Regulamin 
Profil
Wyszukaj
Idź do strony:
Odpowiedz
Harem - Kabaret Absynt
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Miasto Cieni
Postów: 59
Punkty: 118
Pociągnęła łyk ze szklanki, zerkając na chudą, krzywo obciętą dziewczynkę w staromodnej sukience. Biedna brzydulka – pomyślała. Przecież jakby ubrać ją w spodnie, to nie dałoby się jej odróżnić od chłopca. Mała wymieniła z barmanem paczki, po czym znikła z Absyntu.

Popijała szkocką, powracając do taksowania wzrokiem odzianego na biało jegomościa. Nie wyglądał na typowego bywalca Haremu, ale zapewne i tacy jak on szukali pociechy w objęciach słodkich dzieci Madame. Uśmiechnęła się w myślach do siebie, zastanawiając się nad tym, jakiego dokonałby wyboru: śniadoskóra tancerka o przymglonym wzroku czy muskularny młodzieniec o tajemniczym uśmiechu?
Tak czy owak, gość wydawał się zalany w sztok, czego dobitnym dowodem była opróżniona butelka.

Dopiła drinka i gestem poprosiła o uzupełnienie szklanki.
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Vesiculum
Skąd: Zakątek Żałobników
Postów: 45
Punkty: 92
13,5 minuty później Tanatos czuł się wyśmienicie. Z żołądkiem pełnym ciepłego rosołu i z alkaloidem purynowym pochodzącym z instantyzacji ziaren kawowca we krwi, szybko wypierającym z obiegu resztki etylowej toksyny organicznej, jego ciało powoli wracało do pierwotnego niezakonserwowanego stanu. Żałobnik uśmiechnął się do siebie na myśl o swojej przemianie materii – wciąż w doskonałej formie. Zza lenonek spojrzał po pomieszczeniu – nic się nie zmieniło od momentu kiedy po raz ostatni spoglądał nań trzeźwym wzrokiem. Nawet Wrona patrzyła na niego równie krzywo co wcześniej. Ale nie oczekiwał zrozumienia - w oczach mieszkańców Lublina Pod stracił je już w okolicach XVI wieku, wzruszył więc tylko ramionami a na twarz jego wypełzł najzwyklejszy w jego wizerunku uśmieszek zjadliwej ironii częściowo adresowany do gapiącej się pannicy, częściowo do siebie samego.

Wtem zza pazuchy wyciągnął przydużą klepsydrę, w której piasek przesypał się zapewne już dawno, mimo to przedmiot zrobił na nim wielkie wrażenie. Na jego twarz wstąpił wyraz zmieszania, zerwał się z krzesła i długimi susami pokonał przestrzeń dzielącą jego stolik z barem. Tam, nie zważając na skonsternowanych barmanów i kelnerki, na ladę wysypał setki żółtych monet i skrupulatnie, choć w pośpiechu, zaczął je przeliczać, najwidoczniej chcąc zapłacić za pochłonięte jadło i napitek. Przy trzeciej setce pomylił się i zaczął liczyć od początku nie zważając na zniesmaczony wzrok barmana zastanawiającego się gdzie on do diaska pomieści te wszystkie drobniaki, w końcu jednak odliczył jakąś sobie tylko znaną sumę, której przyjmującemu od niego pieniądze kelnerce nawet nie chciało się sprawdzać. Gdy mijał w pośpiechu siedzące przy barze białe ptaszysko – niebywałej urody, swoją drogą, nie to co te wszystkie rumiane, jędrne pokraki – błysnął do lodowatej pani nienagannie lśniącobiałym uśmiechem, po czym roztaczając dookoła siebie zapach maciejki (nie, nie trupa), wybiegł w pośpiechu z Absyntu kierując się energicznie w stronę cmentarnej bramy. Był umówiony.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Tanatos Żałobnik 2008-12-03 23:22:29
I looked. I shall not look again.
For yet I see them pass.
The hollow faces of the drowned
In mist beyond the glass.
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Bulla
Skąd: Miasto Cieni
Postów: 59
Punkty: 118
Barman napełnił szklankę, wymownie spoglądając na miętego przez Najemniczkę papierosa. Skinęła głową, trzasnęła odpalana długa zapałka. Stuknęła jeszcze lekko primką o blat, ubijając luźny tytoń i przyjęła ogień.
Dym, wcale nie tak aromatyczny, zawirował nad barem. Z wyraźną przyjemnością zaciągnęła się głęboko i bez żenady obserwowała białego chudzielca zapijającego rosół kawą. Kiedy wyciągnął zza pazuchy klepsydrę, parsknęła cicho. Gość zerwał się gorączkowo i rzucił do baru.

Zerkała niby mimochodem, kiedy przeliczał stosy monet. Uniosła lekko brew, kiedy na blacie zauważyła dwuzłotówkę z Piłsudskim i inną monetę, ozdobioną wizerunkiem Traugutta, do złudzenia przypominającym świętej pamięci doktora Fabera. Skonfundowana obsługa nie przeszkadzała niecodziennemu klientowi, przeliczającemu pieniądze w sobie tylko znanym systemie. Kiedy już odliczył kwotę, w jego mniemaniu pokrywającą koszty wieczoru, kelnerka zgarnęła wszystko na tacę. Zagrzechotało i zadzwoniło, a kuriozum w białym cylindrze uśmiechając się czarownie opuściło progi Kabaretu.
- Dziwak. – mruknęła pod nosem. Coś błysnęło na podłodze przy barze. Pochyliła się, podnosząc upuszczony przez nieuwagę pieniążek. Zaciągnęła się jeszcze raz dymem i dusząc niedopałek w podsuniętej przez barmana popielniczce, zerknęła pod światło na podśniedziałą monetę. 2 Pfennige Danzig głosił awers, po drugiej stronie zaś, pod wizerunkiem korony, przecięta dwoma greckimi krzyżami, figurowała data: 1937.
Chuchnęła na szczęście i wsunęła znalezisko do kieszeni.

Alkohol rozluźniał, uspokajał i usypiał. Po wyjściu dziwoląga w bieli na sali nie zauważyła nikogo ciekawego, komu można byłoby się przyjrzeć, ani z kim warto byłoby rozpocząć rozmowę. Co prawda w kącie pomieszczenia zamajaczyła Kawce jakaś zwalista sylwetka, wzbudzając w niej lekki niepokój, jednak gościa dobrze maskowało mdławe światło oraz opary papierosowego i opiumowego dymu.
Poczuła lekki zawrót głowy. Może warto byłoby coś w końcu zjeść? – pomyślała. – W końcu ostatni posiłek jaki pamiętam, to jeszcze ten przed Wiecem... Zamiast tego dopiła szkocką.

- Dopisz to do mojego rachunku, słońce. – wymamrotała do barmana, wstając ze stołka i sięgając po kurtkę. - Jakby Madame pytała o mnie, to jestem u siebie. po czym ruszyła ku prywatnym apartamentom Haremu.

Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 5
Punkty: 10
Kat wyszedł zmęczonym krokiem z Haremu.

StaryLublin: KAT notorycznie łamie regulamin gry, więc otrzymuje ostrzeżenie na PW. Każdy następny post łamiący regulamin gry zostanie skasowany.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez StaryLublin 2008-12-04 19:06:00
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 19
Punkty: 42
Cesarz przychodzący z ulic miasta pojawia się w wejściu. Podchodzi do baru i siada przy nim, by po krótkiej chwili milczenia odezwać się do nieco zmieszanego barmana:
-Kieliszek czerwonego wina... i butelkę "Carskoie Igristnoie"... Nie musicie otwierać.
Car czekając na zamówienie, wodził wzrokiem po sali. Już po chwili mężczyzna za barem postawił przy nim pełną butelkę, a kieliszek wina podał do ręki.
Sącząc powoli czerwony napój, Car po raz kolejny rozejrzał się po sali. Skinął na człowieka, który błyskawicznie znalazł się obok i skłonił się usłużnie.
-Pan Szept.
-Tak Cesarzu.
-To nie było pytanie chłopcze... Weź tę oto butelkę i zanieś Madame. Ja sam chcę na razie oddać się kosztowaniu innych trunków - Tu Car uniósł nieco kieliszek wina - Gdy czas nadejdzie, zaprowadzisz mnie do komnat Twojej pani.
Cesarz powiódł wzrokiem za odchodzącym mężczyzną, po czym wrócił do degustacji alkoholu. "Dobry rocznik" - pomyślał...
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Vesiculum
Skąd: Pod
Postów: 32
Punkty: 67
< < <Porcelanowe Serce wraz ze swoją lalką wchodzą do przybytku od strony Ulic Miasta.

Drzwi przybytku otworzyły się. Ludzie, jakby od niechcenia odwrócili głowy od zamówionych przez siebie alkoholi. Spojrzeli na zimną, obojętną twarz Charonity, co spowodowało nagły wzrost zainteresowania strukturą powierzchni szklanek.

Porcelanowe Serce rozejrzał się w poszukiwaniu wolnego stolika. Gdy jego oczom ukazał się ów, wolnym krokiem przemieścił się w jego stronę. Odsunął krzesło i posadził na nim swoją lalkę. Sam zajął miejsce po przeciwnej stronie. Siedział tak przez pewien czas rozmawiając ze swoją lalką. Mówił do niej, jakby spodziewał się usłyszeć od niej odpowiedź. Zadawał jej pytania, często zmieniał ton głosu, jakby wyimaginowane słowa, które trafiły do jego uszu sprawiały, że stawał się raz smutny, za innym razem wesoły...

Przez cały ten czas nikt nie odważył się do niego podejść. W końcu jednak, jeden z kelnerów, prawdopodobnie wysłany przez swojego starszego kolegę z trzęsącymi się kolanami podszedł do niego z pytaniem: "Ccccoś ppppodać?"

"Tak, herbatę dwa razy poproszę. Z cytryną i z cukrem, jeśli łaska."

Roztrzęsiony służący niemal biegiem pobiegł w stronę kontuaru, by zrealizować zamówienie. Spodziewał się, że nie jest sobie nawet wyobrazić kary jaka go spotka ze strony Charonity za źle wykonane zadanie. Wrócił po chwili niosąc na srebrnej, lecz teraz już nieco zaśniedziałej tacy. Postawił obie filiżanki oraz cukier przed mężczyzną. Ten natomiast przestawił jedną z nich przed swoją lalkę.

"Czczczy żżżyczy pppan sobie coś jjjeszcze?" zapytał kelner, próbując tak mocno, jak tylko potrafił ukryć objawy zdenerwowania. Niestety, nie wystarczająco.

"Tak, chciałbym się zobaczyć z panią Kawką. Mógłby pan po nią posłać? Będę czekał."

"Oczywiście, już biegnę" powiedział kelner, jakby z ulgą, że nie będzie musiał go, przynajmniej przez chwilę, oglądać. Porcelanowe Serce czekał siedząc, popijając herbatę, którą uprzednio posłodził i zabawiając rozmową swoją ukochaną...
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 12
Punkty: 24
Z ulicy do Absyntu wchodzi dziwnie ubrany mężczyzna i - nie zwracając na nikogo uwagi - podchodzi do lady pytając barmana grzecznie WAS IST DAS?! O co tu chodzi, do ciężkiej cholery! i aby podkreślić swoje niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy dodaje Scheisse...

Część gości wydaje się być żywo zainteresowana tym nietypowym - tak odbiegającym od lubelskiego spleenu - wydarzeniem.
Sehnsucht versteckt
Sich wie ein Insekt
Im Schlafe merkst du nicht
Dass es dich sticht
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Vesiculum
Skąd: Pod
Postów: 32
Punkty: 67
Charonita czekał cierpliwie, pojawi się służący niosący mu wiadomość od pani Kawki. Zajęty rozmową ze swoją ukochaną nie zauważył nawet, jak do przybytku weszła znana mu postać. Dopiero jego głośne krzyki okraszone niemieckim akcentem zwróciły jego uwagę. Umięśniony pan raczej nie wydawał się zadowolony. Rzadko kto bywał.

"Ciekawe, czy mnie pozna... " pomyślał sobie Porcelanowe Serce, lecz z zadumy wyrwał go głos Beatrix: "Znasz go?". "Tak, moja droga. Tego człowieka sprowadziła tu pani Kawka." odpowiedział Charonita.

W tym momencie do stolika przy którym siedziała para, podszedł służący. "Pani Kawka nie życzy sobie oglądać nikogo." Charonita patrzył się zdziwionym wzrokiem na służącego, który pomimo zdenerwowania starał się przekazać ową straszną informację bez zająknięcia.

Przez chwilę jeszcze wpatrywali się w siebie, po czym Porcelanowe Serce stwierdził: "W porządku, zaczekam. Mamy czas, prawda najdroższa?" "Tak kochanie. Przełożyłam swoją wizytę o mojej bardzo dobrej przyjaciółki na jutro, więc nie widzę przeszkód." odpowiedziała mu lalka, jednak tego już służący nie usłyszał...
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Papula
Postów: 12
Punkty: 24
Przestraszony barman spojrzał ze zdziwieniem na przybysza. Ale ja nie rozumiem? O co pan w ogóle pyta? Tutaj ludzie przychodzą napić się dobrego alkoholu, obejrzeć jakieś przedstawienie... no wie pan... rozumie pan... odpowiedział wciąż zaskoczony.
Franz jeszcze raz rozejrzał się po towarzystwie. Niektórzy goście wciąż jeszcze odwracali głowy, żeby zobaczyć, co to za - jakby to określili ich wschodni sąsiedzi - durak się tak wydziera. Wszyscy wyglądali jak nie z tej epoki, nie z tego świata, "nie z tego Lublina" pomyślał Niemiec.

Nielekko wkurzony, nowoupieczony obywatel miasta Lublina nachylił się nad barem, zbliżył swoją twarz do twarzy barmana - Also... noch einmal... Co tu się, do stu niemieckich pancerników, dzieje?. Barman, na własne nieszczęście, postanowił ponownie uraczyć Franza swoim absolutnym brakiem zrozumienia.
Przez pomieszczenie przeszło ciche syknięcie - Scheisse.... Bokser niewielkim wysiłkiem wyciągnął zdezorientowanego chłopaka zza baru, przerzucił go na swoją stronę, postawił i - na deser - potraktował sierpowym. Lewym, a jakże. Uderzony chłopak niemalże odfrunął kilka metrów dalej wpadając na stolik innego nietypowego gościa. Dopiero teraz prowodyr tej "bójki" zauważył siedzącego przy - połamanym obecnie - stoliku człowieka z połówką twarzy zasłoniętą przez maskę.
O żesz ty... DU! Ich habe dich gesehen! Franz podbiegł do Porcelanowego Serca najwyraźniej z zamiarem potraktowania go idealnie tak samo jak zrobił to z barmanem. No może pomijając przerzucanie nad ladą.
Sehnsucht versteckt
Sich wie ein Insekt
Im Schlafe merkst du nicht
Dass es dich sticht
Offline
Profil
Wiadomość
Lublin Pod
Vesiculum
Skąd: Pod
Postów: 32
Punkty: 67
Trzask łamanego drewna na dobre oderwał Charonitę od rozmowy ze swoją ukochaną i kontemplacji podawanej w lokalu herbaty. Poderwał się i rzucił w kierunku Beatrix.

"Nic Ci się nie stało kochanie?" zapytał. "Wszystko w porządku najdroższy. Cóż za burak! Co to za zachowanie?! Kto go tu w ogóle wpuścił?!" odpowiedziała mu lalka.

Porcelanowe Serce podniósł głowę a jego oczom ukazała się sylwetka napastnika. Charonita spojrzał Franzowi w oczy i ujrzał w nich wściekłość, a w nim samym pustą, niczym nie pohamowaną energię. Energię, której zaraz da upust...

Siedząca przy stoliku obok grupka legionistów czekająca na swego przywódcę wstała i podeszła w stronę Schmelinga zastawiając mu drogę.
___________________
Ostatnio zmodyfikowany przez Porcelanowe Serce 2008-12-08 00:15:36
Offline
Profil
Wiadomość
Odpowiedz