krążca, Handlarz Opowieściami i Innym Towarem Jakimkolwiek
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 19
Punkty: 42
Car zbliża się do Absyntu od strony Czarnego Rynku

Ciekawe, że im bliżej Kabaretu znajdował się Car, tym więcej "interesujących" ludzi mijał. Właśnie obok przeszedł Nubuk wraz z jakimś nieznanym mężczyzną...
"Drobiazg, który da się z łatwością nadrobić" - pomyślał machinalnie Car, po czym obejrzał się za Czystym i jego towarzyszem - rzadki znak u Cesarza. Uwagę jego przykuło dziwne zawirowanie powietrza w pobliżu Nubuka.
Chwilę później szedł już ponownie obraną trasą, gdy zauważył zbliżającą się z przeciwka kobietę. Nim jej wzrok spoczął na sylwetce Cara, on już stał bezpośrednio przed nią. Zdążyła ledwo otworzyć usta, lecz Cesarz nie pozwolił jej przemówić.

-Z charakterystycznego zaskoczenia w Twoim wzroku wyczytuję, że to mnie szukasz. Poproszę swoją wiadomość. Skąd zdziwienie? Pracujesz dla Madamme... Poszukujesz mnie... Powtórzę: Poproszę swoją wiadomość.

Odebrał z drżącej dłoni złożoną kartkę papieru i ruszył dalej. Nie zwalniając kroku, czytał list, a gdy skończył, schował go do wewnętrznej kieszeni płaszcza, po czym przystanął. "Kabaret Absynt" - głosił szyld tuż przed oczami Cara. Cesarz odchylił nieco głowę, zamknął oczy i zamyślił się.
"Może to nie to samo, ale miejsce to zawsze przywołuje wspomnienia... Dawne obrazy... Muzyka... Taniec... Daleko temu przybytkowi do rosyjskiego baletu, ale czy w Lublinie Pod można znaleźć coś mu bliższego?"
Otworzył oczy i przekroczył próg budynku. Prawie nikt nie zwrócił uwagi na wchodzącego Cara. Na scenie właśnie śpiewała jedna z gwiazdek, zdecydowana większość gości była więc skupiona na jej występie.
Cesarz skierował swoje kroki do jednego z ostatnich stolików, który pomimo pełnej sali, pozostawał pusty. Zawsze zajmował to miejsce i ilekroć odwiedzał Absynt, mógł liczyć, że wygodny skórzany fotel przy mocnym drewnianym stoliku czekają na niego. Zdjął płaszcz i marynarkę, które powiesił na znajdującym się na wyciągnięcie ręki wieszaku.
Rozsiadł się wygodnie, odetchnął głęboko i zamknął oczy...

...Po dziesięciu minutach błogiego stanu bezczynności z wciąż zamkniętymi oczyma Car skinął w stronę znajdującego się za barem człowieka. Dopiero odgłos kroków w pobliżu stolika wyrwał Cesarza z zamyślenia... Otworzył oczy i patrząc na czoło stojącego obok mężczyzny powiedział:
-Sprawa pierwsza - Dajcie znać Madamme, że czekam przy tym stoliku, co zawsze...
Sprawa druga - Zakładam, że nadal utrzymujecie człowieka na posadzie specjalnego posłańca Ochrany. Chcę go natychmiast widzieć.

Człowiek usłużnie się skłonił i odszedł pospiesznie, po drodze wykonując nerwowe gesty w kierunku służek. Car znów zamknął oczy i oparł głowę na fotelu...
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Car 2008-11-29 19:13:33
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Harem
Postów: 66
Punkty: 134
Madame wchodzi na salę z loży

Madame przeszła przez salę, nie zwracając większej uwagi na to, co się działo wokół niej. Je córki i synowie mieli wszystko na oku, a ona... Miała teraz bardzo ważnego gościa.

Wokół stolika, ku któremu zmierzała, nie było tłoku; najwyraźniej sława człowieka, który przy nim siedział, silniejsza była nawet od alkoholu, przelewanego przez jej klientów. Podeszła na dwa kroki i dygnęła głęboko - choć nie zbytnio uniżenie, by nie wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń - i pochyliła głowę.

Witaj, panie, powiedziała cicho, tak, by tylko on mógł to usłyszeć. Wielką radość uczyniłeś mi swoją wizytą, najjaśniejszy Cesarzu. Czy znalazła cię moja wiadomość?
Pozwól mi być jedną chwilą, wierszem poezji i snem...
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 19
Punkty: 42
Wyrwany z zadumy Car uniósł brew i zwrócił się do Madame.
-Witaj. Wiadomość Twoja znalazła mnie całkiem niedawno, choć nie ukrywam, że początkowo planowałem w Twym przybytku po prostu odpocząć, zapominając o wydarzeniach ostatnich dni. Proszę usiądź i dotrzymaj mi towarzystwa.
Do stolika Cara przyniesiono właśnie schłodzonego szampana, po czym błyskawicznie napełniono kieliszek, który Cesarz uniósł do ust i pociągnął łyk.
-Całkiem smaczne... Widzisz dziecko, wydarzenia wiecu wymagały z mojej strony przemyślenia, a i obawa o własne życie nie pozwalała mi pokazywać się zbyt często na ulicach. Mniemam jednak, że czas nadszedł, bym wrócił do życia publicznego, choć z pewnością nadal nie chcę rzucać się zanadto w oczy. Na dniach czekają mnie ważne spotkania...
W tym momencie obok stolika znalazł się wezwany wcześniej posłaniec. Car skinął na niego, a gdy ten skłonił głowę, Cesarz przez dłuższą chwilę mamrotał mu coś do ucha, po czym gestem dłoni odesłał posłańca, który błyskawicznie zniknął w drzwiach.
-Właśnie zadbałem o jedno z tych spotkań, specjalny posłaniec dotrze do pana Trinovantesa w niedługim czasie...
Car ściszył głos...
-Gdybyś zaś potrzebowała znaleźć mnie, wspomnij na... dom uciech, w którym po raz pierwszy miałaś okazję zaśpiewać na scenie. Ufam, że dobór osób, którym zechcesz zdradzić tę informację, będzie właściwy.
Cesarz ponownie rozparł się w fotelu...
-Czy pokazujecie tu ostatnimi czasy jakiś klasyczny taniec?
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Harem
Postów: 66
Punkty: 134
Madame usiadła naprzeciw Cara i uśmiechnęła się, przepraszająco schylając głowę.

Wiesz, panie, że zarówno ja, jak i moje córki jesteśmy adeptkami zupełnie innego rodzaju tańca, powiedziała, kiwając dłonią na jedną ze swych córek, właśnie przechodzącą obok. Tego, którego nie tańczy się na scenie, lecz w ciemnościach alkowy. Mam jednak nadzieję, że będę potrafiła, panie, dać Ci choćby namiastkę tego, za czym tęsknisz. Uśmiechnęła się znów, tym razem bardziej do własnych myśli i wspomnień. Wyszeptała kilka słów do ucha swej córki, która podeszła do stolika; dziewczyna pokręciła głową, wymownie wskazując na salę, ale Madame uciszyła ją gestem dłoni, równie wymownie spoglądając w stronę swego rozmówcy. Kurtyzana spojrzała na niego i najwyraźniej rozpoznała Czerwonego Cesarza, bo umilkła, skłoniła się głęboko i oddaliła się w stronę szafy grającej.

Madame oparła brodę na splecionych dłoniach, spod ciemnej kurtyny opuszczonych rzęs obserwując swego pana.

Po chwili szafa grająca trzasnęła lekko, i po sali popłynęły pierwsze dźwięki delikatnej muzyki, która w zadymionym Kabarecie wydawała się pochodzić z odległego, innego świata, z innego życia. Klienci ucichli nagle; kilku z nich z gniewem spojrzało w stronę pani Haremu, jednak widok Cara szybko ostudził ich zapędy.

Melodia z pierwszego aktu "Jeziora Łabędziego" odbijała się rozmarzeniem i melancholią w oczach Czerwonej Madame. Odległe wspomnienia zagrały w jej umyśle, wchodząc w duet z muzyką. Obróciła roziskrzone oczy w stronę Cesarza Ochrany.

Na takie właśnie okazje... Specjalnie dla ciebie, Karmazynowy Panie, powiedziała cicho. Wciąż pamiętam...

DLACZEGO?! DLACZEGO?!

Głos Henri'ego, i mój własny krzyk, rozdzierający sen jak cienką zasłonę ukojenia. Płytki, przerażony oddech wśród przepoconych okryć.

Chłodna dłoń na moim czole. Głos, odpędzający duchy przeszłości.

Zapomnij.

Strach mija. Echo oddalających się kroków, miarowy stukot parasolki o kamienną posadzkę.

Ciche trzaśnięcie starego gramofonu. Melodia przenikająca ciemności, odpędzająca koszmary, przynosząca sen...


Dźwięki grały ulotnymi westchnieniami, rozwiewającymi dym opiumowy i łzami, błyszczącymi w oczach klientów Kabaretu.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Czerwona Madame 2008-11-30 14:47:03
Pozwól mi być jedną chwilą, wierszem poezji i snem...
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz